Koniec sezonu dla Wisły Kraków

GKS Katowice pokonał Wisłę Kraków 5-2 i udowodnił to, co prezentuje wiosną – ładne granie w piłkę nożną. Biała Gwiazda wraca pod Wawel z iluzorycznymi szansami na baraże. Skończyło się ślizganie po kałuży, które trwało od początku roku.

Pierwsze zaskoczenie spotkało nas, kiedy spojrzeliśmy na składy przedmeczowe. Na ławce rezerwowych znalazł się znany i lubiany turysta z Albanii – Vulnet Basha! Jest to druga taka sytuacja w tym roku. Wcześniejsza miała miejsce w pucharowej potyczce z Piastem. Wtedy również, co prawda, nie wszedł, ale znalazł się w protokole meczowym -zawsze coś!

Na rozgrzewce przedmeczowej kontuzji doznał Dawid Szot, a w jego miejsce wskoczył Jakub Krzyżanowski. Mecz od początku rozpoczął również bohater finału w Warszawie – Eneko Satrustegui. W tym spotkaniu do słowa bohater musimy dodać człon anty. Czerwona kartka w 5. minucie tak naprawdę zamknęła ten mecz, zanim się na dobre rozpoczął. Ryzyko podjęte przez Hiszpana w tej sytuacji było kompletnie niezrozumiałe. Coś jak cały ten sezon Wisły – jest on niezrozumiały na każdym poziomie.

Co było potem? Wisła nawet objęła prowadzenie po bramce Angela Rodado, ale chwilę później był już remis. Stały schemat GieKSy – wrzutka ze stałego fragmenty Antoniego Kozubala i gol głową Artura Jędrycha. Czy sztab przygotował się do tego meczu? Patrząc na krycie i ustawienie krakowian, można mieć spore wątpliwości. Kolejne gole dla gospodarzy były tak naprawdę kwestią czasu. Na domiar złego chwilę później kontuzji doznał Igor Łasicki. Jako że na ławce nie było już żadnego obrońcy, to można było pomyśleć, że Mariusz Jop zaraz pobiegnie się przebrać do szatni. Tak się jednak nie stało. Wszedł Igor Sapała i zmieniło się ustawienie Wisły na 1-3-5-1.

Oczywiście, nic w tym momencie w szeregach Wisły nie miało ładu i składu. To co wydarzyło się później było bez znaczenia. Biała Gwiazda ten mecz przegrała po czerwonej kartce Satrusteguiego. Kolejne bramki dla GieKSy strzelali: Adrian Błąd, Grzegorz Rogala i Mateusz Marzec. Był też piękny strzał do własnej bramki Marca Carbo. W końcówce meczu drugiego gola dla gości zdobył Angel Rodado, dla którego to przedostatni spotkanie w biało-czerwonych barwach. Przerasta on w tym momencie Wisłę i kwestią czasu jest transfer do lepszego zespołu.

Szanse wiślaków na zajęcie miejsca dającego baraże są już tylko iluzoryczne. Musiałoby się zdarzyć mnóstwo sprzyjających dla krakowian rzeczy, o których nawet nie ma sensu pisać, bo szkoda czasu.

Ten sezon w wykonaniu Białej Gwiazdy do istny koszmar. Przyjdzie jeszcze czas na podsumowanie tego bajzlu, ale na chłodno można napisać, że możemy gasić światło. Gracze z Krakowa ani przez moment tego sezonu nie pokazali, że zasługują na promocję do wyższe ligi. Zgrzytanie zębów, ból głowy, kac – to określenia pasujące do odczuć, które towarzyszyły podczas oglądania wyczynów Wisły w tym sezonie.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

***

GKS Katowice – Wisła Kraków 5-2 (2-1)

Rodado 19′ 81′, Jędrych 22′, Błąd 33′, Rogala 47′, Carbo sam 63′, Marzec 90+2

GKS: Kudła – Kuusk, Jędrych, Komor – Wasilewski, Repka, Kozubal, Rogala – Błąd, Mak – Bejgier

Wisła: Czikczan – Satrustegui, Uryga, Łasicki, Krzyżanowski – Carbo, Duda – Alfaro, Villar, Baena – Rodado

Sędziował: Paweł Raczkowski

kowal
kowal