Był taki okres w życiu każdego pasjonata sportu, że ów czekał na 22.00 w niedzielę, aby obejrzeć podsumowanie weekendu – wtedy jeszcze na TVP 1.
Czasy 201 na telegazecie
Był to przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Internet nie był wtedy jeszcze narzędziem powszechnym. Co najwyżej, kilka minut raz w tygodniu, żeby szybko wejść na Onet i spojrzeć co tam się dzieje. Cała wiedza ogólnosportowa była czerpana z gazet, telegazety i telewizji sportowej. Czasem człowiek wraca wspomnieniami do tamtych momentów i łza może się zakręcić w oku.
Dylematy przed kolacją
Siadając dzisiaj o godzinie 19 przed telewizorem, miałeś bardzo duży ból głowy, na co się zdecydować. Dopiero co, skończył się jeden z najbardziej dramatycznych meczów tego roku, gdzie Manchester United pokonał po dogrywce 4-3 Liverpool w półfinale FA Cup. W tym spotkaniu mieliśmy wszystko, co najbardziej kochamy w futbolu.
Może zdążyłeś ochłonąć i przyszykować sobie coś na kolację, ewentualnie zaparzyć herbatę, a za chwilę Iga z Marią Sakkari zaczynają finał turnieju w Indian Wells. Wypada w końcu zobaczyć trochę dobrego tenisa, kiedy za chwilę Polka pewnie podniesie kolejny puchar, trafiający do jej nieskromnej gabloty. Mecz jeszcze trwa, a na horyzoncie już zaczyna się hit NBA – pomiędzy Dallas Mavericks, a Denver Nuggets, czyli pojedynek Nikoli Jokicia z Luką Donciciem. Jest to w obecnej chwili dwóch z trzech najlepszych koszykarzy globu. Gwarancja dobrej koszykówki, kunsztu technicznego i magii -gwarantowana. Wybierając tę pozycję, możesz być pewny, że to będzie miło spędzony wieczór.
To oczywiście nie wszystko, bo o 20.30 zaczyna się klasyk włoski – Inter kontra Napoli. Jeden i drugi zespół, co prawda, odpadł przed momentem z ligi mistrzów, ale obie drużyny są gwarantem widowiska na odpowiednim poziomie. Następnie, przełączamy na kanał do przodu, a tam Atletico gra z Barceloną. Świeżo upieczeni ćwierćfinaliści ligi mistrzów – będzie się działo. Patrzysz, co tam jeszcze innego dzisiaj w programie? O 22 finał męskiego tenisa na kalifornijskich kortach w Indian Wells – naprzeciw siebie staną – magik z El Palamar w Hiszpanii, czyli Carlitos Alcaraz i mający swój niepowtarzalny styl Danił Miedwidiew. Każdy, kto choć trochę interesuje się tenisem, ten wie, że to będzie spektakl pełen niezapomnianych wrażeń.
Przeciętny kibic, który chce obejrzeć dobry mecz na kanapie ma poważny dylemat. Co ma wybrać? Przecież nie rozdwoi się, a jest tyle ciekawych pozycji, że na pewno będzie czegoś żałował.
Odpowiedni wybór numerka w pilocie
Nie wybrał Barcelony – przegapił wspaniały występ Roberta Lewandowskiego (dwie asysty i bramka). Pewnie jego najlepszy mecz w tym sezonie. (Estonio drżyj!).
Ktoś, kto wybrał mecz w Hiszpanii, na pewno natknie się przypadkiem w Teleexpressie czy innym miejscu, na zwycięski rzut Kyrie’ego Irvinga z Dallas, który zaliczył tzw. gamewinnera. Sam mecz był piękną wizytówką najlepszej koszykarskiej ligi świata. Jeśli to było pierwsze spotkanie obejrzane przez przeciętnego kibica, to ten ktoś jest w czepku urodzony.
Zapomniałem wspomnieć z tego wszystkiego o rozstrzygnięciu Igi, która uwinęła się w 69. minut z Greczynką. Jeśli komuś nie udało się zrobić tej kolacji po Manchesterze, to miał 15-20 minut zapasu.
Mecz we Włoszech nie porwał. Ktoś, kto się na niego zdecydował, pewnie będzie żałował, że nie wybrał kosza lub hiszpańskiego klasyku. Inter podzielił się punktami z Neapolitańczykami po rozczarowującym meczu.
Przed północą, skończył granie złoty dzieciak z Hiszpanii. Carlitos rozprawił się z rosyjskim tenisistą w dwóch setach. Spektakl dostarczył sporo emocji, szczególnie w pierwszym secie. Były iskry i wiele świetnych wymian.
To by było na tyle. Raport ze sportowej niedzieli skończony. Budziki na rano nastawione, bo trzeba wstawać do fabryki. Czeka nas nowy tydzień.







