Film dla dorosłych w TV Wiedeń

Wisła poległa w mieście Mozarta. Była to porażka bolesna prawie z każdej strony. Poza jedną – na trybunach. Rapid wypunktował Białą Gwiazdę w stosunku 6-1, nie pozostawiając jej żadnych złudzeń.

fot. ST

Nie będziemy o tym meczu pisać dosadnie, bo nie ma takiej potrzeby. Byliśmy, doświadczyliśmy, za chwilę będziemy wracać. Wisła nie była gotowa na taki mecz. Przegrała go w każdym aspekcie rzemiosła piłkarskiego. Rapid wygrał tę potyczkę znacznie. Biała Gwiazda przyjechała po wyrok, który otrzymała po chwili od wejścia na zieloną murawę. Mecz ledwo zdążył się zacząć, a było już po zawodach.

fot. ST

To była Wisła Kraków z najczarniejszych snów. W każdym aspekcie beznadziejna. Na murawę w Wiedniu wybiegła zbieranina ludzi, którzy próbowali udawać piłkarzy. Najbardziej udawało się to ambitnemu Oliwierowi Sukiennickiemu, który rzeczywiście ma w swoich nogach to „coś” co pozwala wierzyć, że mając u swojego boku lepszych piłkarsko kolegów może być pożytecznym i przebojowym zawodnikiem. Występ całej reszty wołał o pomstę do nieba.

Zwoliński i Sapała pokazali na obiekcie Rapidu, że w odpaleniu ich z Rakowa nie było żadnego przypadku. Cała reszta pokazała, że nie ma żadnego przypadku w tym, że takie kluby jak Raków nawet w ich stronę nie zerkają. Smutny to jest obraz 13-krotnych Mistrzów Polski, ale taka jest rzeczywistość i nie ma co jej koloryzować. Dwa zwycięstwa z FK Llapi były obowiązkiem nawet pierwszoligowej Wisły, ale absolutnie nie mogły być żadnym wyznacznikiem i punktem odniesienia do czegoś poważnego. Wisła Kraków poważną europejską drużyną nie jest.

fot. ST

Rapid był lepszy w każdy elemencie tej bolesnej zabawy. Dla niektórych zawodników Wisły, ten mecz był okrutną weryfikacją. Weźmy pod lupę Bartosza Jarocha, prawego obrońcę Wisły. Gdybyśmy byli młodymi adeptami tego fachu, ten występ mógłby być pilotażowo pokazany – jak nie grać w piłkę nożną. Jaroch jest tylko przykładem, ale dla dobra tego klubu, liczymy, że chwilę sobie odpocznie w najbliższym czasie.

Mecz w Wiedniu pokazał, że Wisła nie była przygotowana do gry w Europie. Austriacki rywal obnażył wszystkie słabości 13-krotnego Mistrza Polski. Obecna kadra drużyny będzie miała problemy z grą w 1. lidze. Kadra, która już zaczyna się kruszyć ze względu na urazy. Widoki na przyszłość nie są optymistyczne. Tymczasem, w niedzielę czeka Znicz. Trzeba się przestawić na ligowa „młóckę”, a przecież lada dzień wizyta w Kołobrzegu, gdzie popularna „Kotwa” prezesa Dzika już sobie ostrzy zęby na to starcie.

Międzyczasie oczywiście starcie ze Spartakiem Trnawa w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Wisła oczywiście faworytem tego dwumeczu nie będzie. Ekipa ze Słowacji złożona jest głównie z emerytowanych, starszych panów, którzy swego czasu pałętali się po murawach naszej ekstraklasy. Martin Bukata, Filip Bainović, Milan Corryn, Martin Sulek, Martin Miković, , Roman Prochazka, Dobrivoj Rusov, Erik Daniel czy Robert Pich to ludzie, którzy spokojnie znów mogą nakręcić film dla dorosłych z Wisłą w roli głównej.

fot. ST

Z czasów świetności Białej Gwiazdy na mistrzowskim poziomie zostali tylko kibice, którzy w Wiedniu pokazali, że ich miejsce jest w Champions League. Szkoda tylko, że zmuszeni są oglądać takie cyrki.

Z Piłką w Sercu (Kowal, ST)

***

01.08.2024r. Wiedeń, godzina 20:30

Rapid Wiedeń – Wisła Kraków 6:1 (5:0)
Bramki: 1:0 Burgstaller 6, 2:0 Beljo 24, 3:0 Burgstaller 30, 4:0 Burgstaller 34, 5:0 Raux-Yao 45, 6:0 Lang 79, 6:1 Rodado 80.

Rapid: Hedl – Oswald, Hofmann, Raux-Yao, Auer – Sangare (46 Kaygin), Grgić – Seidl (61 Vincze), Burgstaller (46 Dursun), Jansson (61 Lang) – Beljo (46 Bischof).

Wisła: Cziczkan – Jaroch (46 Kiakos), Uryga, Colley (76 Biedrzycki), Mikulec – Carbo, Sapała (46 Kutwa) – Baena (66 Starzyński), Rodado, Sukiennicki – Zwoliński (46 Gogół).

Sędziował: Michael Oliver (Anglia). 

Żółta kartka: Jansson. 

Widzów: 19 600. 

Pierwszy mecz 2:1 i awans Rapidu do III rundy kwalifikacji Ligi Europy.

kowal
kowal