Przez bukowiańską „stajnię” piłkarską przewinęło się wielu utalentowanych chłopaków, lecz większość z nich bardzo szybko przepadła z różnych przyczyn. Obecnie, świadomość młodzieży, jak i rodziców tych dzieci jest na innym poziomie. Dostęp do nowoczesnych metod treningu, żywienia czy regeneracji jest na wyciągnięcie ręki – wystarczy się delikatnie schylić.
Początki w Bukownie
Wiktor Gmitruk urodził się w 31 lipca 2014 roku w Olkuszu. Razem z rodzicami i młodszym bratem zamieszkują jedno z bukowiańskich osiedli. Widok z ich okna sięga na dawny tartak. Droga piłkarska tego młokosa zaczęła się w pewne lipcowe, upalne popołudnie 2018 roku, na obiektach Bolesława Bukowno. Na pierwszym trening przybył z tatą Karolem – niegdyś, dobrze zapowiadający się bramkarzem. Lokalni kibice mogą go kojarzyć z występów w Laskowiance Laski i z tańców na parkiecie w legendarnej dyskotece Galaktyka. Tata Karol nie miał łatwo w życiu i nie pokierował swoją karierą, tak jak sobie wymarzył. Wierzy za to, że uda to się jego synowi, który przejął po ojcu smykałkę do biegania za biało-czarną futbolówką.

Pobyt Wiktora w drużynie Bukowna trwał zaledwie dwa lata – zaczęło robić się dla niego zbyt ciasno w mieście, przez które przepływa rzeka Sztoła. Wtedy rodzice zdecydowali, aby rzucić się na głębszą wodę – za cel postawili sobie angaż w Górniku Zabrze. Właśnie tam, w październiku 2020 roku trafił, wtedy jeszcze lekko zagubiony dzieciak. Po dwóch tygodniach testów – trenerzy w Akademii śląskiego klubu byli zgodni – chcemy tego chłopca u siebie.
Dojazdy nie są problemem
Krok, na jaki zdecydowali się rodzice, nie był prosty, gdyż wiązał się z codziennymi dojazdami do śląskiego miasta (ok.60 kilometrów w jedną stronę) i mnóstwem różnych wyrzeczeń. Nie było to łatwe logistycznie, ale czego nie robi się dla dziecka.
Wiktor, od pierwszego dnia pobytu w Zabrzu czuł się jak ryba w wodzie. W tym miejscu należy wymienić nazwisko Dawida Karpińskiego, z którym chłopiec trenuje indywidualnie od swoich 5 urodzin. Średnio 4 razy w miesiącu pracuje z trenerem nad poprawą różnych aspektów rzemiosła piłkarskiego. Owocuje to na co dzień – Wiktora cechuje wszechstronność boiskowa. Jest niesamowicie wytrzymały i silny, przypomina Gennaro Gatusso i Cloude Makelele. Swoją ambicją i nieustępliwością doprowadza niejednego rywala do szewskiej pasji. Poza ponadprzeciętnymi cechami motorycznymi, jest zawodnikiem zaawansowanym technicznie, gra dobrze obiema nogami – co nie jest czymś powszechnym w tak młodym wieku.

Kolekcjoner statutek
Nie trzeba było długo czekać na pierwsze sukcesy w nowym otoczeniu – po niecałym roku przywiózł do domu statuetkę w kształcie buta. Został wybrany najlepszym zawodnikiem na turniej w Rydułtowach. Była to pierwsza z niezliczonej liczby nagród Wiktora. Tata Karol musiał szybko przybić na ścianie dodatkowe półki, które dzisiaj uginają się od nowych pucharów.



Wiktor obecnie gra w zespole u-10, ale zdarza się, że dostaje powołania do srarszego rocznika u-11, co jest nie lada wyczynem i nobilitacją. Mówi się, że właśnie rocznik 2014 jest najmocniejszy z całej śląskiej akademii. Razem z Górnikiem często jeździ na turnieje międzynarodowe. W turnieju z serii Pro, który odbył się w Belgii, młodzi chłopcy z Zabrza zmierzyli się ze m.in ze słynnym Paris Saint Germain.

Wiktor początkowo grał jako środkowy napastnik, jednak z czasem jego pozycja zaczęła się przekształcać w ofensywnego pomocnika. Zdarza się, że trener wystawia go na na skrzydle czy boku obrony – nie jest to dla niego żaden problem, wszędzie radzi sobie bez grymasu na twarzy. Ta wcześniej wymieniona wszechstronność daje o sobie znać.

Jaka przyszłość czeka młodego chłopca z Bukowna? W maju, razem z Górnikiem wybiera się na turniej międzynarodowy do Chorwacji, a już w wakacje czeka go obóz w Hiszpanii. Można tylko pozazdrościć.
Ekstraklasa stoi otworem
Wiktor jest na wczesnym etapie swojej piłkarskiej przygody, jednak można śmiało stwierdzić, że to wszystko wygląda bardzo obiecująco. Jeśli ten zapał i konsekwencja pozostanie w rodzinie Gmitruków, już za kilka lat będziemy mogli obejrzeć debiutującego w ekstraklasie chłopaka z Bukowna.
Ostatnim, który tego dokonał, był Alan Czerwiński. Z całą pewnością możemy rzec, że Wiktor może brać z niego przykład i stawiać go za wzór. Jako redakcja Z Piłką w Sercu obiecujemy, że będziemy się bacznie przyglądać temu sympatycznemu chłopcu z miasteczka Bukowna z ulicy Niepodległości. Mamy przekonanie, poparte mocnymi argumentami, że o Wiktorze usłyszymy jeszcze nie raz.







