Król aptek wprowadził żółto-czarną maszynę do 2 ligi. Wieczysta Kraków z kolejnym awansem

W minioną sobotę ofiarą żółto-czarnej ekipy z ulicy Chałupnika padła Świdniczanka Świdnik. Mecz rozstrzygnął jeden gol wbity przez Kiedrowicza w 33.minucie spotkania. Zwycięstwo Wieczystej Kraków i wieczorna wiktoria Wisłoki Dębica nad Siarką Tarnobrzeg sprawiła, że podopieczni Sławomira Peszki na trzy kolejki przed końcem ligi awansowali do II ligi. Dzięki „Królowi aptek” drużyna, która jeszcze nie tak dawno biegała po boiskach w klasie okręgowej zaczyna rozdawać karty w polskiej piłce.

Ludzie pieszczotliwie lub złośliwie, (bo jednych i drugich nie brakuje) nazywają go „Królem aptek”. Mowa o Wojciechu Kwietniu, który kilka lat temu mocno zainwestował w krakowski klub z ulicy Chałupnika. Na Wieczystej w mgnieniu oka zmieniło się wszystko. Oczywiście największą rolę w tej przemianie z kopciuszka w królewicza – odegrały pieniądze, które Kwiecień wpompował w ten nie dla wszystkich oczywisty projekt.

Dzisiaj kibice żółto-czarnych chodzą dumnie po Krakowie. Od ekstraklasowej Cracovii dzielą ich już tylko dwa szczeble. Od 13-krtonych mistrzów Polski z Reymonta już tylko jeden. O Wojciechu Kwietniu praktycznie się nie mówi, bo i dużo nie wiadomo.

fot. KS Wieczysta Kraków

Biznesmen, który najpierw spłacił długi Wieczystej, a potem zaczął ją budować na swoją modłę bardzo strzeże swojej prywatności. Wiemy, że często pojawia się na meczach krakowskiej Wisły, do której swojej sympatii nigdy nie ukrywał, ale nawet zwykłe zrobienie zdjęcia jego osobie graniczy z cudem. Otacza go zawsze grupka potężnych ochroniarzy, którzy pilnują aby zwykli kibice na swoich telefonach i aparatach nie uwiecznili jego wizerunku.

Wojciech Kwiecień nawet próbował mirażu z Wisłą, ale podobno odstraszył go przeprowadzony w klubie audyt. Wtedy mocno wszedł w ekipę z Chałupnika, której za cel postawił awans w ciągu najbliższych lat na zaplecze ekstraklasy. Od swojego celu jest o krok.

W sobotę po golu Kiedrowicza padła Świdniczanka Świdnik. Wieczysta choć mocno faworyzowana w tym i każdym innym spotkaniu wcale nie miała łatwo. Pierwsza połowa to wyraźna dominacja podopiecznych Sławomira Peszki, ale za Świdniczanami stała opatrzność niebios. Fantastycznie w bramce bronił Socha, a i czasem brakowało odrobiny szczęścia zwłaszcza przy wykończeniu dogodnych sytuacji. W drugiej połowie goście doszli do głosu, a w pierwszej jej fazie mieli nawet więcej oddanych strzałów na bramkę, ale za to punktów nie dają. Liczy się to co w sieci, a tam ciągle było pusto.

fot. Piotr Lubaszka

Wieczysta mecz ze Świdniczanką kończyła mocno pokiereszowana. Za dwie żółte kartki z boiska wyleciał Kasolik, a w doliczonym czasie gry pod prysznic udał się również Pakulski. Nic to jednak na tablicy wyników nie zmieniło i wieczorem piłkarze z żółto-czarnej części Krakowa mogli ze spokojem nasłuchiwać wieści z Dębicy, gdzie wszystko przebiegło po ich myśli. Najpierw do siatki Tarnobrzeżan futbolówkę zapakował Bała, potem samobójcze trafienie zaliczył Bierzało, a honorowe trafienie Kumorka na nic się zdało.

Na trzy kolejki przed końcem zabawy Wieczysta zameldowała się w 2 lidze. Właściciel klubu na co dzień zajmuje się poważnymi rzeczami. Nie spędza czasu na Twitterze i nie dyskutuje z kibicami. W klubie zatrudnia ludzi i nie zastępuje ich sztuczną inteligencją. Trenera również wybiera sam, a nie posługuje się programami, które analizują Bóg wie co. W piłce nożnej chodzi tylko i wyłącznie o jedno. Trzeba umieć w nią grać, a wiadomo że pieniądze tylko pomagają jeśli inwestuje je się rozsądnie, a nie w zawodników, którzy potrafią skasować sporą dolę, a w stroju piłkarza widziani są tylko na spotkaniach z kibicami.

Z Piłką w Sercu (ST)

***

ST
ST