Kiedy w województwie małopolskim dobiegły końca ferie zimowe, ze swojego urlopu wypoczynkowego połączonego z pracą na treningach prosto znad Bosforu, wrócili chłopcy Jopa, czy zespół Białej Gwiazdy. Wszyscy mówią jednym głosem – był to świetnie przepracowany czas, pełen wytężonej pracy. Piłkarze mieli fantastyczne warunki oraz wspaniałą okazję do przećwiczenia nowych elementów rzemiosła piłkarskiego, które zobaczymy już w lutym na boiskach Betclic I Ligi.
Ściśle tajne taktyki za murami
W tureckiej Larze wiślacy rozegrali cztery gry kontrolne, z których trzy razy wyszli zwycięsko oraz doznali jednej porażki. Przeciwnikami Białej Gwiazdy były dwie drużyny z ukraińskiej ekstraklasy (Zoria, Obołon) oraz dwie z Kosowa (Kf Llapi, Dukagjini). Do wyników meczów sparingowych oczywiście nie ma co przywiązywać większej wagi, gdyż nie jest to żaden wyznacznik i nikt nie daje za nie dodatkowych punktów w meczach ligowych.
Sztab szkoleniowy postanowił, aby większość spotkań została rozegrana za „zamkniętymi drzwiami”. Te widowiska nie mogły być transmitowane przez żadne polskie medium, gdyż mogłyby przypadkowo zdradzić coś tajemnego, co ćwiczyli podopieczni trenera Jopa przed pierwszym meczem ligowym ze Zniczem. Podstępny plan kamuflażu nie powiódł się do końca się, gdyż ostatnią potyczkę z Obolonem można było zobaczyć w ukraińskiej transmisji internetowej. Przyglądając się chwilę temu spektaklowi, niczego tajemnego nie doświadczyliśmy. Hasłem przewodnim był chaos, Wisła – jak to ma w zwyczaju – próbowała prowadzić grę, co jej nieszczególnie wychodziło. Rywale wykorzystywali błędny w obronie. Czy skądś to znamy?
W skarbcu pusto – stawiamy na młodzież
W trakcie tureckiego obozu nikt nie wzmocnił szeregów ekipy Białej Gwiazdy. Dopiero po powrocie do Grodu Kraka coś prawie wisiało w powietrzu i było już niemal w samolocie.
Francuski pomocnik miał we środę stawić się w Krakowie. Bilety były już nawet kupione i został też wyznaczony człowiek, który miał czekać na lotnisku z tabliczką, w oczekiwaniu na nowego gracza. Chwilę później ten sam piłkarz został ogłoszony, jako nabytek zespołu Rodez. Co więc się wydarzyło? Za chwilę głos zabrał oczywiście prezes Królewski, który pognał z wyjaśnieniem tej wtopy. Okazało się, że pojawiła się oferta „last minut”, z której Trouillet nie mógł nie skorzystać. Nam się wydaje, że Wisła w tym przypadku była jedynie elementem rozgrywki, który miał posłużyć do podbicia ceny. Jest to dobra nauczka dla klubu, który znowu dostał mokra szmatą w twarz, pozostając obiektem drwin i żartów.
Poza tym, można było dowiedzieć się, że Wisła już nie planuje wzmocnień, bo generalnie to nie ma nie pieniędzy. Bo wiecie, trzeba spłacać dawne długi, były też kary od UEFY i przepłacone kontrakty z przeciętnymi zawodnikami. Dodatkowo, prezes był pozytywnie zaskoczony postawą młodzieży w trakcie obozu oraz okazało się, że piłkarze wyskautowani przez klub są poza zasięgiem finansowym. Wierzymy, że dział sportowy nie uderzał do piłkarzy z lig top 5.
Koncepcje jak widać ciągle się zmieniają, a sytuacja jest aż nadto dynamiczna. Na początku okienka był pomysł, aby skupić się na wzmocnieniu składu poprzez wypożyczenia z ekstraklasy, w tym momencie należy liczyć, że być może młodzież odpali. Nie jest wykluczone, że dyrektor sportowy Basha wyciągnie za moment jakiegoś asa z rękawa i wszyscy zamilkną z wrażenia, kto wie?

Idzie się w tym wszystkim pogubić, a nie jest to przecież żadna nauka o rakietach, tylko śledzenie losu klubu piłkarskiego Wisła Kraków. Na koniec można tylko współczuć jej kibicom.
Liga się zbliża – przyjeżdża Pan Piłkarz Majewski
Tym samym kibicom, którzy są największą siłą tego klubu. Bez nich zostałoby jedno wielkie bagno.
22 lutego odbędą się dwa ważne wydarzenia na pobliskich piłkarskich rewirach: jedno na olkuskim MOSiRZE, drugie na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Jesteśmy świadomi, że na Memoriale nie uświadczymy takich dzików tłumów jak na „Meczu Mistrzów”, ale będzie na pewno godnie. Możemy dać taką gwarancję. Wracając do potyczki w Chorzowie, wciąż widać, jaki potencjał kibicowski drzemie w tym środowisku, mimo tego, w jak złym miejscu znajduje się obecnie ich ukochany klub.
Wisła rozpocznie zmagania ligowe od potyczki ze Zniczem Pruszków. Mecz zostanie rozegrany 15 lutego o godzinie 17.00 w Krakowie. Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że najbardziej na ten bój czeka lider gości, radny Radosław Majewski, który będzie mógł pokazać się raz jeszcze szerszej publice. Jak doskonale wiemy, dobrzy piłkarze uwielbiają grać na dużych stadionach. Ciężko nam sobie wyobrazić, aby to mógł być spacerek dla gospodarzy spod Wawelu.







