Czy na ten stadion można wejść?

Już jutro o godzinie 19.00 w Tychach, odbędzie się spotkanie zamykające 3. kolejkę Betlic I Ligi. Na Śląsku zagości Wisła Kraków. Na papierze to hit kolejki, jednak ze względu na absurdy pozaboiskowe tak go nie nazwiemy.

Powinniśmy do ostatniego zdania dodać znak zapytania? No właśnie. To trzeci rok z rzędu, kiedy coś „wypada”. Jeśli nie zepsute krzesełko, to niepasujący kołowrotek. Może też być brakujący kafelek na parkingu przed stadionem. Tak, to nie są żarty, Piotra Latały. Kluby nadal stosują beznadziejne wymówki, na polecenie swoich kibiców, radzących całą organizacją. Może to wydawać się kuriozalne, lecz tak po prostu jest. Co można z tym zrobić? Są jakieś śmieszne kary, które nikogo nie interesują. Zapłaci się? Oczywiście, i po temacie. Jak można temu zaradzić? Wydaje nam się, że trzeba pójść dalej, bo hasło: „piłka nożna dla kibiców”, jest banalne, ale w tym przypadku prawdziwe.

Dochodzą do nas głosy, że nie działa również trybuna prasowa. Tak, podobno gniazdka nie mają odpowiedniej mocy. Słyszymy też, że nie ma wody w toaletach i nie można wjechać na tyski parking z krakowskimi rejestracjami. Rzecznik GKS-u ma w ostatnich dniach sporo pracy – mniej więcej tyle, co przez kilka ostatnich miesięcy. To on musi odpowiadać za to całe dziadostwo.

Taki stan rzeczy nie może być wieczny. W czwartek gród Kraka odwiedził kapitalny artysta, Kanadyjczyk z Kingston, Bryan Adams. Ten wybitny muzyk zagrał w stolicy Małopolski swój koncert. Wyobraźmy sobie, że Bryan Adams gra dla pustej hali. Brzmi absurdalnie? A jednak – podobny absurd rozgrywa się w Tychach, gdzie kibice gości nie mają wstępu. A przecież to właśnie publiczność tworzy atmosferę – w muzyce i w sporcie. Bryan nie zaśpiewałby hitu do Robina Hooda, gdyby wiedział, że nikt na to nie spojrzy. Do Tychów wejdą tylko kibice miejscowi. Oczywiście, swoimi sposobami mogą też wejść krakowianie, ale czy tak to powinno wyglądać?

Jeśli chodzi o rok 2025, to Betlic I Liga jest zdominowana przez dwa kluby: Wisłę Kraków i GKS Tychy. Co ciekawe, dobra gra nie gwarantuje awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Biała Gwiazda przegrała w tym roku zaledwie cztery mecze, w tym jeden – kluczowy, w barażach o awans do ekstraklasy. Tyszanie jedynie dwa razy schodzili z murawy ze skrzywionymi głowami. Jeden z tych bojów, to mecz z Wisłą – decydujący o końcowym niepowodzeniu w ubiegłej kampanii rozgrywkowej. Podopieczni Artura Skowronka zmierzali po awans – zatrzymali się 9 maja, kiedy na Śląsk wpadała właśnie ekipa z Krakowa. W tym momencie oba kluby patrzą na resztę zespołów z podniesionymi głowami.

Biała Gwiazda zaczęła ten sezon wybornie, nie możemy się do niczego przyczepić, nawet gdybyśmy byli mocno wymagający. Wszystko funkcjonuje odpowiednio. Może coś o tym powiedzieć ŁKS, który wrócił w zeszłą sobotę na tarczy. Punktem wspólnym, który łączy obie drużyny, jest Julian Ethlhaler. Ten pomocnik z Austrii był najlepszym zawodnikiem GKS-u Tychy w ubiegłym sezonie. Od niego wszystko się zaczynało. Każda akcja musiała przejść przez tego chłopaka.

Czy jesteśmy zdziwieni, że Wisła walczyła o niego tak zaciekle? Nie, zupełnie nie. Dwa mecze pokazały niezwykłą jakość tego filigranowego rozgrywającego. Kibice dla takich zawodników przychodzą na mecze. Maor Melikson, Ivica Illiev, Semir Stillic , Carlitos – tacy ludzie sprawiali radość krakowskim kibicom. Obecnie, Wisła wydaje się być mocno zależna od Julianna Ethlhtarera. Ten pomocnik rozgrywa, podaje, strzela, robi tak naprawdę wszystko w środku boiska.

Co nas czeka w ten sierpniowy poniedziałek? Pewnie całkiem niezły mecz. Dobrze, że jest telewizja, bo inaczej moglibyśmy go w ogóle nie zobaczyć — wiecie, jak to bywa, zawsze coś może wypaść. Nie chcemy się powtarzać, ale sytuacja, którą obserwujemy, to patologia. Trzeba mówić to głośno – patologia powszechnie stosowana, którą klub z Tychów konsekwentnie podtrzymuje.

Śp. Anna Jantar śpiewała, że nic nie może wiecznie trwać. Pytanie więc — kiedy skończy się ten absurd wymierzony w kibiców Wisły Kraków?
Patrzymy, czekamy, myślimy, co dalej? Mamy nadzieję, że ta sytuacja wkrótce się zakończy. Bo naprawdę — żyjemy w cywilizowanym państwie, które nie powinno na coś takiego pozwalać.

Futbol bez kibiców to jak stadion nocą – puste trybuny, cisza i brak emocji. Jeśli chcemy nazywać się ligą profesjonalną, musimy zacząć traktować odbiorców poważnie. Piłka nożna jest dla ludzi, to nie ulega kwestii – i tego się trzymajmy.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

***

PS.

Decyzja o wejściu kibiców została ogłoszona po napisaniu tekstu. Nie zmieniło się jedno – trybuna prasowa nadal jest nie w pełni czynna.

kowal
kowal

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta