Od piątku rozgrywane są mecze 5. kolejki Betclic I Ligi. Niezmiennie, dobrze grają pozytywne zaskoczenia tego sezonu – Kotwica Kołobrzeg oraz Stal Rzeszów. Na drugim biegunie znajdują się spadkowicze z PKO BP Ekstraklasy, Warta Poznań i ŁKS. Oba te zespoły nie zostały przywitane na zapleczu z otwartymi rękami. Co najwyżej, obecnie przechodzą okrutny chrzest, który może się długofalowo skończyć katastrofą.
Problemy rodzą wyniki
W piątkowy wieczór łódzcy kibice liczyli, że ich zespół odniesieniu pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Bo w końcu z kim mają wygrać, jak nie z klubem, które ma ogromne problemy pozaboiskowe. Z chłopakami, którzy już nie pamiętają, co znaczy dostać wypłatę na czas.
Jako że jest to polska piłka, to często takie historie przynoszą odwrotny efekt, tzn. przekładają się na dobre wyniki. Tak jest w tym przypadku. Bieda scala, buduje. Pokazuje to właśnie przykład Kotwicy. Kołobrzeżanie całkowicie zneutralizowali gospodarzy z Łodzi. Podopieczni Jakuba Dziółki nie byli w stanie przez większość meczu zagrozić mądrze cofniętej Kotwicy. Na dobrą sprawę, gospodarze stali się groźniejsi dopiero po wejściu na murawę Kelechukwe Ibe-Tortiego w 64. minucie. Dynamiczny skrzydłowy wniósł mnóstwo ożywienia do schematycznego i nijakiego zespołu.
To było jednak zdecydowanie za mało na drużynę popularnej „Kotwy”. Ryszard Tarasiewicz ze sztabem odrobili pracę domową w sposób bezbłędny. Ustawienie 3-5-2 zdało doskonale egzamin pt. wywieźć trzy punkty z Łodzi. Mając między słupkami takiego fachowca jak Marek Kozioł, gra się oczywiście pewniej. Tak było i tym razem. To trzecie czyste konto wychowanka Sandecji Nowy Sącz w tym sezonie. Z przodu swoje robili: perła z Copacabany, czyli Jonathan Junior oraz strzelec bramki, młodzieżowiec, Marcel Bykowski, u którego można zaobserwować duży rozwój piłkarski w tym sezonie. Kropkę nad i w ostatniej akcji meczu postawił Zvonimir Petkovic. Kotwica wraca nad rzekę Parsętę mając już 8 punktów w tym sezonie, pokazując po raz kolejny ambicję i charakter.
Mądry rzeszowski projekt przynosi efekty
Kiedy Stal Rzeszów świeżo po awansie na zaplecze ekstraklasy zagrała od razu w barażach o kolejną promocję na wyższy poziom, wielu ludzi mogło się dziwić i przecierać oczy ze zdumienia. Kolejny sezon nie był już tak dobry, bo niemal cały skład został wyprzedany (został tylko Andrija Prokić). Trener Marek Zub niemal w całości postawił na młodych chłopaków, głównie ze znanej już na całą Polskę rzeszowskiej akademii. Obecny skład opiera się na tych nastoletnich chłopakach (Synos 2007, Warczak 2003, Łysiak 2003, Łyczko 2006, Kądziołka 2006), wspartych doświadczonymi i jakościowymi zagranicznymi piłkarzami.
Cały czas futbolówką bawi się wyżej wymieniony – Serb Prokić. Ponadto , w Rzeszowie udało się zatrzymać reprezentanta Luksemburga, mózg drużyny – Sebastiana Thilla. Poza tym, kluczowym elementem ofensywnej układanki klubu z Podkarpacia jest skrzydłowy z Kolumbii, Jesus Diaz, który lada chwila, zostanie wypatrzony przez któryś klub z ekstraklasy. Jaki mamy efekt tej mieszanki rutyny z młodością? Wygrane z faworytami ligi, czyli Miedzią oraz Arką, pokonanie Kotwicy (jedyna porażka w tym sezonie). Wczoraj nastąpił kolejny skalp – tym razem zdeklasowany został zespół z Poznania.
Wynik otworzył Andrija Prokić, następnie były dwa trafienia Seby Thilla, a czwartego gola dorzucił joker, ściągnięty z Wisłoki Dębica, Tomasz Bała. Wychowanek Stali Rzeszów, który później został ściągnięty jako spory talent przez skautów Cracovii, spędził w tym sezonie na boisku 143 minuty, gdzie strzelił już 2 gole i zaliczył 1 asystę. Już wiadomo, że będzie to istotny zawodnik w talli Marka Zuba.
Popularnej Stalówce trzeba się przyglądać z dużą uwagą, i należy takim projektom bez wątpienia kibicować. Widać w tym wszystkim mądry sposób zarządzania, ludzi którzy się na tym znają oraz wiedzą, co robią. Od początku do końca jest to wszystko przemyślane i zaplanowane. W Rzeszowie nie występuje zjawisko powszechne w wielu polskich klubach, czyli przepalanie pieniędzy na zagraniczne wynalazki. Jak już się kogoś ściąga, to ten ktoś podnosi jakość piłkarską zespołu. Taki kierunek powinien być wyznaczony w klubach z ograniczonym budżetem i nie tylko. Stal może służyć jako zdrowy przykład funkcjonowania drużyny, jak należy.
Mamy dopiero początek sezonu, ale już wiemy, że na mapie Betclic I Ligi trzeba się uważnie przyglądać miejscom jak Kołobrzeg i Rzeszów. Historie klubów są zgoła odmienne, ale łączy je jedno – oba kluby budzą dużą sympatię.







