W piątkowy wieczór o godzinie 20:30 na gdańskiej Polsat Plus Arenie interesująco zapowiadający się pojedynek stoczą ekipy Lechii Gdańsk oraz Wisły Kraków.
Gospodarze mają w swoim dorobku 25 punktów i plasują się na 3. miejscu Fortuna 1 ligi. Po kiepskim początku, obecnie drużyna jest ewidentnie na fali wznoszącej. Po spadku z ekstraklasy w gdańskiej ekipie nastąpiła znaczna przebudowa i dopiero teraz można zaobserwować efekty pracy trenera Szymona Grabowskiego, który musiał ułożyć skład na nowo (w ostatnim meczu ligowym z GKS-em Tychy w wyjściowym składzie wystąpił jeden zawodnik, który był w zespole w ubiegłym sezonie – Dominik Piła). W przypadku zwycięstwa gdańszczanie mają szansę wskoczyć na fotel lidera i podtrzymać swoją dobrą passę (4-3-0 w ostatnich 7 meczach). Co ciekawe, rozpędzona Lechia wygrała swoje trzy ostatnie batalie ligowe bez swojego lidera – Luisa Fernandeza (byłego zawodnika Wisły), która zmaga się z urazem i dzisiaj również nie wystąpi. W barwach gości nadal nieobecny będzie kontuzjowany Michał Żyro oraz pauzujący za czerwoną kartkę Kacper Duda.
W zdecydowanie innym położeniu jest drużyna krakowskiej Wisły, która co prawda wygrała wtorkowy mecz pucharowy z Polonią, ale jej dorobek w dwóch ostatnich potyczkach ligowy to zaledwie 1 punkt. Krakowianie obecnie posiadają zaledwie 21 oczek i w przypadku porażki, strata do Lechii będzie wynosić już 7 punktów. Wisła w tym roku ma do rozegranie jeszcze 5 spotkań, dlatego niezwykle ważna jest końcówka i każda kolejna strata, będzie wiązała się z niespokojną zimą i dalszą nagonką ze strony wymagających fanów spod Reymonta.
Oba zespoły spotkały się w tym sezonie w pucharze, gdzie po dogrywce awans uzyskała drużyna Białej Gwiazdy. W tamtym spotkaniu Lechia starała się grać ofensywną piłkę, co rzadko zdarza się w tej lidze w przypadku potyczek drużyn z Wisłą Kraków. Podkreśla to również trener Sobolewski, który w tym aspekcie widzi swoje szansy w tym meczu:
Graliśmy już jedno spotkanie w Pucharze Polski i widać było, że Lechia gra odważną piłkę i chce grać do przodu. Atakuje sporą liczbą zawodników. Te przestrzenie mogą się pojawić. Przykładem może być mecz z Motorem Lublin, gdy zespół przeciwny chciał nas zaatakować i jak tylko pojawiły się przestrzenie, potrafiliśmy to wykorzystać. Mam nadzieję, że w tym meczu też takie możliwości będą i że zagramy po prostu skutecznie
Stadion w Gdańsku nie jest miejscem specjalnie gościnnym dla drużyny Białej Gwiazdy. Ostatnie zwycięstwo krakowianie zanotowali tutaj w 2012 roku, kiedy to wygrali 2-0 po trafieniach Kewa Jaliensa i Dudu Bitona. Jak będzie tym razem? Ciężko prognozować, jednak jednego możemy być pewni – będzie to bardzo nerwowy wieczór dla fanów Wisły, których serca są coraz słabsze i kolejny zawód spowoduje tylko włączenie ciśnieniomierza i skwaszony humor przez cały weekend.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
10.11.2023 r. Gdańsk, godz. 20:30
Lechia Gdańsk – Wisła Kraków







