Ruch Chorzów – Legia Warszawa: Wojskowi zwyciężają w ligowym klasyku

W ligowym klasyku, który rozegrano na Stadionie Śląskim w Chorzowie – zwyciężyła Legia Warszawa. Niebiescy w „Kotle Czarownic” przegrali po raz pierwszy w tym sezonie. Trybuny śląskiego giganta zgromadziły ponad 37 tysięcy kibiców, ale nie obyło się bez sporych problemów organizacyjnych. Ruch po tej porażce mocniej grzęźnie na dnie tabeli.

Nudy na pudy

Bardzo trudno jest zwyciężyć w meczu, w którym nie oddaje się na bramkę ani jednego celnego strzału. Jest to niemożliwe. Niemożliwe też jest zremisować przy takiej statystyce, zwłaszcza, że rywal trafia raz i tyle wystarczy. Na bramkę zdobytą przez Marca Guala w 56 minucie meczu – nie odpowiedział nikt.

Mecz rozpoczął się od minuty ciszy. W drodze na ligowy klasyk, w okolicach Zawiercia zmarł kibic stołecznej drużyny. 52-latkowi zatrzymała się akcja serca. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Uczczono też kibica Ruchu z Piekar Śląskich oraz zmarłych byłych piłkarzy Niebieskich: Bernarda Bema i Eugeniusza Lercha. Chwilę wcześniej na stadionie uroczyście pożegnano kończącego karierę piłkarską – Łukasza Janoszkę.

Gdy sędzia Sylwestrzak z Wrocławia rozpoczął spotkanie, trybuny dość mocno jeszcze świeciły pustkami. Chaos organizacyjny był dość spory. Tramwaje nie kursowały, a kibice Legii pieszo maszerowali na stadion z Załęża. Nie trzeba dodawać, że taka wycieczka dość mocno sparaliżowała i postawiła na nogi całe miasto.

Trener Janusz Niedźwiedź do boju posłał cztery nowe twarze. W Ruchu zadebiutowali pozyskani zimą Dante Stipica, Patryk Stępiński, Adam Vlkanova i Robert Dadok. Na nic to się jednak nie stało, bo do przerwy Ruch ani razu nie zagroził bramce Tobiasza. Na pocieszenie, Legia odpowiedziała tym samym, czyli niczym. Mecz w pierwszej połowie choć szybki, to bez poważniejszych sytuacji do zdobycia gola.

fot.ZPWS/KT

Druga połowa zrobiła się jeszcze bardziej żywiołowa, ale sytuacji bramkowych też było jak na lekarstwo. Kocioł mocno się zagotował, kiedy w polu karnym Legii padł Robert Dadok. Kibice liczyli, że sędzia Sylwestrzak wskaże na „wapno”, ale nie miał ku temu podstaw. Były gracz Górnika przewrócił się bez żadnego kontaktu z rywalem, choć sugerował, że jego upadek spowodował Patryk Kun. Wyglądało to dość komicznie i niesmacznie.

Legia na tę sytuację odpowiedziała błyskawicznie. Szybka kontra, dośrodkowanie Kramera do Guala i Hiszpan z bliskiej odległości nie dał szans Stipicy. Warto dodać, że ten gol to pierwszy celny strzał w tym meczu.

Ruch próbował wyrównać, ale był tego dnia bezradny. Na nic zdały się zmiany. Trener Niedźwiedź wpuścił na plac Joseme i Filipa Wilaka, ale wynik do samego końca już nie drgnął.

W klasyku polskiej piłki o jednego gola lepsza Legia, którą z trybun wspierało dobrze ponad 4 tysiące kibiców.

Z Piłką w Sercu (KT)

***

09.02.2024r. Chorzów godz. 20:30 PKO BP Ekstraklasa

Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramka 0:1 Marc Gual (56)

Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław)

Żółte kartki Michał Feliks (Ruch) – Rafał Augustyniak (Legia)

Widzów 37.223

KT
KT