Kiedy mogło się wydawać, że Roma tego dokona i zostanie pierwszą drużyną, która pokona w tym sezonie Bayer – stało się to co zwykle. „Aptekarze” wbili trzeci bieg i nie pozwolili na to. Awansowali do finału Ligi Europu oraz pobili wieloletni rekord Benfici sprzed 6 lat. Takie tam dwa „drobne” wydarzenia, czyli normalny dzień w pracy dla maszyny z Leverkusen.
Mistrzowie powrotów
W 66. minucie Leandro Paredes wykonał w pewny sposób rzut karny i BayArena na moment zamilkła. Było 2-0 dla przyjezdnych z Wiecznego Miasta i sprawa awansu do wielkiego finału była sprawą otwartą. Tylko co to właściwie znaczy w słowniczku podopiecznych Xaviego Alonso? To tylko jakieś drobne, chwilowe zmartwienie. Nieistotna pierdoła, którą nie trzeba się przejmować, bo i tak będzie dobrze. Nie ma znaczenia, czy jest minuta 85. czy 96. Dopóki sędzia nie gwizdnie po raz ostatni, tzn. że, Bayer jeszcze zdąży strzelić gola (czyt. nie przegra). Tak to wygląda. Jedno spojrzenie piłkarzy w stronę Xabiego Alonso, ten gestem dłoni ze stoickim spokojem pokazuje, że jest wszystko pod kontrolą. Mimo że na tablicy wyników nie wygląda to tak jak powinno. To nic nie szkodzi, bo wiara w tym przypadku jest czymś istotniejszym. Wiedzą to doskonałe piłkarze, z których aż paruje pewność siebie.
W 82. minucie po wrzutce najlepszej lewej nogi w Bundeslidze – Alejando Grimaldo, piłkę do własnej bramki skierował Gianluca Mancini, a na 40 sekund przed końcem Josip Stanisić doprowadził kibiców do ekstazy.
Gilotyna już leciała, a pacjent w ostatniej chwili uciekł spod topora i zagra w finale Ligi Europy. Będzie to dopełnienie tego fantastycznego snu, który trwa od pierwszego dnia sezonu 2023/2024.
Trzy trofea?
Rywalem Mistrza Niemiec w walce o zdobycie drugiego w tym roku trofeum będzie Atalanta („Aptekarze” mają jeszcze w zanadrzu występ w finale Pucharu Niemiec). Zespół z północnych Włoch nie dał w rewanżu najmniejszym szans przyjezdnym z Marsylii. Już można zacierać rączki na ten świetnie zapowiadający się bój. Dwa ultra ofensywne zespoły, które nie kalkulują i grają w sposób niezwykle widowiskowy dla postronnego fana okrągłej futbolówki. Kluby nie cieszące się ze zwycięstwa 2/3-0. Wtedy trzeba jeszcze bardziej „dokręcić śrubę” i wybić drużynie przeciwnej piłkę nożną z głowy.
Finałowe starcie odbędzie się 22 maja w Dublinie. Bylibyśmy niepoważni myśląc, że Bayer w końcu może przegrać. To przecież nie stanie się w tym sezonie, prawda? Innego zdania mogą być podopieczni szalonego Gian Piero Gasperiniego, który z całą pewnością przygotuje coś specjalnego na ten wieczór.
Nie trzeba tego meczu szczególnie reklamować – obowiązkiem jest obejrzenie tego widowiska. Tymczasem, musimy uświadomić sobie, że żyjemy w czasach, w których zasady wyznacza fantastyczna „kapela” prowadzona przez Xabiego Alonso. My, jako widzowie, możemy być wdzięczni mogąc podziwiać, co oni w tym sezonie wyprawiają, bo powstanie o tym niejedna książka i zostanie nakręcony świetny dokument.







