Wymęczone zwycięstwo w Tarnobrzegu

Wisła Kraków pokonała Siarkę Tarnobrzeg w meczu 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski. Obrońca tytułu zapewnił sobie zwycięstwo w 89. minucie, po bramce głową Alana Urygi. Nie był to spacerek dla krakowian, którzy momentami byli tłem dla trzecioligowca.

Obrona śmiechu

Bohaterem dzisiejszych zawodów został Alan Uryga, który przez cały mecz grał okropnie. Był wiecznie spóźniony, ospały, powolny. Od początku spotkania przegrywał pojedynki, z najgroźniejszym w szeregach Siarki, przybyszem z Kraju Kwitnącej Wiśni, Kosei Iwao, który przestawiał stopera Wisły, jak kurier paczki w bagażniku swojego wozu. Uryga w pojedynkach biegowych wyglądał, jakby ciągnął za sobą sznurek z ciężarem 15 kilogramowym. Nie jest to dobre świadectwo dla kapitana zespołu z Krakowa. Wisła grała dzisiaj mecz z półamatorską drużyną, która rywalizuje na co dzień z rezerwami Białej Gwiazdy. Ten sezon dobitnie pokazuje, że miejsce Urygi powinno być siedzące – na ławce rezerwowych.

Problem jest taki, że partner ze środka obrony jest jeszcze gorszy. Mowa o Wiktorze Biedrzyckim, który jest chodzącą, tykającą bombą bez zawleczki. Nic do tego chłopaka osobiście nie mamy, ale litości. Jest to trzeci czerwona kartka dla lewonożnego obrońcy ściągniętego z Bruk-Betu. Jego bilans w barwach Białej Gwiazdy: 11 meczów, 6 żółtych, 3 czerwone, niezliczona liczba irytacji kibiców. Patrząc na niego, mamy wrażenie, że momentami nie wie co się dzieje na boisku, jakby był myślami gdzie indziej. Jeśli dodamy do tej dwójki Bartosza Jarocha, widzimy odcinek programu „Śmiechu warte” pana Tadeusza Drozdy. Prawy obrońca Wisły był dzisiaj oczywiście „zamieszany” przy pierwszej bramce dla Siarki, kiedy krył „na radar” gracza gospodarzy. Dzień jak co dzień.

Ten zestaw polskich obrońców jest koszmarny w tym sezonie. W ostatnim czasie najbardziej broni się Rafał Mikulec, który najmniej zawala. Jako całokształt, ten tercet defensywny nie zapewnia żadnej solidności w obronie. Czy to na tle drużyny z ligi austriackiej czy też ekipy z 4. poziomu rozgrywkowego.

Niezawodny Rodado

Klub z Krakowa od początku sezonu jest „ciągnięty” na plecach Angela Rodado. Hiszpański napastnik strzelił dzisiaj kolejnego gola oraz zaliczył dwie asysty. Gdybyśmy go „wyciągnęli” z tej drużyny, to Wisła Kraków nie funkcjonuje. Nie pamiętamy, kiedy klub spod Wawelu był tak zależny od jednego gracza. Było to pewnie w magicznym sezonie Carlitosa. Nie czarujmy się, za chwilę Rodado ucieknie z Krakowa. Nie chcemy myśleć, jak wtedy będzie funkcjonowała ofensywa tego klubu.

Wisła wyjeżdża z Tarnobrzegu z awansem, jednak nie pozostawiła po sobie dobrego wrażenia. Druga połowa meczu była pod dyktando gospodarzy, którzy wyglądali lepiej niż zagubiony zespół z Krakowa. Biała Gwiazda prowadząc 2-0, stracił kontrolę nad meczem, co nie powinno mieć miejsca. W końcowym rozrachunku wygrała, to oczywiście jest najistotniejsze dla drużyny z Grodu Kraka.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

12.10.2024 r, Tarnobrzeg

Siarka Tarnobrzeg – Wisła Kraków 2-3 (0-1)

Bramki: Lisowski 48′, Iwao 68′ – Rodado 37′, Zwoliński 47′, Uryga 89′

kowal
kowal