Bezsprzecznie reprezentacja Hiszpanii była na piłkarskim balu w Niemczech – najlepsza. La Furia Roja potwierdziła to w finałowym meczu z Anglikami. Podopieczni Lusia de la Fuente finałową partię rozstrzygnęli w samej końcówce, ale nikt nie ma wątpliwości, że na to zasłużyli. W całej zabawie w łeb bili wszystkich i nie przejmowali się niczym. Klątwa Anglii jak wrzeszczał Dariusz Szpakowski – trwa nadal.
Pierwsza połowa finałowego starcia rozegranego w Berlinie bardzo nas zmęczyła. Słoneczna Hiszpania wdała się w futbol jaki do tej pory był jej obcy. W związku z tym męczyliśmy się wszyscy bardzo, a na dodatek do pieca co chwilę swoimi gafami dokładał Dariusz Szpakowski, który potwierdził, że do tej samej rzeki wejść się nie da, a już na pewno wchodzić się nie powinno. Zdecydowanie i z całym szacunkiem czas na emeryturę – wystarczy.
Hiszpania grała jak Anglia, bo to właśnie Synowie Albionu wciągnęli ten słoneczny kraj w swoją gierkę. Wypuścili ich jak Bonifacy Filemona, a piłka robiła za kłębek wełny. Gra z obu stron była paskudna, do bólu taktyczna, asekurancka i zachowawcza. Można było przecierać oczy czy to aby na pewno Espana?

Do przerwy bez goli, a Lamine Yamal, Dani Olmo i spółka zamiast odprawiać czary w szybkich akcjach ofensywnych, musieli skupić się na defensywie i ciężkiej harówce w bliższych rejonach własnej bramki.
W pamięć szczególnie fanów Anglii wbije się siatka jaką Jude Bellingham założył Rodriemu. Był też strzał Phila Fodena, który z problemami wyłapał Unai Simon i chyba tyle.
Źle się to oglądało, na tyle źle, że człowiek nawet sprawdzał w telegazecie rozkład jazdy rodzimej Ekstraklasy, ale na szczęście po przerwie wszystko wróciło do normy. W końcu zaczęło się „meczycho” przed duże M.
W rytm gorącej Lambady rodem z Karaibów poszli w tan dwaj młodzi geniusze, którzy oficjalnie w najbliższych latach chcą rozdawać karty w piłkarskiej talii. Yamal dograł do Williamsa, a 21-letni skrzydłowy płaskim strzałem zapakował Pickfordowi do sieci. Anglia dostała gonga i słaniała się na nogach, a przecież na ich bramkę sunęły kolejne szarże Hiszpanów.

Te dwa hiszpańskie żywioły zagrały na tych mistrzostwach kapitalnie. Na tyle kapitalnie, że wyznawcy Torridy w niepamięć mogą puścić innych wielkich jak Iniesta, Xavi, Torres czy Fabregas.
Czas pędził do przodu, ale nie zmieniał się wynik, choć powinno być 2, a nawet 3:0 dla La Roja. Williams dograł do Olmo, ale ten minimalnie chybił. Chwilę później świetnym podaniem Moratę obsłużył Yamal, ale hiszpańska strzelba spudłowała. Wprawdzie futbolówka minęła Pockforda, ale zatrzymała się na nodze jednego z angielskich defensorów. To były minuty, w których Hiszpania potwierdziła, że w tej zabawie nie ma sobie obecnie równych w Europie.
Żadnego przypadku nie było w tym, że od chłopców de la Fuente po głowie dostali: Chorwaci, Włosi, Albańczycy, Gruzini, Niemcy, Franzuci i teraz Angole, którzy wprawdzie odpowiedzieli trafieniem rezerwowego Palmera, ale na nic więcej już ich nie było stać. Saka dograł do Bellinghama, ten kopnął do Cole’a Palmera, a ten przytomnym strzałem zza pola karnego doprowadził do remisu.
Wtedy nastała taka chwila, że mogło wydawać się, iż Anglia znów w ostatniej chwili wyjmie głowę spod topora. Bardzo blisko drugiej bramki dla Synów Albionu był Bellingham i Marc Guehi, ten pierwszy głową trafił w bramkarza, a drugi też głową posłał piłkę w heroicznie broniącego w bramce Daniego Olmo. Szczęście było blisko, ale klątwa to nie żarty, a więc trwa w najlepsze, bo w tym momencie Hiszpania już prowadziła 2:1.

Strzelcem gola, który wprowadził Hiszpanię do piłkarskiego nieba był Mikel Oyarzabal. To właśnie on napędził Cucurellę, a ten dograł mu zwrotną piłkę i piłkarz Realu Sociedad nie miał już wyjścia. Kropnął na bramkę Pickforda i został wielkim bohaterem finału Euro 2024.
Podchmielonym do granic upojenia angielskim kibicom pozostało tylko wyjść i dobić się złocistym napojem do odcięcia.

Wygrała piłka romantyczna, którą chciało się oglądać, choć te mistrzostwa męczyły czasem okrutnie. Fajnie, że wygrali ci, którzy po prostu grali w „gałę” najlepiej. Klątwa w Anglii trwa. Hiszpania Królową.






