Strzelanina w Ostrężnicy. Piłkarska wiosna przywitana efektownym wynikiem

Szmat czasu, a dokładnie 140 dni minęło od ostatniego oficjalnego meczu Jutrzenki z Ostrężnicy. Koniec rundy jesiennej nie był miły dla podopiecznych trenera Kozaka. Wysoka porażka w Libiążu jest już jednak przeszłością. Wiosenna teraźniejszość była dla ostrężniczan szczęśliwa. Jutrzenka po bardzo ciekawym meczu odprawiła Wisełkę Rozkochów i zwycięstwem przywitała piłkarską wiosnę.

Dla takich widowisk warto odwiedzać lokalne boiska. Tutaj nie ma zmiłuj, a zachowawcza gra nikogo nie interesuje. Piłka ma cieszyć oko i tak niewątpliwie było w marcowy sobotni dzień w Ostrężnicy. 7 goli padło na inaugurację słynnej chrzanowskiej „Serie B”. O jedno trafienie więcej na swoim koncie zapisali chłopcy z Ostrężnicy, którzy bez punktów puścili do domu przyjezdnych z Rozkochowa.

fot. Jutrzenka Ostrężnica

Kibicowska uczta

Takim hasłem w mediach społecznościowych okraszono pojedynek Jutrzenki Ostrężnica z Wisełką Rozkochów. Papier przyjmie wszystko, ale w tym przypadku teoria poszła pod rękę z praktyką.

Zebrani tego dnia kibice obu ekip zobaczyli świetne widowisko, w którym padło 7 goli. Mogło ich być znacznie więcej, ale gospodarze nie wykorzystali dwóch rzutów karnych. Tomasik z popularnej jedenastki sprawdził wytrzymałość poprzeczki, a strzał Kota wyłapał Warzecha i warto przy nazwisku bramkarza Wisełki dłużej się zatrzymać. Normalnie chłopak ten na co dzień dowodzi defensywą, a jego nominalna pozycja to środek obrony. Wczoraj w bramce spisywał się bardzo dobrze i chwała mu za to, bo przestawić się z newralgicznej pozycji na jeszcze bardziej newralgiczną to duża sztuka. Jemu bez wątpienia to się udało.

Jak powiedział trener Jutrzenki, emocji w tym meczu nie brakowało. Gospodarze już w drugiej minucie spotkania musieli wyjmować piłkę z sieci. Krzak nie dał szans bramkarzowi gospodarzy, ale ten stracony gol nie podłamał Jutrzenki, a wręcz przeciwnie. Zawzięcie i konsekwentnie gospodarze szli po swoje doprowadzając do stanu 4-1.

Najpierw wyrównał Knapczyk, potem na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Świderski, a później dwa gole Olafa Kawali zabiły ten mecz. Goście mimo tych ciosów nie poddali się i do końca wierzyli, że uda się losy meczu jeszcze odwrócić. Nadzieje w ich serca wlał Igor Sichowski, który najpierw w 56.minucie pokonał Kota, a 22 minuty później zdobył gola kontaktowego. Więcej gościom zdziałać się już nie udało. Ambicji i woli walki na pewno im nie zabrakło. Zabrakło czasu, bo ostatni gwizdek Łukasza Żbika zabrał im ostatecznie nadzieję na punkt.

Dobry mecz w Ostrężnicy to potwierdzenie, że piłka na tym najniższym szczeblu jest piękna. Tu nikt nie kalkuluje i nikt nie gra zachowawczo. Pasja do kopania „gały” zawsze bierze górę nad wyrachowaniem i zimną krwią. Takie mecze chcemy oglądać!

Z Piłką w Sercu (ST)

Po meczu powiedzieli:

Jan Kozak – trener Jutrzenki Ostrężnica

Galeria zdjęć autorstwa: Dominik Wójcik

***

29.03.2005r. Ostrężnica, godzina 16:00 – KLASA B (Chrzanów)

Jutrzenka Ostrężnica – Wisełka Rozkochów 4:3 (3:1)

Bramki: Knapczyk Kamil, Świderski, Kawala Olaf (2) – Zelech, Sichowski (2)

Jutrzenka Ostrężnica: Kot Krystian – Chucherko, Świderski (55′ Stryczek Wiktor), Filipek, Knapczyk Kamil (80′ Stryczek Igor), Woszczyna, Tomasik, Kot Michał, Kawala Olaf (86′ Kawala Igor), Sosna (46′ Knapczyk Szymon), Latko.

Wisełka Rozkochów: Warzecha – Szafraniec, Konsek (46′ Zelech), Perończyk, Bednarczyk (63′ Kosowski), Szulc, Krzak, Zelech, Sadowski, Sichowski, Warchoł.

Żółte kartki: Knapczyk K., Latko, Knapczyk S. – Szulc, Perończyk, Bednarczyk.

Sędziował: Łukasz Żbik (Kolegium Sędziów Chrzanów)

Widzów: ok. 100

ST
ST