„Twierdza” Bukowno z wrotami otwartymi na oścież

W 17. kolejce okręgowej ligi krakowskiej wydarzyło się coś niezwykłego. Na stadion przy ulicy Spacerowej przyjechał LKS Niedźwiedź, czyli zespół nienawidzący delegacji. Do 12 kwietnia przyjezdni na wyjeździe zdobyli zaledwie 3 oczka w 8 meczach. Ta tendencja zmieniła się wczoraj, ponieważ Bolesław Bukowno poległ 1-3. Miejscowi kibice czekają na domowe zwycięstwo od 28 września.

Musiał nastać miesiąc kwiecień, aby dokonała się rzecz dla niektórych zaskakująca. Kiedy Bolesław Bukowno wygrywał na początku sezonu mecz za meczem, wiele osób łapało się za głowę z niedowierzaniem. Część z nich miało sprzeczne myśli, które prowadziły do refleksji – o co tutaj chodzi? Drużyna szykowała się do gry w Olkuskiej A-klasie, a nagle rozdaje karty w lidze okręgowej? Nie do końca było to zrozumiałe. Czas pokazał, że wyniki z początku sezonu nie były miarodajne. Inaczej mówiąc, późniejsza weryfikacja okazała się dla klubu znad rzeki Sztoły niezbyt przyjazna.

Drużyna z Bukowna kojarzy się postronnemu kibicowi głównie z solidnym z ośrodkiem treningowym. Ten kibic słyszał też najpewniej o hotelu „Tramp” oraz ma świadomość, że z kega leje się złoty napój o nazwie „Brackie” lub „Leżajsk”. Idąc dalej, jest świadomy, że tamtejsze zapiekanki są całkiem niezłe i można zjeść w tygodniu dobry dwudaniowy obiad. Ponadto, znany jest bukowiański basen, „lody u Karolczyka”, sklep wielobranżowy „MAX”. To wszystko wie niemal każdy, kto spędził w tym mieście nieco więcej niż kilka godzin.

Dwa pierwsze mecze domowe w roku 2025 Bolesław rozegrał z drużynami nie należącymi do potentatów małopolskiej piłki nożnej. Stadion przy ulicy Spacerowej odwiedziły odpowiednio: MKS Skała oraz LKS Niedźwiedź. Zagorzali kibice przed przyjazdem obu drużyn mogli w teorii spać stosunkowo spokojnie. Wnioski z obu przegranych spotkań są jasne – w drużynie z Bukowna mało co się zgadza. Na ich grę patrzy się z grymasem bólu, na nieszczęście była również okazja do obejrzenia tych „popisów”, ze względu na transmisje online. W szczytowym momencie mecz oglądało kilkadziesiąt osób. Niektóre z nich do teraz nie mogą dojść do siebie.

Mecz trwa niestety 90 minut, a nie 30. Straciliśmy głupie bramki po stałych fragmentach i coś się rozsypało w naszej obronie. Tak grając w defensywie będzie ciężko w przyszłości o punkty w jakimkolwiek meczu. Pewnie gdybym strzelił na 2-1, to skończyłoby się inaczej, ale niestety trafiłem w słupek. Szkoda, no ale taka jest piłka – nie strzelasz, to zaraz tracisz i przegrywasz.

Tomasz Jarosz, strzelec jedynego gola dla gospodarzy

W przerwie zimowej nastąpiła zmiana trenera, ktoś przyszedł, ktoś odszedł – nie ma to większego znaczenia. Fakty są takie, że drużyna okazale wspierana przez miasto jest nieśmiesznym żartem dla postronnych kibiców. Klub zwykle kojarzący się z czymś pozytywnym, obecnie opada po wzlocie z początku sezonu.

Mamy wrażenie, że w drużynie potrzebny jest delikatny wstrząs, bo za moment może zrobić się naprawdę nerwowo. Jak tak dalej pójdzie, to widmo spadku stanie się coraz bardziej realne. Obecnie wygląda to tak, że porażkami zespołu z Bukowna jesteśmy zdziwieni mniej więcej tak bardzo, jak faktem, że po sobocie przychodzi niedziela. Nie tak to powinno wyglądać. A już za tydzień derby z outsiderem z Olkusza, który z pewnością tanio skóry nie sprzeda.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

17. kolejka, Liga Okręgowa Kraków I, 12.04.2025 r.

Bolesław Bukowno – LKS Niedźwiedź 1-3 (1-1)

Jarosz – Strona, Skrzydlewski, Mudyn