Olkuski Kim Dzong Un, czyli „władza” w rękach jednej osoby

Piłka nożna w podokręgu Olkusz znalazła się w niepokojącym stanie, który przez wielu porównywany jest do… Korei Północnej pod rządami Kim Dzong Una. Brzmi absurdalnie? Niestety, rzeczywistość okazuje się równie groteskowa, co ten nieco ironiczny przykład. Lokalna piłka nożna pod przewodnictwem Joanny Ściepury, która objęła funkcję prezesa PPN Olkusz na zasadzie „dziedziczenia”, zaczyna przypominać dyktaturę, w której decyzje podejmowane są arbitralnie, bez większego konsultowania z zainteresowanymi stronami.

Od sportu do autorytaryzmu – jak to się zaczęło?

W lokalnej piłce nożnej w Olkuszu obserwujemy coś, co można nazwać „betonowym zarządem”. Tak, jak w przypadku Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, władza w rękach jednej osoby prowadzi do stagnacji, a wszelkie próby reformy napotykają na opór lub ignorowanie problemów. W artykułach poświęconych sytuacji w PPN Olkusz zwraca się uwagę na niekompetencję zarządu, brak profesjonalizmu oraz poważne zaniedbania w organizacji rozgrywek.

W Podokręgu Olkusz przejęcie władzy odbyło się na zasadzie „dziedziczenia”, a nie przez transparentny proces wyborczy. O ile w Korei Północnej każda decyzja dyktatora jest „jedyną słuszną”, to w Olkuszu podobne zjawisko polega na blokowaniu wszelkich prób zmiany i ignorowaniu krytyki – tak, jakby nic złego się nie działo, mimo że lokalna piłka nożna „sięgnęła dna”.

Chaos, brak środków i zaniedbania

Podobnie jak w Korei Północnej, gdzie propaganda i kultywowanie jednostki mają kluczowe znaczenie, zarząd PPN Olkusz wydaje się działać w próżni. Pomimo oczywistych problemów – takich jak brak sędziów, chaotyczna organizacja i nieudolne zarządzanie zasobami – władze podokręgu nie tylko nie przyznają się do problemów, ale wręcz działają tak, jakby ich nie było. Brak komunikacji z lokalnymi działaczami oraz ignorowanie głosów społeczności sportowej jest wręcz porażający.

Zemsta – zniszczenie, taki pomysł na piłkę

Jedynym pomysłem obecnie rządzącej na piłkę nożną jest prymitywne działanie na zasadzie: kto nie ze mną tego trzeba się pozbyć. Lista osób, które zrezygnowały bądź zupełnie odsunęły się od działalności w lokalnej piłce jest porażająca.  Słowa: „zemsta”, „zniszczyć” – nigdy nie powinny padać. Zwłaszcza z ust osoby publicznej, która mimo braku jakichkolwiek kompetencji zarządza 36 klubami (2 z tych klubów powołane do życia w grudniu poprzedniego roku tylko w celach „pod wybory”) i całą masą miłośników piłki nożnej. Dzisiaj ci ludzie coraz wyżej podnoszą głowy i po wielu latach bycia na piłkarskim marginesie głośno o tym mówią. Czy to nie przypomina systemu, gdzie „władca” decyduje, co jest dobre i złe, niezależnie od rzeczywistości?

Za wszelką cenę trwać, czyli wszystkie chwyty dozwolone

Zasad nie ma żadnych. Pomysłu na piłkę również. Za to podejmowane są uchwały, które z pozoru wyglądają nawet poważnie. Pomija się w nich jednak elementarną i najważniejszą zasadę przyzwoitości. Nie pyta się o zdanie wszystkich klubów, a te „wybrane”. Tak powstała Rada Koordynatorów Rozgrywek Młodzieżowych i tak od lat fikcyjnie wygląda Rada Trenerów, w której zasiadający ludzie nie wiedzą nawet o jej istnieniu. Ciało to nie odbyło przez lekko dekadę żadnego spotkania. Pytanie czy ludzie, którzy dają swoje naziwsko – zdają sobie sprawę, że w takiej konfiguracji nie będą mieć żadnego realnego wpływu na poprawę obecnego stanu rzeczy regionalnego futbolu, a są tylko narzędziem w rękach obecie „panującej”. Po co i na co? Ano po to, żeby mieć dodatkowe mandaty w zbliżających się wyborach i już pal sześć, że łączenie funkcji prezesa Podokręgu z pracownikiem etatowym MZPN najzwyzczajniej w świecie się gryzie.

Potrzeba zmian – czas na rewolucję?

Choć sytuacja w PPN Olkusz nie jest może tak dramatyczna jak w Korei Północnej, jedno jest pewne – konieczne są radykalne zmiany. Wielu lokalnych działaczy, zawodników i kibiców mówi jednym głosem: „Nie możemy dłużej tolerować takiego stanu rzeczy”. Wszyscy domagają się otwartej dyskusji, demokratycznych wyborów i transparentności w zarządzaniu podokręgiem. Zamiast blokować inicjatywy oddolne i ignorować rzeczywiste problemy, PPN Olkusz musi zacząć działać na rzecz rozwoju sportu w regionie. Każdy kto udaje neutralnego, bądź opowiada się za tym co jest – firmuje obecny stan rzeczy i podpisuje się pod nim.

Podsumowując – gdyby Kim Dzong Un miał się od kogoś uczyć, to PPN Olkusz pod obecnymi rządami byłby idealnym modelem „zarządzania”. Na szczęście, lokalna społeczność sportowa nie zamierza dłużej tolerować autorytaryzmu. A straszenie klubów, że pojawiła się grupa ludzi, która chce zniszczyć związek – na nikim już nie robią wrażenia. Związek już od dawna jest tylko memem, z którego od lat śmieją się w całym województwie. I czas w końcu otworzyć oczy!

Piotr Grabarczyk

Piotr Grabarczyk
Piotr Grabarczyk