Z ROZMYŚLAŃ PRZY ŚNIADANIU#7 PIŁKA NOŻNA POWINNA ŁĄCZYĆ

Za nami kolejny weekend, w którym piłki nożnej było co niemiara, a przecież rozgrywki na tych niższych szczeblach jeszcze się nie rozpoczęły. Grano na całym świecie i tradycyjnie nie obyło się bez wielkich niespodzianek. Wszystkiego zarejestrować jednak nie można, ale z tych dwóch ciekawych dni jest sporo przemyśleń. Jedna kawa to za mało, by wszystko spisać, ale spróbujemy.

Zacznę od tej najważniejszej piłki, bez której potem nie ma nic. Mianowicie piłka nożna w wydaniu dziecięcym. Miałem przyjemność uczestniczyć w wydarzeniu jakie w olkuskiej hali sportowej zorganizował Klub Sportowy Słowik Olkusz. Pełne trybuny, mnóstwo atrakcji, a na parkiecie piłkarskie zmagania najmłodszych. Czy dla dzieci może być coś piękniejszego?

fot.ZPWS/ST

Turniej bardzo dobrze zorganizowany, któremu przyświecał jeszcze jeden wielki i szczytny cel – zbiórka pieniążków, które w całości mają później walczyć o zdrowie Pani Kingi. Granie i pomagania – połączenie idealne. Oczy bardzo cieszyły wypełnione chwilami po brzegi trybuny. Dla dzieci to wspomnienia na całe życie.

fot. ZPWS/ST

W czasach kiedy ja uganiałem się za piłką podobnych inicjatyw nie było. Nie było tak zorganizowanych turniejów piłkarskich. Nie grano specjalnie dla nikogo. SKS, trening, mecz i do domu, a w domu chwila i znów piłka na podwórku z kolegami do późnych godzin. Tak to wtedy wyglądało. Dzisiaj mamy inne czasy i trzeba z tego korzystać najlepiej jak tylko można. Nawet jeśli te dzieci, które biegały za futbolówką w tym charytatywnym turnieju, finalnie nie zostaną piłkarzami to wspomnień nie zabierze im już nikt.

Turniej jaki zorganizował olkuski Słowik, zgromadził w hali wiele osobistości – lokalnej piłki nożnej, co przecież jest oczywiste. Nie zabrakło też lokalnych polityków – i dobrze. Każda par rąk, każdy gest, każda pomoc w takich sytuacjach jest na wagę złota. Chciałbym tylko wierzyć, że pomaganie jest nie tylko na pokaz, bo zbliżają się wybory. Pomaganie powinno być oczywistością, tak samo jak oczywistością powinno być to, że piłka nożna powinna łączyć, a nie dzielić. Nie musimy się we wszystkim zgadzać, możemy mieć różne poglądy na wiele spraw. Możemy mieć różne zdania, ale piłka nożna zawsze powinna być ponad tym wszystkim. To piękny sport i wspaniała możliwość spędzania wolnego czasu – dla każdego i każdy kto ma ją w sercu, powinien to rozumieć. Tylko mocne fundamenty mogą potem sprawić, że dom jest solidny i trwały.

Zanim swoje myśli skieruję na piłkę tę większą, chwilę zatrzymam się przy swoim rodzinnym Bukownie, gdzie byłem świadkiem sparingu Bolesława Bukowno z Górnikiem Wojkowice, czyli klubów teoretycznie z tych samych klas rozgrywkowych, tylko dwóch różnych województw.

fot. ZPWS/ST

Mecz zakończył się bezdyskusyjnym zwycięstwem ekipy z Wojkowic. Bukowno było tylko dla rywali tłem. W grze gospodarzy nie było werwy, pomysłu i czegoś co powoduje, że ludzie nawet mimo porażki, chcą tę ekipę dalej oglądać. Ta sama klasa rozgrywkowa, dwa województwa i dwie różne piłkarskie bajki. Poziom śląskiej piłki zawsze był wysoki, a teraz mam wrażenie, że się mocno obniżył. Wojkowice grały solidnie, ale też fajerwerków u nich próżno było szukać. Mimo, to rozniosły Bukowno w pył. Smutne to, bo świadczy o tym, że poziom piłki w naszej Małopolsce poszedł w dół jeszcze bardziej. Oczywiście czynników, które mają na to wpływ jest mnóstwo, ale powinno to dać do myślenia wszystkim.

fot. MGHKS Bolesław Bukowno

Idąc w piłkę dużą, tę w Polsce. Warto rzucić okiem na gola jakiego zdobył w Łodzi – Kamil Zapolnik. Napastnik Puszczy, chyba sam za bardzo nie wie jak to się stało, ale wyszła mu przewrotka życia. Coś co raczej ponownie szybko się nie zdarzy, o ile w ogóle jeszcze się zdarzy.

Co jeszcze powinno przykuć uwagę z tej kolejki PKO BP Ekstraklasy?

Dobra forma piłkarzy Górnika Zabrze, którzy mimo wielu problemów grają ładnie dla oka. Piłki jakie do napastników „Trójkolorowych” dostarcza dobijający powoli do 40-tki – Lukas Podolski, jasno pokazują różnicę klas między nim, a cała resztą. Mistrz Świata – po prostu.

W Częstochowie na kolana padł poznański Lech i nie było to przy okazji pielgrzymki do Jasnej Góry. Raków zdemolował „Kolejorza” w stosunku 4:0. Jeśli dodamy fakt, że piłkarze z Poznania praktycznie przez cały mecz nie zagrozili poważnie bramce strzeżonej przez Kovacevica to obraz klęski i deklasacji ekipy trenera Rumaka – maluje się jeszcze wyraźniej.

Na koniec warto i chyba trzeba rzucić okiem na 2.Bundesligę. Tam wydarzyło się coś, co nie powinno mieć miejsca.Walczące o powrót do elity HSV uległo na własnym stadionie czerwonej latarni ligi – ekipie Osnabruck. Dziwne o tyle, że goście zwycięstwo wywieźli grając w osłabieniu.

Trzy punkty, które pojechały z gośćmi do domu, ich miejsca w tabeli w żaden sposób nie poprawiły. Sytuacja Hamburga pogorszyła się za to diametralnie. Piłka nożna jest przecież nieprzewidywalna i czasem tak właśnie bywa, ale weź to wytłumacz tym 57 tysiącom ludzi, którzy w ciszy opuszczali Volksparkstadion.

Z Piłka w Sercu (ST)

ST
ST