Tradycji stało się zadość. Drugi mecz z Austrią gramy o życie

Tak to już z nami jest na wielkich turniejach. Zazwyczaj drugi mecz naszej kadry jest tym z kategorii być albo nie być, czyli słynnym meczem o życie. Nie inaczej będzie dzisiaj o godzinie 18:00 w Berlinie. Na stadionie Olimpijskim brak zwycięstwa z Austrią sprawi, że nasze szanse na wyjście z grupy będą już tylko iluzoryczne.

Mecz z reprezentacją „Tulipanów” wlał w serca polskich kibiców sporo wiary, że można jak równy z równym walczyć z lepszymi piłkarsko od siebie. Mecz z Austrią to starcie z rywalem o bardzo zbliżonym potencjale do naszego, ale absolutnie to nie znaczy, że będzie łatwo. Wprost przeciwnie – będzie to ciężki temat.

Transfermarkt reprezentację naszych dzisiejszych rywali wycenia na 237 milionów euro, nas szacuje mniej o 27 milionów. Faworytem rzecz jasna nie jesteśmy, ale w wielkich turniejach ciężko o starcie z ekipą, od której teoretycznie na papierze jesteśmy lepsi.

Dzisiaj będziemy cierpieć jak to zazwyczaj bywa, ważne żeby z murawy zejść w glorii zwycięzców. Bez znaczenia na styl i bez znaczenia na wszystko. Z naszego obozu płyną dobre wieści – wszyscy piłkarze powinni być dzisiaj do pełnej dyspozycji polskiego Guardioli.

fot. Stadion Olimpijski w Berlinie/Group Travel Expo

Austria oprócz tego, że kojarzy nam się głównie z turystyką zimową i zapierającymi dech w piersiach górskimi widokami to od jakiegoś czasu ma w swojej piłkarskiej kapeli cudownych chłopców, czyli wundervoll Burschen. Dowodzi nimi Ralf Rangnick, który dla tej misji odrzucił nawet ofertę wielkiego Bayernu Monachium.

fot. faar.pl

Nasz dzisiejszy rywal ma zaszczepione w swoim DNA pazerne granie w piłkę, a więc pressing o wielkiej intensywności i zarazem utrzymanie ustawienia w momencie kiedy piłki nie posiada. Wielu piłkarzy doskonale ten model gry zna z Red Bullu Salzburg, o czym ostatnio przekonała się reprezentacja Francji, która musiała wylewać siódme poty żeby dotrwać do szczęśliwego końca.

Euro 2024 to turniej dziwny. Nie czuje się go specjalnie jakoś mocno, nie ma też wielkich oczekiwań względem kadry. Mecze śledzi się ze spokojem, tak jakby nic się nie działo. To może i dobry omen. Kiedy mało kto się czegoś spodziewa, czasem przychodzi niespodziewane.

Bilans starć korzystny jest dla nas. Z Austrią mierzyliśmy się dziesięciokrotnie, a pięć razy byliśmy lepsi. Padły trzy remisy. O 18:00 w gwizdek po raz pierwszy dmuchnie 37-letni Turek – Halil Umut Meler. Może w doliczonym czasie gry wszyscy będziemy krzyczeć: „Panie Turek kończ pan ten mecz!” i oby tak właśnie było.

Reprezentacja Niemiec na własnej ziemi potrafi ubrać się w kolory fioletu i różu. Może nasza „Repra” też dzisiaj zaskoczy i pokaże miejsce w szeregu rywalom. Zaskoczy, oczywiście grą, a nie ubiorem.

Z Piłka w Sercu (ST)

ST
ST