W 1/16 finału Pucharu Polski doszło do starcia dwóch zasłużonych dla polskiej piłki ekip. Wisła Kraków na własnym stadionie podejmowała warszawską Polonię. Trener Sobolewski, który stracił zaufanie już nawet najwierniejszych kibiców Białej Gwiazdy do boju posłał ośmiu Polaków, resztę składu uzupełnił Hiszpanami. Nic to za bardzo nie dało. Wisła męczyła się okropnie, ale w końcówce rozstrzygnęła losy meczu na swoją korzyść.
Radosław Sobolewski
Awans jest naszym obowiązkiem
Tak mówił przed meczem trener Wisły Kraków. Wygrać – takie hasło przyświecało piłkarzom gospodarzy i rzeczywiście przyznać trzeba, że pierwsze minuty meczu przy Reymonta należały do Wisły. Biała Gwiazda nacierała, ale tradycyjnie nic z tych ataków nie wynikało. Duża liczba stałych fragmentów gry, głównie rzutów rożnych, brakowało jednak dobrego ostatniego podania, a jak już to jakimś cudem doszło do odbiorcy, to szwankowało wykończenie.
Można by rzec – nic nowego w przypadku Wisły Sobolewskiego. W składzie gospodarzy po raz pierwszy od bardzo dawna znalazło się aż ośmiu Polaków. Jedenastkę uzupełnili Eneko Satrústegui, Ángel Baena i Jesús Alfaro, ale żaden z tych piłkarzy nie potrafił przed przerwą skierować piłki do bramki przeciwnika. Próbował Baena, ale wyłapał go Lemanowicz. Próbował Alfaro, ale piłka po jego strzale poszybowała nad poprzeczką. Próbował Sobczak, ale jego strzał poszybował Bóg wie gdzie. Nawet Szot próbował uderzać głową, ale oczywiście też niecelnie.
Wisła biła głową w mur, a Polonia od 35 minuty musiała radzić sobie w osłabieniu. Sędzia Damian Kos odesłał pod prysznic Piątka, który najpierw nierozważnie sfaulował Baenę, a parę minut później nie wiadomo po co zagarnął piłkę ręką w sytuacji kompletnie nieistotnej. Wynik do przerwy nie uległ zmianie, choć Wisła próbowała. Tradycyjnie Olejarka huknął wysoko nad poprzeczką, a Alfaro posłał piłkę daleko obok słupka bramki polonistów. Sędzia do pierwszej odsłony dorzucił jeszcze 5 minut czym tylko zmęczył wszystkich widzów tego spotkania.
W przerwie gospodarze nie dokonali żadnej zmiany. W ekipie Polonii na boisku zameldowało się dwóch nowych piłkarzy, ale wybitnego wpływu na zmianę obrazu gry – nie mieli.
Początek drugiej odsłony tego frapującego widowiska to ciąg rzutów rożnych. Raz dla Wisły, raz dla Polonii i tak w koło. Oczywiście nie trzeba dodawać, że nic z nich nie wynikało. Nie było nawet groźnie pod bramką czy to Brody, czy Lemanowicza.
Na bieg wydarzeń i nędzny obraz gry zareagował strateg Sobolewski i posłał do boju Villara i Goku. Na ławkę powędrowali Olejarka i Alfaro. To właśnie Goku chwilę po wejściu na murawę uderzył na bramkę Polonii. Nawet celnie, ale bramkarz bez problemu złapał piłkę. Później próbował Sobczak, ale piłka poleciała wysoko i obok bramki.
Czas mijał nieubłaganie, a na murawie nie działo się zbytnio za wiele. Raz piłkę mieli gospodarze, raz goście. Trzeba podziwiać kibiców, którzy tego dnia zasiedli na stadionie przy Reymonta, choć do wyboru mieli ciepły fotel i kolejkę w Lidze Mistrzów.
W 68.minucie meczu futbolówkę do bramki Polonii jakimś cudem wtoczył Sobczak, ale prawidłowość gola należało jeszcze potwierdzić systemem VAR. I rzeczywiście gol został uznany, choć analiza tej sytuacji trwała ponad 3.minuty.
W 84. minucie po faulu na Goku piłka z rzutu wolnego poszybowała na głowę Jarocha, a ten sprytnym strzałem posłał ją do siatki obok bezradnego Lemanowicza. Chwilę później bramkarza Polonii próbował pokonać Rodado, ale pierwotny strzał i dobitka była nie udana. Co się jednak odwlecze to nie uciecze i na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Rodado z bliskiej odległości posłał piłkę do siatki i ustalił wynik meczu na 3:0. Sędzia Kos dorzucił jeszcze 5 dodatkowych minut, a w nich ręką piłkę zagrał Grudniewski i Wisła dostała rzut karny, ale Goku nie zdołał go wykorzystać. Świetna obrona bramkarza.
Mecz stał na żenującym poziomie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że zawodnicy obu ekip to profesjonaliści. Trzeba się cieszyć, że nie było dogrywki i konieczności oglądania dodatkowych minut tego spektaklu. Słaba Wisła gra dalej, jeszcze słabsza Polonia kończy zabawę na 1/16 finału. Wynik jednak idzie w świat, a jak mówi stare porzekadło – zwycięzców nie sądzi się.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
1/16 Pucharu Polski, 07.11.2023r. Kraków
Wisła Kraków – Polonia Warszawa 3:0 (0:0)
Bramki: Sobczak 67′, Jaroch 84′ Rodado 89′
Wisła: Kamil Broda – Bartosz Jaroch, Igor Łasicki, Eneko Satrústegui, Dawid Szot, Ángel Baena, Igor Sapała (77′ Carbo), Kacper Duda (77′ Talar), Jesús Alfaro (57′ Goku), Dawid Olejarka (57′ Miki Villar), Szymon Sobczak (87′ Rodado).
Polonia: Lemanowicz, Kowalski-Haberek, Majsterek (46’Grudniewski), Wełna (79′ Michalski), Pawłowski, J. Piątek, Wojciechowski, Zawistowski (70′ Biedrzycki), Bajdur (70′ Tomczyk), Kluska (46′ Okhronchuk), Kobusińki.
Żółte kartki: Sapała30′, Łasicki 44′ – Piątek 25′ , 35′, Kobusiński 90+5′
Czerwone kartki: Piątek 35′ (konsekwencja drugiego napomnienia)
Sędziował: Damian Kos z Wejherowa
Sędziowie asystenci: Bartosz Heining oraz Artur Zakrzewski
Widzów: 11016







