Zanim sędzia zagwiżdże po raz pierwszy, a zawodnicy wyjdą na rozgrzewkę, na stadionie dzieją się rzeczy, które nie wszyscy dostrzegają.
Ktoś musiał rano otworzyć bramę. Ktoś wymalował linie na murawie. Ktoś sprawdził, czy w szatni jest woda, a w siatkach nie ma dziur. To nasi prezesi, działacze.
Ludzie, dla których „nie da się” nie istnieje, a „społeczna praca” to nie przeżytek, tylko honor.
Bez Was lokalna społeczność straciłaby coś bezcennego. Miejsce spotkań, pasji i szansy na sportowy rozwój – dla dzieci, młodzieży i dorosłych.
Dlaczego o tym piszemy?
Bo bycie działaczem w niższych ligach to dziś „sport ekstremalny”. Zero premii, mnóstwo obowiązków. W czasach, gdy każdy pyta „co z tego będę miał?”, oni pytają „co jeszcze trzeba zrobić?”.
W dzisiejszym świecie coraz trudniej o kogoś kto:
Po pracy, zamiast przed telewizor, idzie skosić trawę na stadionie. Z własnej kieszeni dorzuci się do kompletu dresów dla trampkarzy. Zamiast narzekać, po prostu działa.
Gdy drużyna przegrywa, to najczęściej prezes jest „winny”. Gdy wygrywa – jest cisza. Rzadko słyszą „dobra robota”, częściej narzekania na stan murawy czy godzinę meczu.
Dziś chcemy Wam podziękować. Panie i Panowie – czapki z głów. Bez Waszej upartości boiska w małopolskich wioskach i miasteczkach już dawno zarosłyby trawą.
Polski futbol stoi na barkach ludzi, o których rzadko piszą gazety i sportowe portale a medale i ordery dostaje kto inny.
Dziękujemy za każdą godzinę spędzoną na stadionie i za to, że wciąż Wam się chce.
Jarosław Kaniewski
Od B klasy do Ekstraklasy – Małopolska








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta