Wczoraj i we wtorek zostały rozegrane cztery mecze 1/8 finału najlepszych rozgrywek w Europie. Drużynami, które zameldowały się w ćwierćfinałach są: Bayern, PSG, Manchester City oraz Real Madryt. Obyło się bez niespodzianek.
Mistrz Niemiec w ostatnich tygodniach przeżywa ogromny kryzys. Nawet najzagorzalsi fani nie wierzą w obronę tytułu (strata do Bayeru Leverkusen wynosi 10 punktów). Wczorajszy mecz jednak pokazał, że jest mała szansa na uratowanie tego sezonu. Bayern bez większych problemów wygrał z Lazio 3-0 po dwóch trafieniach Harry’ego Kane’a oraz jednym Thomasa Muellera.
W kolejnym wtorkowym spotkaniu, na terenie Kraju Basków w San Sebastian, PSG po raz drugi uporało się z mniej utytułowanym przeciwnikiem – tym razem w rozmiarach 2-1 (2-0 w pierwszym meczu). Obie bramki zdobył niezawodny Kylian Mbappe. Hiszpańska rewelacja tej edycji Ligi Mistrzów (grają w niej także drużyny, które mistrzami nie są) straciła polot i formę z fazy grupowej. Obecnie przeżywa ciężkie tygodnie. W ostatnich 10. meczach baskijczycy wygrali tylko raz. Paryżanie wykorzystali ten stan rzeczy bez skrupułów i pewnym krokiem przeszli do 1/4.
Przenosząc się do środowych potyczek – obrońca trofeum z Manchesteru – zgodnie z przewidywaniami – nie miał większych problemów z wyeliminowaniem mistrza Danii. 3-1 w Kopenhadze, 3-1 na Etihad Stadium i można spokojnie myśleć o ćwierćfinale. Strzelcami bramek w dzisiejszym meczu byli Akanji, Haaland i Alvarez po stronie „Obywateli” oraz Elyounussii z FCK. Dla skandynawskiej ekipy z Kamilem Grabarą w składzie znalezienie się w najlepszej 16 drużyn w Europie to wielki sukces. Trzeba pamiętać, że to właśnie Kopenhaga pokonała Raków w sierpniowej fazie eliminacyjnej. Wracając pamięcią do tamtych meczów, Mistrzowie Polski walczyli dzielnie, brakowało im wcale niewiele, ale finalnie nie potrafili znaleźć recepty na poukładanych Duńczyków.
W ostatnim i zarazem najciekawszym meczu z dotychczas rozegranych – Real Madryt po bardzo ciężkiej przeprawie pokonał RB Lipsk. Pierwsza połowa to festiwal niewykorzystanych szans dla przyjezdnych. Najpierw Sesko, następnie dwukrotnie Openda marnowali doskonałe szanse na otwarcie wyniku. Real jak to Real, pierwszą lepszą sytuację w meczu zamienił na gola, za sprawą swoich największych asów ofensywnych. Wielki w tym sezonie Jude Bellingham obsłużył Viniciusa Juniora i sytuacja Lipska była w tym momencie niemal beznadziejna. Co prawda, chwilę później wyrównał Węgier Orban. Jednak to był jedyny gol niemieckiej ekipy w tym dwumeczu. „Galacticos” po raz kolejny udowadniają, że jest to wybitna drużyna pucharowa. Carlo Ancelotti w swoim pożegnalnym sezonie ma z całą pewnością ochotę na podniesienie srebrnego pucharu na Wembley, 1 czerwca. Byłaby to piękna klamra kariery i brakujące piąte trofeum ligi mistrzów w kolekcji Włocha.






