W chłodny piątkowy wieczór, w meczu 17. kolejki Betclic I Ligi, Wisła Kraków zremisowała ze Stalą Rzeszów 1-1. Kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskimi w Krakowie, mimo że zmarzli, zobaczyli niezłe spotkanie piłki nożnej. Obie drużyny chciały grać do przodu, skupiając się przede wszystkim na wymienianie dużej liczby podań, budując dokładnie niemal każdą akcję, nie kopiąc futbolówki po autach.
Wisła Kraków podeszła do dzisiejszego spotkania w bardzo dobrych nastrojach, po dwóch zwycięstwach w delegacjach, meldując się w końcu w strefie barażowej. Humory w tym listopadowym miesiącu były więc całkiem niezłe i mogły zostać poprawione, po potencjalnym zwycięstwie z rewelacją początku sezonu, Stalą Rzeszów. Klubem, który może być wizytówką podkarpackiej piłki – drużyną zdrową, zarządzaną w sposób racjonalny, mającą świetne zaplecze i grająca ofensywny futbol, przy ograniczonych zasobach.
Podobnie było tego wieczoru przy Reymonta – Stal nie bała się utytułowanego rywala, grając od pierwszych minut bez strachu. Wisła była częściej przy piłce, miała przewagę optyczną, ale nic z tego nie wynikało. Wynik meczu w 14. minucie meczu otworzył Szymon Łyczko. Ofensywnie usposobiony pomocnik wykorzystał podanie Tomasza Bały, dopełniając formalności głową, do pustej bramki. Obrońcy Białej Gwiazdy przy tym golu byli statystami, którzy bali się z jakiegoś powodu zbliżyć do zawodników gości.
Dla tego młodego chłopaka – urodzonego w 2006 roku – jest to bez wątpienia ostatni sezon na zapleczu ekstraklasy. Kolejka chętnych po wychowanka Stali jest równie długa, jak korki każdego popołudnia na krakowskich drogach.
Po tej bramce do głosu doszli gospodarze, którzy zaczęli dominować. Gola wyrównującego zdobył Łukasz Zwoliński. Patrząc na wartość artystyczną tego gola, możemy mieć wrażenie, że były zawodnik Rakowa oglądał w tym tygodniu skróty sztuczek technicznych młodych brazylijskich adeptów, prosto z brazylijskich plaż Copacabany. Spokój, opanowanie, technika – palce lizać, coś pięknego.
Mecz od początku do końca był rozgrywany w godnym tempie. Trzeba oddać jednym i drugim, że zaprezentowali się z całkiem dobrej strony. W drugiej odsłonie lepsza była Wisła, ale nie udokumentowała tego decydującym trafieniem.
Końcowy wynik jest bez wątpienia stratą dwóch oczek dla krakowian, tracących już 13 punktów do lidera z Niecieczy, który zdeptał dziś beniaminka z Kołobrzegu. Wisła zawsze słynęła z tego, że mecze domowe są jej ogromnym atutem. Ten sezon tego nie potwierdza. Zaledwie 13 punktów w 8 meczach jest wynikiem, którym nie przynosi chwały i szpanu na mieście. Spotykając się z chłopakami na 20-lecie matury, pominiesz ten wynik wymownym milczeniem. Kibice Białej Gwiazdy mogą czuć się rozczarowani, gdyż ich ukochany klub po raz kolejny nie jest w stanie postawić kropki na i.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
22.11.2024 r, Kraków
17. kolejka Betlic I Ligi
Wisła Kraków – Stal Rzeszów 1-1 (1-1)
Zwoliński 33′ – Łyczko 14′







