Mająca ciężki bój w nogach w europejskich pucharach – krakowska Wisła podejmowała we własnym domu gdyńską Arkę. Po ciekawym meczu, Biała Gwiazda podzieliła się punktami z przyjezdnymi z Pomorza. Bohaterami dzisiejszego boju byli Angel Rodado i Joao Oliveria, którzy trafiali po dwa razy do siatki rywali.
Spotkanie rozpoczęła minuta ciszy na cześć wielkiego jak na polskie warunki trenera – Franciszka Smudy. Pierwsza połowa meczu, to Wisła, która mogła imponować zawziętością i walką na całej szerokości i długości boiska. Wybitnego futbolu nie było, ale jak powiedział na konferencji prasowej przed meczem – trener Kazimierz Moskal, że chce zobaczyć tak samo walczącą Wisłę jak w meczu ze Spartakiem Trnawa.

Walki było dużo, ale konkret dał jeden zawodnik, ten najważniejszy w szeregach Białej Gwiazdy, Angel Rodado. Hiszpański napastnik pozostał niepilnowany na moment. Skutek tego był zabójczy dla gdynian. Najlepszy zawodnik Wisły huknął z 20 metra, nie dając najmniejszych szans Lenarcikowi. Poza tym, ciężko o wyróżnienia indywidualne. Nie chcemy być dla nikogo okrutni, ale musimy wspomnieć o młodzieżowcu, który występuje w szeregach drużyny spod Wawelu.

Rozumiemy, że Wisła pod nieobecność Kacpra Dudy ma ogromny problem z zastępstwem, ale wystawienia Mariusza Kutwy, jest dla nas proszeniem się o kłopoty. Nic do tego chłopaka nie mamy, ale piłkarsko nie broni się w żaden sposób. Jego sztandarowe zagranie, to gra na uwolnienie. Moglibyśmy go za to chwalić, ale nie jest potyczka na tafli lodu. Rzeczywistość jest inna, a my nie przypominamy sobie wielu bardziej nijakich zawodników, którzy zakładali koszulkę z Białą Gwiazdą na piersi.

Druga połowa nie mogła zacząć się lepiej dla gospodarzy z Krakowa. W pierwszej odsłonie była petarda z nogi lewej, tym razem dostaliśmy torpedę z „prawki”. Po raz kolejny w roli głównej wystąpił on, najlepszy zagraniczny strzelec w historii klubu, Angel Rodado. Ulubieniec krakowskich trybun jest w niesamowitej dyspozycji. Podpisanie nowego kontraktu z Hiszpanem jest jednym z najlepszych ruchów wykonanych za kadencji prezesa Jarosława Królewskiego. Możemy być pewni, że dług Wisły znacznie obniży się za kilka miesięcy, kiedy hiszpański napastnik dostanie ofertę nie do odrzucenia.
Chwilę później, w końcu mogliśmy usłyszeć radość w szeregach przyjezdnych znad morza. Akces do startu w najbliższej olimpiadzie w Los Angeles, w biegu na 100 metrów zgłosił Joao Oliviera, czyli skrzydłowy gdynian. Pilnujący go Wiktor Biedrzycki nawet nie wystartował, a Szwajcar był już sam przed bramkarzem Wisły, Antonem Czikczanem. Gol honorowy należał się Arce, i okazał się początkiem kłopotów dla Białej Gwiazdy. Pomorscy ruszyli do przodu, a w 70. minucie wydarzyła się kolejna tragedia w szeregach Wisły. W sumie to nic nowego, bo drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Wiktor Biedrzycki. 3. mecz ligowy w barwach krakowian i druga czerwona kartka. Nie ma co, jest się czym szczycić. Być może to jest jeden z indywidualnych rekordów klubowych w tym aspekcie, musimy to jeszcze zweryfikować.
Kolejne minuty to duża kontrowersja ze strony sędziego Sebastiana Jarzębaka, który po interwencji VAR-u, nie pokazał czerwonej kartki dla Martina Dobrotki. Na chłodno, nie podejmujemy się oceny, ale w tym momencie jest tak wiele interpretacji, że każda decyzja sędziego się obroni. Chwilę po tej sytuacji padł wyrównujący gol dla Arki. Po raz kolejny do siatki trafił Joao Oliviera, uciszając krakowską publikę. Sprinter z Gdyni najlepiej odnalazł się w polu karnym krakowian.
Był to ostatni istotny akt warty odnotowania w tym boju. Wisła miała wszystko w swoich nogach, ale jako że 2-0 to niebezpieczny rezultat, nie mogło to się skończyć dobrze dla gospodarzy. Remis nie satysfakcjonuje żadnej ze stron, bo Arka z całą pewnością przyjechała do Krakowa po pełną pulę. Z przebiegu spotkania Wisła powinna być bardziej rozczarowana, ale taki jest futbol. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni ktoś rozpacza. W czwartek kolejny ważny mecz, tym razem Wisła ugości Cercle Brugge.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
Wisła Kraków – Arka Gdynia 2-2 (1-0)
Wisła: Czikczan – Jaroch, Uryga, Biedrzycki, Mikulec – Carbo, Kutwa (Duarte 74′) – Kiss (Łasicki 74′) Sukiennicki (Gogół 64′), Baena (Starzyński 64′) – Rodado
Arka: Lenarcik – Stolc (Lipkowski 73′) Dobrotka (Jakubczyk 83′), Marcjanik, Gojny – Rzuchowski, Staniszewski (Hermoso 83′) – Gaprindashvili (Skóra 63′), Vitalucci (Sobczak 63′), Oliveira – Czubak
Bramki: Rodado 13′, 49′; Oliveira 53′, 84′
Żółte kartki: Vitalucci, Dobrotka, Rzuchowski, Starzyński, Biedrzycki, Hermoso
Czerwona kartka: Biedrzycki
Widzów: 14 099
Sędziował: Sebastian Jarzębak







