Kim jest „Złodziej marzeń”?

Złodziej marzeń wśród innych rodziców

Może to być rodzic kolegi czy koleżanki waszego dziecka, który w obawie o porażkę swojego dziecka w sportowej rywalizacji stara się zrobić wszystko, aby przeszkodzić waszemu. Metod działania jest wiele – z jednej strony głupie docinki, napuszczanie (lub dawanie skandalicznego przykładu) swojego dziecka na kolegę czy koleżankę celem sprawienia mu / jej przykrości lub ośmieszenia w grupie (a nawet akceptowanie stosowania przemocy), z drugiej strony drwienie i wyśmiewanie was w obecności innych rodziców, a z trzeciej wpływanie na trenerów celem umniejszenia roli waszego dziecka w drużynie czy akademii / szkółce.

Złodziej marzeń w roli trenera

Może to być trener, który ignoruje lub, o zgrozo, poniża wasze dziecko publicznie, przy całej grupie, ignoruje prośby o pomoc w załatwieniu problemu i rozładowaniu konfliktu rówieśniczego w drużynie czy wręcz samemu stosujący skandaliczne próby zmuszenia was lub waszego dziecka do poddania się. Najczęściej wynika to z zakompleksienia takiego człowieka (wystarczy, że niestosownym w jego ocenie tonem się do niego zwrócicie lub zaczniecie zadawać niewygodne i trafne pytania, na które nie będzie potrafił merytorycznie odpowiedzieć, albo gdy będziecie nagminnie krytykować go i podejmowane przez niego decyzje, roszczeniowo domagać się czegoś dla swojego dziecka) albo z podległości, jaką z różnych przyczyn może mieć względem innych rodziców.

Czynniki losowe, które także kradną marzenia

Może to być czynnik niezależny, jak chociażby kontuzja i długotrwała rehabilitacja, a wraz z nią pojawiające się trudności w sprawnym powrocie do treningów lub odnawiający się uraz.

Gdy system blokuje rozwój dziecka

Może to być dyrektor sportowy lub prezes, blokujący rozwój waszego dziecka poprzez brak reakcji na nadużycia lub wymuszający na was lub waszych dzieciach konkretne, szkodliwe dla was działania.

Fałszywi doradcy i interes ponad dobro dziecka

Może to być agent lub inny specjalista, traktujący was jak sakwę ze srebrnikami i podporządkowujący wasze plany, zamierzenie, cele i ambicje pod swój własny interes, dla którego nie liczy się dobro waszego dziecka, a tylko jego zarobek, najlepiej jak najszybszy i jak największy.

Najboleśniejszy złodziej, czyli brak wsparcia rodzica

Może być to w końcu rodzic, który nie chce lub nie potrafi udzielać odpowiedniego wsparcia swojemu dziecku, a jedyne, na co go stać, to ogrzewać swoje ego w promieniach chwilowej sławy lub chwały spływającej na dziecko, a na co to dziecko zapracowało swoją ciężką pracą, pozostawione samemu sobie, pozbawione wsparcia jednego lub obojga rodziców.

Zabójcy marzeń są wszędzie

Mógłbym jeszcze wymieniać wszystkich zabójców marzeń, ponieważ przez te lata prowadzonych konsultacji oraz realizowanego projektu spotkałem się z tysiącami takich i innych przypadków. Ale nie na tym chcę się skupić w tym poście.

Czy wobec tego jesteśmy bezradni?

To nieuniknione – w tym brutalnym świecie piłkarskiego biznesu jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo, a bandyta może czaić się za każdym rogiem. Czy to jednak oznacza, że jesteśmy bezradni? Oczywiście, że nie!

Zbroja, hełm i przygotowanie do walki

Każdy rycerz wyruszający na pole bitwę zakładał zbroję, hełm, brał miecz i tarczę, a poruszający się konno niejednokrotnie zakładali zbroje także na konia. Warto brać z nich przykład. Bo o ile tarcza czy miecz to dostępne na rynku narzędzia do obrony i walki na tym rynku (jak choćby odpowiedni specjaliści itp.), o tyle kluczowa zawsze jest odpowiednia zbroja i hełm. Pamiętajmy bowiem, że tarczę, miecz czy nawet konia możemy traktować jako dodatek, a zbroja i hełm chronią bezpośrednio, jako ostatnia deska ratunku, nasze zdrowie i życie.

Prawdziwa zbroja: miłość i pasja

Co więc jest zbroją i hełmem naszym i naszych dzieci? Miłość i pasja! Banalne? Być może, ale ilu z tych, co dzisiaj jest już kilka lat po porzuceniu marzeń lub właśnie zamyka drzwi do sali marzeń, o tym zapomniało i zapomina?! Naszą zbroją jest miłość do naszego dziecka, a więc oddanie sprawie, pełne wsparcie go w jego działaniach i, nawet kosztem samych siebie, poświęcenie, aby mu się udało. Nasze dziecko natomiast kocha to, co robi, i nie wyobraża sobie świata i swojego życia bez piłki.

Czy pozwoliliśmy dziecku pokochać sport?

Czy jednak pozwoliliśmy naszemu synowi czy naszej córce tak naprawdę, po swojemu, z dziecinną radością i niewinnością, gdy miał lub miała 8, 9 czy 10 lat, pokochać sport? Czy stworzyliśmy naszemu dziecku warunki do bezpiecznego i pozbawionego presji z naszej strony trenowania, okazywania swoich autentycznych emocji i życia tym, co robi?

Jeszcze nie wszystko stracone

Czasu nie cofniemy ani nie nadrobimy tego, co zaprzepaściliśmy, nie odzyskamy też tego, co utraciliśmy. Możemy jednak tu i teraz działać tak, aby nasze dziecko mogło dalej cieszyć się tym, co robi, i kochać swoje marzenia, pędząc do ich realizacji. W jaki sposób? Walcząc ze zdwojoną siłą o jego marzenia, bark w bark z nim! Nie akceptujcie zachowań, które są wrogie wobec waszych dzieci.

Najważniejsze przesłanie dla dziecka

Natomiast najważniejsze, co powinniście zrobić, to każdego dnia uświadamiać waszemu dziecku, że nawet wbrew złodziejom marzeń macie prawo do własnej drogi do celu i ani jeden, ani drugi, ani ósmy troglodyta, bo to najłagodniejsze określenie hien nazywanych złodziejami marzeń, jakie przychodzi mi do głowy, nie może was powstrzymać, bo fundamentem waszej drogi jest miłość do tego, co wasze dziecko robi, i radość z tego, że każdego dnia może kroczyć swoją ścieżką do marzeń, a im więcej takich błaznów spotyka na swojej drodze, tym świadomość tego, że zbliża się do swojego celu, niech będzie większa.

Bo radość na twarzy Twojego dziecka będzie największą porażką i karą dla złodzieja marzeń. Amen.


Bartłomiej Zaręba
Bartłomiej Zaręba
Artykuły: 31

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta