Nie było wstydu – inauguracyjna porażka z Holandią

Na hamburskim Volksparkstadion, przy akompaniamencie ponad 48 tysięcy gardeł – reprezentacja Polski uległa faworyzowanej Holandii 1-2. Mecz mógł się podobać z powodu obu występujących drużyn. Piłkarze zaprezentowali poziom godny Mistrzostw Europy.

Oczekiwań przed meczem nie było prawie wcale. Michał Probierz już przed spotkaniem zaskoczył po raz pierwszy – zestawiając wyjściową jedenastkę. Taras Romanczuk i Kacper Urbański wywalczyli sobie miejsce od początku dobrą grą w meczach testowych. Na szpicy wyszedł osamotniony Adam Buksa. I to właśnie blondwłosy napastnik dał wielką radość polskim kibicom w 16. minucie meczu w Hamburgu. Piotr Zieliński posłał idealne dośrodkowanie rzutu rożnego „na nos” – wychowanka Bronowianki Kraków. 1-0, Polska w ekstazie.

Co prawda, Orły Probierza objęły prowadzenie, ale to Holandia od samego początku wyglądała bardzo groźnie. Ataki napędzał głównie skrzydłowy Liverpoolu – Cody Gakpo, który raz po raz gnębił w bocznej strefie boiska Przemysława Frankowskiego. Oranje nie mieli szczęścia w pierwszej fazie tych zawodów. Podopieczni Michała Probierza dzielnie przeciwstawiali się Holendrom. W 29. minucie błąd popełnił Nicola Zalewski. Skrzętnie z tego skorzystali zawodnicy dowodzeni przez Ronalda Koeamana. Wcześniej wspomniany – Gakpo posłał płaski strzał, który po rykoszecie od nogi Jana Bednarka przeleciał obok bezradnego Wojciecha Szczęsnego. W końcówce, Oranje powinni wyjść na prowadzenie, ale Memphis Depay tego dnia był koszmarnie nieskuteczny.

Drugą połowę lepiej zaczęli biało-czerwoni, którzy – jak wspomniał w wypowiedzi pomeczowej Wojciech Szczęsny, uwierzyli, że potrafią grać w piłkę. Wszystko to dzięki trenerowi Probierzowi. Patrząc na ich postawę w tym meczu, można się pod tymi słowami podpisać dwiema rękami.

Holendrzy w drugiej odsłonie nie prezentowali się już tak dobrze. Próbowali to wykorzystać Polacy, którzy byli w stanie zdominować faworyzowanych rywali w krótkich fragmentach decydujących 45 minut. Kiedy wydawało się, że niemoc Oranje potrwa do ostatniego gwizdka, wydarzyło się najgorsze dla biało-czerwonych. Natan Ake posłał piłkę w pole karne, gdzie najlepiej odnalazł się rezerwowy, Wout Wehgorst i to on zdecydował o zwycięstwie Holandii. Wysoki napastnik okazał się szybszy od Bartosza Salamona, który pozostał w blokach startowych.

Mimo że Polacy tego dnia musieli uznać wyższość bardziej utytułowanego rywala, to nie mają powodów do wstydu. Ich dzisiejsza postawa mogła nie jednego zbudować. Podopieczni Michała Probierza pokazali, że grając na wielkiej imprezie nie trzeba być schowanym za podwójną gardą i wybijać piłki na chaos. O Holandii trzeba już zapomnieć i skupić na Austrii. Będzie to oczywiście klasyczny „mecz o wszystko”. Tylko nastroje przed nim są optymistyczne. I nie ma w tym krzty szydery.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

***

Polska – Holandia 1-2 (1-1)

Buksa 16′ – Gakpo 29′, Weghorst 83′

Polska: Wojciech Szczęsny – Jan Bednarek, Bartosz Salamon (87′ Bartosz Bereszyński), Jakub Kiwior – Przemysław Frankowski, Taras Romanczuk (55′ Bartosz Slisz), Piotr Zieliński (78′ Jakub Piotrowski), Kacper Urbański (55′ Karol Świderski), Sebastian Szymański (46′ Jakub Moder), Nicola Zalewski – Adam Buksa.

Holandia: Bart Verbruggen – Denzel Dumfries, Stefan de Vrij, Virgil van Dijk, Nathan Ake (87′ Micky van de Ven) – Jerdy Schouten, Tijjani Reijnders, Joey Veerman (62′ Georginio Wijnaldum) – Xavi Simons (62′ Donyell Malen), Memphis Depay (81′ Wout Weghorst), Cody Gakpo (81′ Jeremy Frimpong)

Sędzia: Artur Soares Dias (Portugalia)

Widzów: 48 117

kowal
kowal