Miechów jak Grunwald, Byrski jak Jagiełło, a Pogoń jak Królestwo Polskie – efektowne zwycięstwo „dwójki” przy Konopnickiej. Liga Europy coraz bliżej!

Ponad 10 lat musieli czekać kibice w Miechowie przy ul. Konopnickiej, aby ponownie w akcji zobaczyć drugą drużynę swojego ukochanego klubu. Ta dowodzona przez wielkiego mistrza – Dawida Byrskiego, nie zostawiła żadnych złudzeń rywalom z Wierbki. Miechowianie rozprawili się z rywalem w I rundzie Pucharu Polski i wciąż mają szansę w nowym sezonie reprezentować Polskę w Lidze Europy!

I runda Pucharu Polski to zarazem pierwszy, oficjalny mecz dla drugiej drużyny Pogoni Miechów po długoletnim rozbracie z futbolem. Jak wracać to właśnie w takim stylu. Dużo kibiców, fajna pogoda i pełna sieć goli. Twierdza Miechów dla piłkarzy faworyzowanego Ospelu Wierbka okazała się niemożliwa do zdobycia. Faworyt do domu wraca z niczym. Powrót miechowian po ponad 10-ciu latach – wybitny.

fot. MKS Pogoń Miechów

Wszystko zaczęło się równo o godzinie 17:00 w sobotnie popołudnie, ale przygotowania do tego meczu w Miechowie trwały już od wielu dni. Piłkarze szlifowali formę w sparingach i na treningach, a włodarze organizacyjnie dopinali wszystko na ostatni guzik.

fot. MKS Pogoń Miechów

Taka to już tradycja w tym miasteczku, że nie ma miejsca, aby przypadek czymkolwiek rządził.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się specjalnie przygotowane na tę okazję bilety-cegiełki z których pozyskane środki zostaną w pełni przeznaczone na funkcjonowanie drugiej drużyny Pogoni Miechów.

fot. MKS Pogoń Miechów

Schodziły jak ciepłe bułeczki na dworcu w chłodny poniedziałkowy poranek. Stadion w Miechowie jak zwykle przyciągnął sporo kibiców, którzy po ponad 10 latach chcieli zaspokoić swoją ciekawość i połechtać zmysły oglądaniem dobrego futbolu w wydaniu drugiej drużyny swojego kochanego klubu.

Piłkarze z Miechowa stanęli na wysokości zadania, bo po prawdzie nikt przed meczem na nich nie stawiał, ale dali radę i pokazali, że przywdziewać barwy tak zasłużonego klubu to wielka odpowiedzialność, zaszczyt i duma.

Pierwsza odsłona starcia miechowian z piłkarzami z Wierbki była bardzo zacięta i ciekawa. Dla gości dwa razy trafił Kamil Ziaja, który wybornie odpowiedział na trafienie z 11.minuty – Huberta Maniaka.

fot. MKS Pogoń Miechów

Pierwszy w tym meczu gol dla Pogoni w serca jej kibiców wlał sporo dobrej i pozytywnej energii. Znów wrócił obraz starych czasów, w których Maniak czarował na zielonej murawie i był postrachem przeciwników. Nie będziemy ukrywać, że ten piłkarz ma w sobie to „coś”, co przyciąga ludzi na stadion. Szkoda tylko, że nie udało mu się odprawiać czarów w dużo wyższych ligach, bo ewidentnie miał na to mocne papiery. Przeszłością nie żyjemy, liczy się to co teraz, a do przerwy doświadczona ekipa z Wierbki prowadziła.

W drugiej połowie niemoc strzelecką obu ekip jako pierwszy przełamał popularny w Miechowie – Boniek, czyli Krzysztof Solarz, który z rzutu karnego pokonał doświadczonego Ziaję.

Do tego momentu przyznać trzeba, że goście kontrolowali to, co dzieje się na zielonej murawie. Strata bramki jednak wszystko zmieniła, a w grę doświadczonej ekipy z Wierbki wkradła się nerwowość, a wraz z nią przyszły błędy i nieporozumienia z których skorzystali niesieni entuzjazmem gospodarze.

Maniak show

W 70. minucie prowadzenie niebiesko-biało-czerwonym dał nie kto inny jak – Hubert Maniak. Golem tym wprowadził miejscowych w ekstazę, której również uległ wiceprezes klubu Ignacy Grabowski.

Popularny „Ignis” w mediach społecznościowych tak mocno pragnął zwycięstwa swojej drużyny, że drugie trafienie Maniaka też zakodował w tej samej minucie. Nic się jednak nie stało, bo Maniak rzeczywiście chwilę potem pogrążył ekipę z Wierbki. Cios, którzy rzucił faworyta na deski był jednak nieco później. Kiedy sędzia rozpoczął bokserskie liczenie rywala, Kacper Iskra zadał cios po którym nastąpił nokaut.

fot. MKS Pogoń Miechów

LTS Ospel Wierbka pożegnał się z tegoroczną edycją rozgrywek o popularny puchar tysiąca drużyn. Szans, aby reprezentować naszą piłkę w europejskich pucharach nie ma już żadnych, ale jest na tyle doświadczoną ekipą, że poradzi sobie w nowym sezonie z tym brzemieniem na pewno.

Jestem pozytywnie zaskoczony. Trenujemy od niedawna i zagraliśmy tylko jeden sparing, a drużyna wyglądała jakby grała ze sobą kilka lat. Podobało mi się podejście zawodników. Nikt nie zwątpił w zwycięstwo. Wróciliśmy po ponad 10 latach i czuję, że mocno w lokalnej piłce namieszamy.

Ignacy Grabowski – Wiceprezes MKS Pogoń Miechów

W Miechowie – radość. Radość po ponad 10 latach rozbratu z futbolem popularnej „dwójki”, która swój powrót zaznaczyła mocnym akcentem. Zdobyć 5 goli z renomowanym w lokalnej piłce rywalem to duża sztuka i aż strach pomyśleć co będzie dalej. Szansa na Ligę Europy w Miechowie wciąż jest i tego się trzymajmy.

fot. MKS Pogoń Miechów

I choć powyższe zdjęcie jest słabej jakości, to nie sposób go pominąć. Nie potrzebne są słowa, oddaje ono wszystkie emocje jakie tego dnia były przy Konopnickiej w Miechowie.

Warto też podkreślić i wyakcentować DRUKOWANYMI LITERAMI. TYM MECZEM NIE TYLKO DO FUTBOLU POWRÓCIŁA DRUŻYNA REZERW POGONI MIECHÓW. DO PIŁKI POWRÓCIŁ TEŻ FACET, KTÓRY NIE KOPAŁ JEJ PRZEZ PRAWIE 20 LAT!

TO DOBRZE ZNANY W MIECHOWIE I OKOLICACH ŁUKASZ ZIĘBA, KTÓRY JAKO KAPITAN WYPROWADZIŁ SWOJĄ POGOŃ NA TEN MECZ. KIBICE POGONI MOCNO GO DOCENILI, BO GDY BYŁ PRZY PIŁCE CO RUSZ SŁYCHAĆ BYŁO GROMKIE BRAWA. Podobnych owacji doświadczył Hubert Maniak, gdy zmęczony i szczęśliwy po hat tricku zasiadł na ławce rezerwowych. Takie cudowne powroty tylko w Miechowie!

Z Piłką w Sercu (ST)

***

03.08.2024r. Miechów, ul. Konopnicka 19, godzina 17:00 – I runda Pucharu Polski

Imperial NDF Pogoń II Miechów – Ospel Wierbka 5:2 (1:2)

Bramki: H. Maniak x3, K. Solarz, K. Iskra – K. Ziaja x2

Pogoń: Szostak – Łojewski (46′ Mazur), Szymanek(46′ Rał), Zięba (46′ Szewczyk), Solarz, Maniak (Wątor), Wachowicz, Winczewski, Amieliszko, Janus, Smulski (Iskra).

OSPEL: L. Ziaja – R. Gacek, B. Szczeklik, D. Ziaja, K. Słowikowski (46′ P. Lis) – K. Nowakowski, N. Kurczek (46′ J. Nowak), D. Janus, A. Musialski – R. Kowal, K. Ziaja (75′ M. Koniec)

Sędziował: Maksymilian Sanetra z Olkusza

Widzów: ok.150

ST
ST