Lepiej zapobiegać niż leczyć. O bezpieczeństwie dzieci w piłkarskim świecie

Kiedy słyszymy frazes „Życie jest tylko jedno, szkoda marnować czasu – trzeba walczyć i żyć marzeniami”, często uśmiechamy się. Mało kto w chwilach smutku, załamania, zniechęcenia czy kryzysu myśli o marzeniach, zastanawia się nad planem na jutro i kolejne dni czy bierze sobie do serca słowa mające wywołać w nas poczucie, że warto wstać z kolan, podnieść się z desek i walczyć. Teoria to jedno, bo my to przecież wiemy, ale praktyka bywa różna.

Dlatego tak istotna jest prewencja. Znam osoby, które o zdrowie zaczynają dbać w chwili, gdy coś szwankuje. Znam tych, którzy zrzucają kajdany zniewalających ich ograniczeń wtedy, gdy uświadamiają sobie, jak wiele czasu w życiu już stracili.

Powtarzam od lat, że życie jest jedno i należy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby marzenia nasze i naszych dzieci starać się realizować każdego dnia, a o potencjalnych problemach myśleć dużo wcześniej, zanim się pojawią. Podczas ostatniego szkolenia rozmawialiśmy właśnie o zagrożeniach, jakie mogą napotkać rodzice i dzieci w futbolowym świecie, aby wiedzieć, jak się przed nimi chronić i jak się zachowywać, gdy już je napotkamy.

Każdy z nas, rodziców, z wielką troską i pewnością w głosie mówi do swojej latorośli: idź do przodu, żyj, dzięki twojej pasji świat nabierze barw szybciej, niż się spostrzeżesz. Tylko poza wypowiadaniem tych słów każdy z nas chciałby, aby ziarno trafiało na żyzną glebę. Nasze dzieci są inteligentne i wiedzą, że gdy mówimy im coś, samemu będąc tego pewnym, przekonanym, to one mogą w to wierzyć.

Ostatnio mój syn podzielił się ze mną pewną wątpliwością co do swojej pozycji na boisku. Ja mu podpowiedziałem i usłyszałem: „OK”. Pytam więc, czy nie chce tego przedyskutować, czy nie potrzebuje tego lepiej zrozumieć, a on mi na to: „Ty się znasz i chcesz dla mnie najlepiej”. Moje słowa były pewne i poparte latami doświadczeń innych, efektem moich kalkulacji i przemyśleń, obudowane w troskę i chęć zapewnienia mojemu dziecku poczucia, że może kochać to, co robi, z pełnym oddaniem sprawie, bo w nas, rodzicach, ma pełne wsparcie.

Będąc świadomymi rodzicami, potrafimy przygotować nasze dzieci na to, co może ich czekać. Kiedy przechodzą przez ulicę, mają zważać na czerwone światło, na nadjeżdżające pojazdy czy na dziury w chodniku. Kiedy chodzą do szkoły, mają zważać na bezpieczeństwo, empatię względem kolegów czy na to, co mówią do nich nauczyciele. I tak dalej. Podobnie jest w piłce. Kiedy pragniemy, aby dziecko odważnie szło przez piłkarski świat, powinniśmy mu uświadamiać, jak wiele zła i zagrożeń jest wokół nas i jak się można przed nimi bronić, a już na pewno jak nie brać w nich udziału.

Doświadczenie pokazuje, że kiedy dziecko potrafi nazwać i rozpoznać zagrożenie, to nie tylko praktykuje zasadę ograniczonego zaufania, ale przede wszystkim reaguje, gdy takowe zagrożenie się do niego zbliża lub gdy go doświadcza. I potrafi z nami o tym rozmawiać, a to pierwszy krok do wyjścia z trudnego momentu.

Lepiej bowiem zapobiegać niż leczyć.

Bartłomiej Zaręba

Bartłomiej Zaręba
Bartłomiej Zaręba
Artykuły: 574

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta