Wczoraj wieczorem media bośniackie doniosły o pewnej smutnej wiadomości. Karierę piłkarską w wieku 36 lat zakończył doskonale znany z boisk polskiej ekstraklasy, Semir Stilić.
Wychowanek Zeljeznicara Sarajewo rozegrał w kraju nad Wisłą 211 meczów (49 goli i 67 asyst), reprezentując barwy Lecha Poznań, gdzie zdobył mistrzostwo Polski oraz „Białej Gwiazdy” z Krakowa i „Nafciarzy” z Płocka.
Semir Stilić zawitał do Polski w wieku 21 lat, przychodząc jako nie do końca jeszcze ukształtowany piłkarz. Już po pierwszym rozegranym sezonie było wiadomo, że Ekstraklasa zyskała gwiazdę. Bośniak szybko nauczył się języka polskiego, a na boisku prowadził wykłady ze stosowania techniki użytkowej, wykonywania stałych fragmentów fragmentów gry oraz kilku innych elementów rzemiosła piłkarskiego. Był w tym bezsprzecznie profesorem nadzwyczajnym dosłownie i w przenośni. Oglądanie tego typu zawodników nie jest częstym zjawiskiem na polskich obiektach sportowych.
Najpierw bawił się w Poznaniu przez 4 sezony, przyczyniając się do udanej przygody w europejskich pucharach, stawiając się ogromnym europejskim markom. Następny polski przystanek miał miejsce w Krakowie, gdzie wrócił po nieudanych wojażach ukraińskich i tureckich.
Stilić z miejsca rozkochał w sobie grono kibiców „Białej Gwiazdy”, stając się centralną postacią, wtedy już schodzącej z piedestału drużyny. Razem z Pawłem Brożkiem tworzyli niezwykły duet, rozumiejąc się bez słów. Kibice właśnie dla takich piłkarzy chcą przybyć na stadion po ciężkim tygodniu pracy. Na Stilicia zawsze patrzyło się przyjemnością. Mimo że miał często przestoje i lubił przechodzić obok meczów to był geniuszem jak na polskie warunki.
Pod Wawelem rozegrał niepełne dwa sezony, będąc zapamiętanym jako jeden z najlepszych obcokrajowców, którzy zakładali koszulkę z biała gwiazdą na piersi. Po pobycie w Wiśle spróbował po raz kolejny sił za granicą, gdzie spędził sezon na Cyprze, wygrywając mistrzostwo z Apoelem. Przygoda ta nie była jednak do końca udana i ponownie historia zatoczyła koło – Semir wrócił do Wisły. Ten powrót nie był jednak już tak udany i po jednej rundzie przeniósł się z Krakowa do Płocka. Stilić rozegrał w niebieskich barwach dwa sezony, następnie wrócił do siebie – do Sarajewa.
W rodzimej lidze nadal bawił się grą w piłkę, rozgrywając 104 mecze i zdobywając 25 bramek. Był to ostatni akcent w tej jednak nie do końca spełnionej – jak na możliwości sympatycznego rozgrywającego – karierze. Perfekcyjnie ułożona lewa stopa była znakiem rozpoznawczym przybysza z Bośni i Hercegowiny.
Dzisiaj z łezką w oku wspomina się zarówno pod Wawelem jak i w Poznaniu tego typu graczy. Obecnie do polskich klubów sprowadza się głównie hordy przeciętnych wyrobników, którzy w żaden sposób nie identyfikują się z klubami. Jedyne co ich interesuje, to powiadomienie, czy przelew dotarł na czas.







