Z rozmyślań przy śniadaniu #2. Liga wielu słabości

W dniu dzisiejszym około godziny 21:00, nadejdzie kres 16.kolejki piłkarskiej PKO BP Ekstraklasy. Wtedy wrocławski Śląsk zakończy swój występ w Radomiu. Występ o tyle istotny, że ewentualne zwycięstwo pozwoli wrocławianom odskoczyć od rywali na kilka oczek. Drużyna, która w tamtym roku cudem uniknęła degradacji, dzisiaj bez większych roszad w składzie rozdaje karty w lidze.

Różnice w lidze między poszczególnymi ekipami nie są wielkie. Ewidentnie odstaje tylko ŁKS, który gdyby zebrał się w sobie – jest w stanie szybko doskoczyć do reszty uciekającej mu stawki. W czołówce ścisk, w środku tabeli – również. Świadczy to oczywiście o tym, że poziom jest wyrównany, a każdy może wygrać z każdym. Niby to ciekawe, bo nigdy nie wiadomo czego możemy się spodziewać, ale i poniekąd zastanawiające.

Śląsk z Wrocławia, który w tamtym sezonie w ostatniej chwili uciekł z łbem przed spadającym toporem – dzisiaj rządzi i dzieli. Jeśli wygra w Radomiu będzie miał o 5 punktów więcej od drugiej Jagiellonii i aż 11 oczek więcej niż warszawska Legia.

Lech traci punkty u siebie z Widzewem, Legia potyka się na własnym stadionie z Wartą. Pogoń ulega we własnym domu Stali z Mielca, a Cracovia wyrywa punkty Rakowowi w Częstochowie. Lepiej grający w piłkę Górnik Zabrze przegrywa z Puszczą Niepołomice, która w tym meczu skupia się głównie na przeszkadzaniu. Tak wygląda ta kolejka i cała liga.

Nie inaczej jest zresztą na zapleczu ekstraklasy. Tam można ciągle przegrywać, albo remisować, a dwie wygrane z rzędu i już bum – czołówka ligi.

Nie ma niestety drużyn naprawdę mocnych. Takich, które dominują praktycznie przez cały sezon nad rywalami. Potem przekłada się to niestety na występy w europejskich pucharach. Zazwyczaj zabawę kończymy jak wszyscy poważni jeszcze jej nie zaczęli. I tak rok w rok z małymi wyjątkami.

Jesteśmy zmęczeni sezonem. W szóstej kolejce ligi – wszyscy są już zmęczeni, a nie daj Boże trafi się jeszcze jakiś Puchar Polski po drodze. Grać co trzy dni – masakra. Dla zawodowych piłkarzy, którzy nic innego nie robią poza kopaniem piłki – jest to wysiłek ponad ich miarę. Tak jakbyś Ty, drogi czytelniku musiał iść do pracy w sobotę, a potem kazali przyjść też w środę. Pójdziesz, ale przecież jesteś okrutnie zmęczony. Paranoja.

Liga zasilana piłkarzami, dla których nikt w poważnych ligach i klubach nie widzi miejsca. Zazwyczaj z kartą na ręku. Napastnicy, którzy w swoich CV mają po 500 występów w byłych klubach i 5 goli na krzyż. Tak to niestety wygląda. Do tego dochodzą horrendalne kontrakty, bo choć w piłkarskiej Europie nie robią one żadnego wrażenia, to nikt mnie nie przekona, że za tak wykonywaną pracę należą się takie apanaże.

Pikujemy w dół, a piłkarski świat nadal nam odjeżdża. Za parę lat, jak nic się nie zmieni – roztrzaskamy się o dno.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST