Zima w pełnej krasie, ale okruchy sezonu piłkarskiego w Polsce dograć trzeba. Wczoraj poznaliśmy wszystkich ćwierćfinalistów pucharu naszego kraju. Niespodzianek nie było. Piast, Wisła i Lech dołączyły do reszty stawki, a zwycięstwo w całej zabawie da bilet do europejskich bojów. Wczoraj też dużo działo się w Zabrzu. Z funkcji Prezesa Górnika zrezygnował Adam Matysek. Głośnym echem odbija się także rezygnacja z usług Jakuba Kwiatkowskiego, którego w sposób mało elegancki pożegnał PZPN.
Czwartek zaczął się w zasadzie w samo południe. Punkt o 12:00 w porze drugiego śniadania, albo wczesnego obiadu, kiedy trzeba pilnować gotujących się kartofli – na boisko wyszły jedenastki Carina Gubin i Piasta Gliwice. Drużyna z Górnego Śląska zazwyczaj remisuje, ale tym razem na szczęście dla marznących na stadionie ludzi, tak nie było. Trzecioligowiec, który na co dzień toczy piłkarskie boje z takimi ekipami jak Starowice Dolne, Unia Turza Śląska, Pniówek 74-Pawłowice czy Odra Bytom Odrzański nie dał rady faworytowi z Gliwic ulegając 2:5. Sensacji nie było.
Warto zaznaczyć mocne wsparcie miejscowych kibiców. Gdyby od dopingu zależał awans ich ulubieńców, Carina powinna zameldować się w ćwierćfinale.
O 18:00 przy ul. Reymonta w Krakowie wybiegli piłkarze Wisły i Stali Rzeszów. I tu niespodzianki również nie było. Wisła wyszła w mocnym składzie, jeśli oczywiście tak możemy mówić w przypadku piłkarzy Białej Gwiazdy. Trener gości – Marek Zub, dał pograć młodzieży. Wynik 4:1 był odzwierciedleniem tego co działo się na murawie. Wisła była lepsza i nie ma tutaj dyskusji.
Na internetowych forach zwłaszcza pod postami jednego z tych najwierniejszych wiślaków – lud popada ze skrajności w skrajność. Nie tak dawno było dno i zło-wróżenie o dramatyczną walkę o utrzymanie w Fortuna 1.lidze. Teraz mamy „Potwora Jopa” i całkiem możliwe pucharowe boje w Europie. Zapewne nie będzie ani tego, ani tego. Wisła problemów ma dużo, a jedna jaskółka wiosny nie czyni. Oczywiście, wszyscy ściskamy mocno kciuki, bo nie przystoi takiemu klubowi pałętać się po tym poziomie rozgrywkowym. Z całym szacunkiem do wszystkich ekip, które w tej zabawie uczestniczą.
Mimo chłodu, zimna i paskudnej aury na stadionie zjawiło się prawie 10. tysięcy kibiców. Czapek mikołajkowych na ich głowach – raczej nie było, ale prezent z okazji „Mikołaja” piłkarze im sprawili i dobrze. W bardzo gorzkiej herbacie, każda kropla miodu – mile widziana.
Ostatnim akcentem pucharowych bojów było starcie w Gdyni. Tam Arka podejmowała Lecha Poznań. W ekipie „Kolejorza” ani w pierwszym składzie, ani też w rezerwie nie uświadczyliśmy Alana Czerwińskiego. Bukowianinowi kontrakt z Lechem wygasa w czerwcu 2025 roku, a w tej chwili chłopak przeżywa gorszy okres w klubie. Wychowanek nieistniejącej już Jedynki Bukowno – zapewne jeszcze nie raz pokaże na co go stać.
Lech po golu Marchwińskiego w 45. minucie meczu, zwyciężył gdynian. Na meczu odpalono sporo środków pirotechnicznych, po których mecz na chwilę przerwano, ale zapewne tak drastycznych kar jak w przypadku Wisły Kraków – nie będzie. O ile będą w ogóle.
Dzisiaj punkt 12 – poznamy pary 1/4 finału Pucharu Polski.
Dzień zakończył się ciekawą informacją. Ciekawą zwłaszcza dla fanów 14-krotnych Mistrzów Polski – zabrzańskiego Górnika. Z funkcji prezesa klubu zrezygnował Adam Matysek, który jeszcze przed kilkoma dniami wszem i wobec głosił jak to solidnie buduje fundamenty klubu. Wcześniej z pracy w Zabrzu zrezygnował Łukasz Milik, który w klubie pełnił funkcję dyrektora sportowego. Z pracą pożegnał się też kilka dni wcześniej – rzecznik prasowy. Zmieniają się wszyscy od piłkarzy po pracowników. W Zabrzu nie zmienia się miłościwie panująca od lat – Prezydent Miasta, a zarazem właścicielka Górnika – Małgorzata Mańka Szulik, nazywana przez kibiców „Carycą”. Nie zmienia się niestety też jedno. Wyników jak nie było – tak nie ma. Niestety.
Nadal mocno komentowany przez środowisko piłkarskie jest sposób rozstania Piłkarskiej Federacji z Jakubem Kwiatkowskim. Po tylu latach pracy, pogoniono chłopinę w sposób urągający jakimkolwiek standardom. Czemu mnie to specjalnie nie dziwi? Ryba podobno psuje się od głowy.







