Ostatnim akordem sezonu w lokalnych ligach niższego szczebla są zawsze baraże. Te mecze decydują o ligowym bycie grających zespołów. Przynajmniej taka jest teoria, bo ligowa praktyka pokazuje coś zupełnie innego.
Na portalu Z Piłką W Sercu opisaliśmy baraż o grę w olkuskiej A-klasie między Błyskiem Zederman i Słowikiem Olkusz (3:0 dla Błysku). Istnieje możliwość, że ten mecz nie będzie miał żadnego znaczenia i został rozegrany zupełnie po nic.

Chodzi o zwyczajowy bajzel organizacyjny w lokalnych związkach piłkarskich. Otóż nawet po rozegraniu barażu nie do końca jasna jest kwestia awansów i spadków z niższych klas rozgrywkowych. Najlepiej obrazuje to kazus drużyny MGHKS Bolesław Bukowno. Klub wystawia dwie drużyny – pierwsza zakończyła sezon na 3 miejscu od końca w popularnej „okręgówce” i… nie wiadomo czy się utrzymała. Taki to już urok naszej kochanej piłeczki. Pełni pasji zawodnicy zostawiają zdrowie i serce na boisku, a potem ktoś przy zielonym stoliku decyduje o ich losach.
Sprawa Bukowna jest o tyle ciekawa, że ich druga drużyna występuje w A-Klasie. Ci się utrzymali… ale mogą spaść, jeśli pierwszy zespół zostanie zdegradowany do A-Klasy, bo oczywiście dwie drużyny tego samego klubu nie mogą występować w jednej lidze. Co wtedy z drugim zespołem Bukowna? Likwidacja rezerw czy B-Klasa? Jeśli tak, to na jakich zasadach? Automatyczne przesunięcie na dół tabeli A-Klasy? Bo jeśli tak, to czy rozegrany baraż między Błyskiem a Słowikiem był zasadny? Przecież jeśli na ostatnie miejsce przesuniemy Bukowno to Zederman kończy ligę jako trzecie ekipa od końca, a przedostatnią jest
Dłubnia Trzyciąż/Jangrot.
Zgodnie z zasadami to właśnie przedostatni zespół powinien przystąpić do barażu. A może baraż był w ogóle zbędny, bo Dłubnia jako ostatnia spada do B-Klasy razem z automatycznie zdegradowaną rezerwą Bukowna, a Słowik powinien obok Kwaśniowa wejść do A-Klasy bez dodatkowego meczu?

fot. MGHKS Bolesław Bukowno
Pewnie to tylko teoria i spekulacje, bo skoro mecz barażowy się odbył to jego wynik musi być wiążący. Przedstawiona sytuacja jest jednak doskonałym przykładem organizacyjnej żenady jaką fundują nam co rok zarządcy niższych lig. Niech się obrażą czytając te słowa. Może w końcu do nich dotrze, że nawet piłkarzom, trenerom i klubom występującym w ligach amatorskich należy się szacunek do ich ciężkiej pracy i serca, jakie wkładają w ukochaną piłkę nożną. Ludzie chcą rywalizować na jasnych i uczciwych zasadach, a nie tkwić tygodniami w niepewności, aż ktoś w końcu łaskawie wyda piłkarski wyrok. A jeśli ktoś myśli, że “nie ma się czym przejmować, przecież to tylko lokalna amatorszczyzna” – to lepiej niech w ogóle nie zabiera głosu. To właśnie od tych najniższych lig wszystko się zaczyna, są one tak samo potrzebne jak Ekstraklasa. Wiem, bardzo śmieszne.
A któż to został świeżo upieczonym Mistrzem Polski? Czyżby Bartek Wdowik w barwach Jagiellonii? Ten sam, który w piłkę uczył się grać w Słowiku, a potem “kopał się po czole” w lokalnych ligach grając w Spójni Osiek? Kto by pomyślał?!

fot. Gazeta Olkuska
Ja oczywiście mogę się nie znać, być niedoinformowany. Ale jestem częścią olkuskiej społeczności piłkarskiej i nie tylko mnie takie sytuacje frustrują. Tyle co byłem na turnieju piłkarskim na Dniach Bukowna, gdzie spotkałem pełno znajomych z „okręgówki” i A-Klasy.
Poza sportową rywalizacją (wygrało moje Nankatsu!), głównym tematem była nasza frustracja i niewiedza na temat ligowych rozstrzygnięć i losu MGHKS Bolesław Bukowno… .
Rozumiecie to? Piłkarze i zarządzający drużyną Bukowna sami nie wiedzą co będzie z ich drużynami, mimo że sezon zakończony.
Podobno sprawa ma być rozstrzygnięta w najbliższych dniach podczas spotkania władz małopolskich związków piłkarskich. Czy tak musi wyglądać piłkarska rzeczywistość w naszym województwie? Osobiście jestem zażenowany. Ile jest drużyn w podobnej sytuacji w samej Małopolsce? A ile w całym kraju?

fot. Adam Tryba
Portal “Z Piłką w Sercu” za jeden z głównych celów obrał sobie rzucanie światła na lokalny sport, dlatego te gorzkie słowa musiały paść. Chcemy opisywać to co dobre i pozytywne, ale nie mamy zamiaru przymykać oka na trudne czy niewygodne tematy. Mamy teraz swój głos i będziemy z niego korzystać – do czego zachęcamy także Was, Drodzy Czytelnicy!







