ŁKS zremisował z Wisłą Kraków 1:1 na zakończenie tegorocznych zmagań w I lidze. Biała Gwiazda spędzi zimę na fotelu lidera, mając 9 punktów przewagi nad drugą Polonią Bytom.
Wczorajszy mecz przy Al. Unii nie porwał kibiców. Spotkanie nie mogło rozpocząć się lepiej dla gospodarzy. Wisła szybko sprokurowała problemy – błędy popełnili Fred i Darijo Grujcić, a ich niefrasobliwość zakończyła się rzutem karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał 33-krotny reprezentant Mołdawii, Artur Craciun. Trudno było wyobrazić sobie gorszy początek spotkania dla lidera.
W tym miejscu warto zatrzymać się na Federico Duarte – piłkarzu, który w tym sezonie wyjątkowo często irytuje fanów Wisły. Symulki, niedokładne podania, liczne straty – to niestety jego znaki rozpoznawcze. Na początku sezonu zagrał mecz idealny, zdobywając hat-tricka, również przeciwko ŁKS-owi. Nie ma już śladu po piłkarzu z tamtego spotkania. Trener Mariusz Jop broni Portugalczyka, podkreślając jego dobrą pracę na treningach. W meczach o stawkę widać jednak niewiele z tych pozytywów. Sytuacja z wczorajszych zawodów jest tego doskonałym przykładem – drobny kontakt Sebastiana Rudola zakończył się teatralnym upadkiem Duarte, po czym Grujcić chcąc ratować gafę kolegi wyciął obrońcę gospodarzy niczym rasowy rzeźnik. Takie zachowania we własnym polu karnym są niedopuszczalne.
Kilka słów należy się również sędziemu Patrykowi Gryckiewiczowi, który nie miał najlepszego dnia (m.in brak drugiej żółtej kartki dla Piotra Głowackiego w 1. odsłonie). Mimo to Wisła sama sprowadziła na siebie kłopoty. Na szczęście dla gości – w drugiej połowie udało się doprowadzić do wyrównania – najprzytomniej w polu karnym łodzian zachował się rezerwowy Igor Łasicki, wykorzystując zgranie głową Wiktora Biedrzyckiego. W tej akcji dobre dośrodkowanie posłał Duarte. Tak, nie wszystko w jego grze jest złe.
Z przebiegu spotkania remis wydaje się wynikiem sprawiedliwym. Żadna ze stron nie ma prawa czuć się szczególnie pokrzywdzona. ŁKS po fatalnym początku sezonu wciąż ma realny kontakt ze strefą barażową, natomiast Wisła przezimuje na tronie z solidną przewagą. Ten wynik mógłby być jeszcze lepszy, ale w ostatnich tygodniach drużyna zanotowała widoczny spadek formy. Zapoczątkowało się to od starcia ze Stalą Rzeszów przy Reymonta 26 października.
Świeżym tematem pozostaje kompromitująca porażka w Pucharze Polski z trzecioligowym Zawiszą Bydgoszcz. Dla miejscowych – mecz historyczny. Dla Wisły – bolesne upokorzenie. Takie rzeczy nie powinny mieć prawa się zdarzyć, nawet jeśli ktoś nazwie to „urokiem futbolu”.
Pucharowe potyczki obnażyły też braki kadrowe lidera I ligi. Na papierze wydawało się, że skład awizowany przez Jopa w Bydgoszczy spokojnie poradzi sobie z rywalem z czwartego poziomu. Rzeczywistość była zupełnie inna. Ten mecz powinien dać odpowiedź co do przydatności niektórych zawodników w przyszłości.
Na podsumowanie rundy przyjdzie jeszcze czas, ale mało kto przed sezonem spodziewał się, że Wisła zakończy rundę w tak komfortowej sytuacji. Z perspektywy krakowian bieżący rok wygląda imponująco: 23 zwycięstwa, 6 remisów i 5 porażek. Runda wiosenna przyniesie kilka trudnych wyjazdów, ale patrząc na słabość najgroźniejszych rywali, trudno sobie wyobrazić, że zespół Jopa nie „dowiezie”. Kibice z Reymonta już widzą oczami wyobraźni, co będą robić na krakowskim Rynku w maju. Zwłaszcza że byłaby to idealna okazja na uczczenie 120-lecia klubu.
Czy ten scenariusz może się nie udać?
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
07.12.2025
ŁKS Łódź – Wisła Kraków 1-1 (1-0)
Bramki: Craciun 4′ – Łasicki 64′
ŁKS: Jakubowski – Rudol, Craciun, Kupczak – Loffenseld (Krykun 76′), Wysokiński, Mokrzycki (Ernst 85′), Głowacki (Norlin 76′) – Toma (Arasa 64′), Hinokio – Lewandowski (Szczepański 64′);
Wisła: Letkiewicz – Giger, Biedrzycki, Grujcić (Łasicki 46′), Lelieveld – Igbekeme, Duda (Nikaj 84′) – Bozić (Kuziemka 66′), Ertlthaler, Duarte – Rodado;
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń);
Żółte kartki: Głowacki, Kupczak – Igbekeme;
Widzów: 8562.








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta