To nie wielka Barcelona jest na czele tabeli w hiszpańskiej lidze. Na tronie próżno szukać również królewskiego Realu z Madrytu. Nie ma tam też piłkarzy Atletico. Po 17.kolejkach La Liga, na tronie Girona FC. Gdyby ktoś powiedział tak kilka miesięcy temu, wizyta na oddziale dziennym pewnego, słynnego szpitala – gwarantowana. Miasto założone przez rzymskiego wodza – Pompejusza, rozdaje karty w lidze. Dzisiaj o kolejne zwycięstwo zagra z Betisem.
Girona to miasto liczące nieco ponad 100 tysięcy mieszkańców. Leży sobie w pięknym i urokliwym miejscu. W północno-wschodniej Hiszpanii, a dokładnie w Katalonii. W świecie znane jest przede wszystkim z najlepiej zachowanej, średniowiecznej starówki, no i ma największą historycznie dzielnicę żydowską w całej Europie. W 79 r.p.n.e Gironę do życia powołał Pompejusz, a dokładnie Gnejusz Pompejusz Wielki – rzymski polityk i dowódca wojskowy. Atrakcji w tym ślicznym, antycznym mieście jest mnóstwo. Do Barcelony stąd jest 100 kilometrów, ale kto jest w Gironie wcale nie myśli, by podróżować gdzie indziej, a kolorowe domy wzdłuż rzeki Onryar wręcz krzyczą, by zwiedzanie tego pięknego miejsca na ziemi zacząć właśnie od nich.

Absolutnie nie wolno też obojętnie przejść obok Katedry Najświętszej Maryi Panny, a dokładnie Catedral de Santa Maria de Girona. To właśnie w tej świątyni powstawały pierwsze kadry filmu „Gra o tron”.

W Gironie jest oczywiście mnóstwo innych miejsc, które oczy powinny zobaczyć. Obecnie szczególnie nad tym jednym pochylają się oczy wszystkich fachowców od piłki kopanej. To Estadi Montilivi, tam na co dzień gra Girona FC, która otwiera tabelę najwyższej ligi piłkarskiej w kraju. Stadion kameralny oddany do użytku w 1970 roku, mieści niespełna 10.tysięcy widzów.

Dzisiaj piłkarze grający właśnie na tym obiekcie wpadną z wizytą do stolicy Andaluzji na mecz z Betisem. Cel – zwycięstwo nr 15. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że dzisiejsze spotkanie to kolejka nr.18 – robi to wrażenie.
Girona FC z góry patrzy na Real Madryt i Barcelonę. W tym sezonie piłkarze rewelacji ligi przegrali tylko z „Królewskimi”, a Dumę Katalonii pobili 4:2. Na nic zdał się gol Roberta Lewandowskiego. Ten sensacyjny lider La Ligi jest tylko sensacyjny z nazwy, bo Girona FC gra w piłkę zaskakująco dobrze. Przypadkiem można wygrać, raz, góra dwa lub trzy razy. Tutaj nie ma przypadku, a podopieczni trenera Michela robią wszystko by niebawem usłyszała o nich piłkarska Europa. Piłkarska Hiszpania już zna ich dobrze. Savio, Dovbyk, Tsygankov to tylko niektóre nazwiska warte uwagi. Jeśli nie wydarzy się nic złego to wszystko wskazuje, że ten sezon będzie dla piłkarzy z miasta antycznego – historycznym. Klub na tym poziomie rozgrywkowym nie ma żadnych sukcesów, no chyba że za sukces weźmiemy utrzymanie.
Nad antycznymi uliczkami Girony czuć zapach czegoś wielkiego. Klub w roku 2017 zadebiutował w La Lidze. Teraz droga do czegoś jeszcze większego jest otwarta. Trzeba tylko i aż grać tak, jak do tej pory.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
Girona FC, po 17.kolejkach prowadzi w La Lidze. 44 punkty – to o 2 więcej niż Real Madryt i aż o 6 więcej od Barcelony, która na dodatek ma rozegrany o jeden mecz więcej.







