W Częstochowie po razie dały sobie Raków i Legia, a to oznacza, że jedni i drudzy raczej wypisali się na dobre z zabawy nazywanej walką o majstra. Dzisiaj ewentualne zwycięstwo Jagielloni powinno dobitnie skreślić podopiecznych Szwargi i Feio z marzeń o tytule. W Krakowie skompromitował się Lech, który za trenera Rumaka gra tak, że szkoda się nad tym nawet pochylać. Puszcza dzięki zwycięstwu nad „Kolejorzem” przesunęła topór nad głowę kieleckiej Korony.
Sobota z ekstraklasową piłką rozpoczęła się w Mielcu, gdzie tamtejsza Stal zmierzyła się z Widzewem Łódź. Fajerwerków w tym meczu nie było, a bezbramkowy remis nie krzywdzi żadnej ze stron. Zresztą dla Stali i Widzewa sezon już się skończył. Obie ekipy się utrzymały i obie ekipy nie zagrają w europejskich pucharach. Można się w zasadzie rozejść do domów.
Stal szczyci się, że jest niepokonana w 2024 roku, a trener Daniel Myśliwiec uderza w trochę w inne tony i na konferencji pomeczowej mówi tak:
To było 0:0 w Ekstraklasie. Nie chcemy tego. Zawsze szukam pozytywów, ale nie mogę od nich zacząć, bo najważniejszy jest wynik meczu. Nie jesteśmy zadowoleni, tempo nie było optymalne, nie chcielibyśmy tego widzieć u siebie”
Daniel Myśliwiec
I my z trenerem Widzewa się też zgadzamy. Nie chcemy oglądać takich potyczek w Ekstraklasie. Oczy bolą i nic więcej z tego nie ma.
W Krakowie z Puszczą zmierzył się poznański Lech. Przed meczem piłkarze Rumaka górnolotnie wypowiadali się jak to poważnie traktują tę potyczkę. Absolutnie pełna koncentracja, skupienie i brak chwili na jakiekolwiek rozluźnienie, a do tego oczywiście tylko zwycięstwo, atak i walka o mistrza.
I co?
I nic!
Lech przy Kałuży wyglądał jak na tureckiej plaży. Rozluźniony, leniwy – beznadziejny. Jeszcze nie tak dawno całą winę można było zrzucić na sztywnego trenera Johna van den Broma, no a teraz trzeba chyba katować Rumaka. Piłkarze przecież winy zbytnio w sobie nie widzą, a grali z Puszczą tak, jak ta właśnie chciała. Głupie faule, dużo stałych fragmentów gry, szarpane i totalnie nieprzemyślane akcje. Finał taki, że do Poznania wrócili bez punktów, a biedna Puszcza uciekła ze strefy spadkowej dzięki golom Majchrzaka i Craciuna.
Na taki obrazek w mediach społecznościowych „Kolejorza ” w tym sezonie się nie zanosi. Na pewno nie z taką grą.
Do czeluści piekieł wpadła na tę chwilę Korona Kielce, ale tą strefą zainteresowane są również mocno ekipy z Gliwic, Krakowa i Poznania, a w zasadzie z Grodziska Wielkopolskiego… .
O tytuł mistrza jak zawsze gra warszawska Legia. Tym razem zmierzyła się w Częstochowie z Rakowem, który też przebąkuje o obronie mistrzowskiej korony. Po tym spektaklu śmiało można stwierdzić, że ani tu ani tu nic z tego nie będzie. Remis skreśla raczej obie ekipy z tej zabawy. Jeśli dzisiaj wygra Jagiellonia to słowo raczej zamienimy na – na pewno.
Debiut Goncalo Feio był spokojny. Wielu wieszczyło szaleństwa przy linii bocznej, skakanie, bieganie i ubliżanie wszystkim wokół. Tego nie było. Może trener tak jak i piłkarze potrzebują czasu, żeby się rozkręcić.







