Piękny, europejski sen o Lidze Europy trwa dalej. Pomimo pustej Żylety kibice zgotowali piekło na stadionie przy Łazienkowskiej 3. W warszawskim kotle ugotował się Banik.
Na Legię Warszawa nałożono karę zamknięcia Trybuny Północnej, znanej jako „Żyleta”. Decyzja ta była efektem odwieszenia wcześniej nałożonej kary oraz nowych naruszeń regulaminu, do których doszło podczas ćwierćfinałowego meczu z Chelsea FC w Lidze Konferencji Europy.
Gospodarze od samego początku meczu narzucili wysoki pressing. Na efekty nie trzeba było długo czekać — już w 6. minucie Augustyniak uruchomił prostopadłym podaniem Nsame, a ten z zimną krwią wykończył akcję golem. Szał euforii na trybunach uciszył jednak sędzia liniowy, pokazując spalonego. Kolejne minuty to były szaleńcze ataki japońskiego samuraja Morutiszki, który raz za razem przeprowadzał groźne akcje lewą stroną.

W 15. minucie przyjezdni otrzymali rzut wolny w środkowej strefie boiska. Wrzutka w pole karne, po krótkim wybiciu powstało zamieszanie, strzał z 12 metrów i gol — Banik Ostrawa wyszedł na prowadzenie. W 27. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka w polu karnym minęła Holeca, jednak Augustyniak nie wykorzystał sytuacji. Banik odpowiedział w 30. minucie szybką, składną akcją prawą stroną — dośrodkowanie i strzał głową Prekopa, lecz Tobiasz popisał się piękną paradą.
W 39. minucie Wszołek otrzymał długie podanie i precyzyjnie dośrodkował na 5. metr do Nsame. Ten tylko dołożył nogę i doprowadził do remisu 1:1. Niestety, sędzia główny po konsultacji z VAR anulował gola. Do przerwy Legia schodziła z wynikiem 0:1, mimo dwóch nieuznanych bramek.

Drugą połowę legioniści rozpoczęli z wielką energią. W 53. minucie Bartosz Kapustka uruchomił prostopadłym podaniem Nsame i — do trzech razy sztuka — na tablicy wyników pojawił się remis 1:1. Gospodarze nie zwalniali tempa i atakowali niczym rozwścieczone byki na hiszpańskiej corridzie.
W 73. minucie długim podaniem za plecy obrońców uruchomiony został Biczachczjan, który popisał się piękną asystą do Marushity. Ten minął bramkarza, wstrzelił piłkę w pole karne, a nieporadna obrona K. Pojezný pozwoliła Legii wyjść na prowadzenie 2:1.

W 84. minucie, po niepotrzebnej stracie Kapuadiego, piłkę przejął Prekop, wpadł w pole karne, a spóźniona interwencja Wszołka sprawiła, że sędzia podyktował jedenastkę dla przyjezdnych. Na stadionie zapadła cisza. Główny arbiter sprawdził jeszcze sytuację w VAR i podtrzymał decyzję.
Czas mijał — w 90. minucie do piłki podszedł Buchta. Cały stadion skandował: „Kacper Tobiasz! Kacper Tobiasz!”. Niesiony dopingiem bramkarz Legii popisał się przepiękną interwencją. Na trybunach wybuchł szał radości. Legia wygrała i awansowała do kolejnej rundy, w której czeka już AEK Larnaka.
Z Piłką w Sercu (Łukasz Skorupa)
Galeria zdjęć w wykonaniu: AdikJura
***
Legia Warszawa – Banik Ostrawa 2:1 (0:1)
Bramki: Nsame 54′, Pojezny (s) 74′-Erik Prekop 15′
W pierwszym meczu: 2:2. Awans: Legia.
Legia: Kacper Tobiasz – Paweł Wszołek, Jan Ziółkowski, Steve Kapuadi, Ruben Vinagre (90+3′ Artur Jędrzejczyk) – Wahan Biczachczjan (76′ Kacper Chodyna), Rafał Augustyniak, Bartosz Kapustka, Juergen Elitim (46′ Migouel Alfarela), Ryoya Morishita (76′ Claude Goncalves) – Jean-Pierre Nsame (81′ Ilja Szkurin).
Banik: Dominik Holec – David Buchta (90+1′ Alexander Munksgaard), Michal Frydrych, Matej Chalus, Karel Pojezny, Daniel Holzer (79′ Dennis Owusu) – Matej Sin (78′ Tomas Zlatohlavek), Jiri Boula, Tomas Rigo (90+1′ Ladislav Almasi), David Latal (46′ Patrick Kpozo) – Erik Prekop.
Żółte kartki: Ruben Vinagre, Tobiasz, Kapustka (Legia).
Sędzia: Novak Simović (Serbia).








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta