Słów kilka dla wszystkich społeczników z małopolskich klubów!

Ktoś musiał rano otworzyć bramę. Ktoś wymalował linie na murawie. Ktoś sprawdził, czy w szatni jest woda, a w siatkach nie ma dziur. To nasi prezesi, działacze.

Ludzie, dla których „nie da się” nie istnieje, a „społeczna praca” to nie przeżytek, tylko honor.

Bez Was lokalna społeczność straciłaby coś bezcennego. Miejsce spotkań, pasji i szansy na sportowy rozwój – dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

Bo bycie działaczem w niższych ligach to dziś „sport ekstremalny”. Zero premii, mnóstwo obowiązków. W czasach, gdy każdy pyta „co z tego będę miał?”, oni pytają „co jeszcze trzeba zrobić?”.

W dzisiejszym świecie coraz trudniej o kogoś kto:

Po pracy, zamiast przed telewizor, idzie skosić trawę na stadionie. Z własnej kieszeni dorzuci się do kompletu dresów dla trampkarzy. Zamiast narzekać, po prostu działa.

Gdy drużyna przegrywa, to najczęściej prezes jest „winny”. Gdy wygrywa – jest cisza. Rzadko słyszą „dobra robota”, częściej narzekania na stan murawy czy godzinę meczu.

Dziś chcemy Wam podziękować. Panie i Panowie – czapki z głów. Bez Waszej upartości boiska w małopolskich wioskach i miasteczkach już dawno zarosłyby trawą.

Polski futbol stoi na barkach ludzi, o których rzadko piszą gazety i sportowe portale a medale i ordery dostaje kto inny.

Dziękujemy za każdą godzinę spędzoną na stadionie i za to, że wciąż Wam się chce.

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta