Liga bogaczy – niesmak, zmęczenie i przesyt

Od wielu już lat przyjęło się, że wtorek i środa to czas zarezerwowany dla piłkarskiej Ligi Mistrzów. Mało kto zwraca już na to uwagę, ale prawdziwych mistrzów w tych rozgrywkach – nie jest zbyt wielu. Czas w którym grali mistrzowie swoich krajów i obrońca trofeum – minął bezpowrotnie. W piłce nożnej liczy się pieniądz. Więcej drużyn, więcej meczów, transmisji – to oczywiście więcej kasy. Nie ważne, że zwykli piłkarscy kibice są już tym zmęczeni. Ile można oglądać jednych i tych samych? Real, Bayern, Manchester i tak w kółko.

Przyznam się bez bicia. Wczoraj odbyły się dwa mecze w Lidze Mistrzów. Z żadnego z nich nie widziałem nawet minuty. Kiedyś było to nie do pomyślenia. To się nazywa przesyt. Dzisiaj wieczorem będą dwa kolejne mecze w tych rozgrywkach. Również nie obejrzę z nich ani minuty. Jestem tym zmęczony. Bardzo zmęczony.

Nie cieszy mnie piłka, która jest tylko dla wybranych, a tak niewątpliwie teraz jest w Lidze Mistrzów. Jakie dla nas ma znaczenie, czy jeden bogacz ograł drugiego bogacza? Nasze drużyny nie potrafią się dopchać do tego piłkarskiego raju, a hurtowo grają tam kluby angielskie, hiszpańskie, włoskie czy niemieckie. Każdego roku to samo. Taka piłka traci sens, a w tych słabszych piłkarsko i finansowo krajach dodatkowo powoduje irytację i niesmak. Niby powinna być mobilizacja na zasadzie zróbmy wszystko, żeby tam się dostać, ale zazwyczaj jest racjonalne myślenie. Irracjonalny budżet – zamyka temat w większości średnich i dobrze funkcjonujących klubów, które zajrzeć do raju nie mają prawa.

Wczoraj podobno zwyciężył Real i Manchester City. Dzisiaj zapewne wygra Bayern i PSG. Czyli znowu jedno i to samo. Emocji nie wzbudza we mnie to już żadnych, a kiedyś z utęsknieniem czekałem, żeby te mecze oglądać. Od dechy do dechy, z otwartą buzią.

Z Piłką W Sercu (ŁM)

ŁM
ŁM