Już w najbliższy czwartek Wisła Kraków zagra mecz w europejskich pucharach, do których „Biała Gwiazda” wraca po 12 latach nieobecności. O godzinie 20:30 podopieczni trenera Kazimierza Moskala zagrają w piłkę z wicemistrzem Kosowa – KF Llapi Podujevo.
Rywal w teorii najłatwiejszy z możliwych, bo ekipa z Kosowa miała ze wszystkich potencjalnych przeciwników najmniejszy współczynnik w rankingu UEFA. „Biała Gwiazda” w swojej długoletniej historii jeszcze nigdy nie mierzyła się z rywalem z tego kraju. Pierwsza okazja już w najbliższy czwartek i jeśli tradycji stanie się zadość to KF Llapi w tej rywalizacji powinno odpaść. Powinno, bo dotychczasowe występy tego klubu na arenie międzynarodowej zawsze kończyły się na pierwszym dwumeczu. Jeśli jednak tym razem będzie inaczej to Wisła spadnie do drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji.

Rywalem krakowian zajmiemy się w innym artykule, a w tym skupimy się na tym – co słychać w obozie chłopców Jarosława Królewskiego.
Nikt o zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, że będą „ciężary” i trudny początek sezonu. Wisła od kilkunastu już lat jest w ciągłej budowie. W zasadzie jeszcze nic dobrego nie udało się zbudować, a już wszystko zburzone i od nowa i tak w kółko. Kazimierz Moskal musi to jakoś poukładać, choć urodzaju w szatni specjalnie nie ma. Wprawdzie po zawodnikach, którzy odeszli nikt specjalnie płakać nie zamierza, ale transferów do klubu wciąż jak kot napłakał.
Ze wzmocnień jeśli tak możemy je nazywać Kazimierz Moskal dostał trzech, całkiem nowych zawodników: Olivier Sukiennicki, Rafał Mikulec i Giannis Kiakos. Dwaj pierwsi powinni w czwartkowy wieczór wystąpić w koszulce z gwiazdą na piersi. Grek, raczej jeszcze nie jest gotowy i potrzebuje trochę czasu.
Nowa Wisła to przede wszystkim powroty z wypożyczeń, a więc: Mateusz Młyński, Piotr Starzyński, Enis Fazlagić, Kacper Skrobański oraz bramkarze Mikołaj Biegański i Patryk Letkiewicz. Znając życie zapewne nie wszyscy w tej ostatecznej kadrze ostaną się.
Największa wyrwa panuje w napadzie. Tam póki co piłkę kopie osamotniony Angel Rodado, ale w klubie zapowiadają wzmocnienia tej formacji. W kuluarach przewija się nazwisko Łukasza Zwolińskiego z Rakowa Częstochowa, ale także Bułgara Dimitara Mitkowa, któremu wygasł kontrakt z Lokomotivem Sofia. 27-latek w ostatnim sezonie w bułgarskiej ekstraklasie rozegrał 27 spotkań i zdobył zawrotną liczbę goli…cztery.
W Wiśle europejskie puchary traktują poważnie. To szansa dla wielu piłkarzy żeby pokazać się szerszej publiczności. Wiadomo, że celem nadrzędnym jest powrót do Ekstraklasy, ale teraz wszystkie ręce na pokład europejski. Bilety na czwartkowe spotkanie mimo wakacyjnej pory sprzedają się dobrze. Przy Reymonta spodziewać się można grubo ponad 20-tysięcy kibiców.

Już w środę zrobi się bardzo poważnie, bo tego dnia zaplanowane są oficjalne treningi i konferencje obu ekip. Trener Moskal na konferencji prasowej stawi się o godzinie 17:00, a 30 minut później wiślacy wybiegną na trening. Kapelmistrz z Kosowa z dziennikarzami spotka się o godzinie 18:30, a jego brygada już 30 minut później pokopie treningowo na obiekcie Wisły, który w czwartkowy wieczór niósł będzie gospodarzy po zwycięstwo. Pierwsze od ponad 12 lat w europejskich pucharach. Nie ma się co śmiać, łatwo nie będzie, bo Wisła nigdy w swojej historii tak nisko nie upadła jak w sezonie 2023/24.







