El Clasico (nie Gran Derbi) dla Los Blancos

Po bardzo dobrym, pełnym emocji spotkaniu Real Madryt pokonał FC Barcelonę 3-2 i praktycznie rozstrzygnął sprawę mistrzostwa.

Do „El Clasico” nr 257. oba zespoły przystępowały w odmiennych nastrojach. Real – w szampańskim, Barcelona – parszywym. Chodzi oczywiście o wtorkowe i środowe potyczki w lidze bogaczy. Hiszpański mecz dwóch wielkich drużyn ma jedną poprawną nazwę, która brzmi klasyk. W Polsce często używa się sformułowania „Gran Derbi”, co jest błędem. Ten tytuł na Półwyspie Iberyjskim jest zarezerwowany dla derbów Sewilli, czyli meczu Betisu z Sevillą.

Mecz zaczął się niespodziewanie. W 6. minucie Raphinha posłała kontrującą piłkę na długi słupek z rzutu rożnego, błąd popełnił – ostatnio bezbłędny – Andrij Łunin, a piłkę do siatki posłała Andreas Christiansen, wyskakując najwyżej i pewnie finalizując strzałem głową dośrodkowanie Brazylijczyka.

Królewskich, ten gol tylko podjudził do odważniejszych ataków. W 17. minucie Joao Cancelo po raz kolejny udowodnił, że nie jest dobry w destrukcji. Został minięty w sposób juniorski przez Lucasa Vasqueza, który następnie przewrócił się po kontakcie z Pau Cubarsim. Sam gwizdek mocno kontrowersyjny. Vasquez wykorzystał wystawioną nogę nastoletniego obrońcy z Barcelony. Karnego na gola zamienił Vinicus Junior. Było to trzynaste ligowe trafienie urodzonego w kraju kawy napastnika.

W drugiej połowie było widać, że w tym tygodniu oba zespoły rozgrywały już wycieńczające mecze. Częściej przy piłce utrzymywała się Barcelona, ale nie było to poparte żadnymi konkretami. Robert Lewandowski był w tym meczu duchem. Konkret miał miejsce w 69. minucie, kiedy to najlepszy w swoim zespole – Lamine Yamal oddał nieprzyjemne strzał w kierunku bramki Andrija Łunina, który wybił futbolówkę niefortunnie przed siebie. Do bezpańskiej piłki dopadł rezerwowy, Fermin Lopez, i po raz drugi Duma Katalonii była na prowadzeniu. Kibice Barcelony nie mogli jednak zbyt długo nacieszyć się tym prowadzeniem, gdyż 180 sekund później doskonałym dośrodkowaniem popisał się Vinicius, a akcję bezbłędnie sfinalizował Lucas Vasquez. Spóźniony w obronie był ponownie Joao Cancelo. Na tablicy wyników mieliśmy 2-2.

Wyrównujący gol dodał Królewskim animuszu. Ruszyli na Barcelonę bez zaciągniętego hamulca ręcznego. Oprawcą Katalończyków okazała się ten sam piłkarz, który dał zwycięstwo Realowi w pierwszym meczu na Stadionie Olimpijskim – Jude Bellinhgam. W to trafienie był ponownie zamieszany mvp tego klasyku – Lucas Vasquez, posyłając dokładną piłkę na sam nos brytyjskiego pomocnika.

https://twitter.com/Scentofawoman10/status/1782153066567094472?t=W9720y3YbAdDs5N8TvmkmA&s=19

Real po dramatycznym meczu pokonał Barcelonę 3-2 i przybił pieczątkę pod kolejnym mistrzostwem Hiszpanii. Był to przyjemnie spędzony wieczór, przed zbliżającym się nowym tygodniem i poniedziałkową rutyną.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

***

21.04.2024r. Madryt – La Liga

Real Madryt – FC Barcelona 3:2 (1:1)

Bramki: Vinicius, Lucas, Bellingham – Christensen, Fermin

Real Madryt: Łunin; Lucas Vázquez, Rüdiger, Tchouaméni, Camavinga (71′ Fran García); Modrić, Kroos (71′ Brahim), Valverde; Bellingham, Rodrygo (74′ Militão), Vinícius (82′ Joselu)

FC Barcelona: Ter Stegen; Koundé, Araujo, Cubarsí, Cancelo; Christensen (46′ Fermín), De Jong (45’+7′ Pedri), Gündoğan; Lamine Yamal, Raphinha (64′ Félix), Lewandowski (64′ Ferran)

Żółte kartki: Camavinga, Vinicius, Modric – Kounde, Cubarsi

Sędziował: Grado

Widzów: 77 981

kowal
kowal