Już jutro o 19.30 w Łodzi odbędzie się zaległy mecz 1. kolejki Betclic I Ligi. Miejscowy ŁKS podejmie Wisłę z Krakowa. Biała Gwiazda powalczy o wydostanie się ze strefy spadkowej. Będzie to sentymentalny powrót dla trenera gości, Kazimierza Moskala, który awansował swego czasu z łodzianami do ekstraklasy.
Nauka ligi
O wyczynach Wisły na boisku nie mamy zamiaru pisać, bo nie chcemy się powtarzać. W tej zapowiedzi skupimy się na cytatach, które zaserwowali nam najważniejsi ludzie w klubie. Czytaliśmy je z pewnym niedowierzaniem, myśląc, czy aby na pewno wszystko jest w porządku, gdyż nie do końca to rozumiemy. Przejdźmy do rzeczy – na pierwszy ogień idzie Prezes Królewski, który udzielił wywiadu Piotrowi Tymczakowi w Dzienniku Polskim:
Pierwsza liga jest taka, że polega na ogrywaniu przeciwników. Musimy się tego nauczyć i tyle. Niestety, potrzebna jest do tego głowa, inteligencja boiskowa, spryt, precyzja i inne rzeczy. Musimy się tego nauczyć. Nie da się w tej lidze grać w taki sposób, w jaki chcemy grać. Z tego powodu przegraliśmy z Wartą.
Dowiedzieliśmy się że pierwsza liga polega na ogrywaniu przeciwników. To prawda. Na matematyce uczymy się tabliczki mnożenia, na języku angielskim słówek w języku obcym. Czytamy dalej, że Wisła musi się nauczyć gry w tej I lidze. No cóż, gra w niej w końcu już trzeci rok. Pytanie, ile jeszcze tego czasu potrzeba na tę skomplikowaną naukę wygrywania? Za chwilę okaże się, że Wisła gra w I lidze najdłużej ze wszystkich. Z obecnie występujących niej drużyn, tylko cztery kluby są bardziej doświadczone „stażowo” od Białej Gwiazdy. Za chwilę dojdą nowi, jak na złość – będzie trzeba się znowu uczyć gry z nimi. Czy można to nazywać błędnym kołem? Ile jeszcze wymówek usłyszymy z ust zarządzającego klubem z Krakowa?
Tak, Wisła zacznie wygrywać. Może jeszcze nie dojdzie do tego w kolejnym, wyjazdowym spotkaniu z ŁKS-em, ale zacznie wygrywać.
Kibic Wisły powinien uzbroić się w cierpliwość, będąc przygotowanym na brak zwycięstwa w Łodzi, bo ta nauka jeszcze chwilę potrwa. Czy ta chwila będzie dłuższa? Już w niedzielę kolejny wyjazd, tym razem do Głogowa, gdzie Wisła dwa razy przegrała w tej lidze, więc „może jeszcze nie dojdzie do tego w kolejnym, wyjazdowym spotkaniu z Chrobrym, ale zacznie wygrywać”.
Spokojnie, mają jeszcze czas, sezon jest długi. Reasumując, wygląda na to, że Wisła jest słabym uczniem, który nie przyswaja wystarczająco szybko. Kiedy ktoś dwa lata z rzędu nie uzyskuje promocji do wyższej klasy w renomowanym liceum, może trzeba pomyśleć nad zmianą szkoły na zawodową? I skupieniem się nad innym kierunkiem rozwoju? Tak tylko głośno myślimy.
Mityczna presja
Cytując klasyka, presję to może mieć pielęgniarka na onkologii czy rodzice chorego dziecka, a nie napastnik kasujący 60 tysięcy złotych miesięcznie, idący na 2 godzinny trening, następnie leżący i pachnący.
Jest szereg haseł, które są wyświechtane do cna i przyprawiają o nudności. Kazimierz Moskal użył na dzisiejszej konferencji jednego z nich. Stwierdził, że na biednym Łukaszu Zwoliński ciąży duża presja. 31-letni napastnik, który ma na koncie 243 mecze w ekstraklasie jest poszkodowany. Nie potrafi odnaleźć się, wchodząc na boisko. Rozegrał już 10 meczów w tym sezonie, większość w niepełnym wymiarze czasowym. Jego bilans jest podobny, jak redaktorów z Piłką w Sercu – 0 goli. Na rozgrzeszenie napiszemy, że my, w przeciwieństwie do popularnego „Zwolaka”, nie mieliśmy okazji niczego strzelić.
Dowiedzieliśmy się jeszcze jednej istotnej rzeczy – że ważna jest w tej lidze seria zwycięstw. Myślimy, że równie ważna, co nauka tej ligi. Proponujemy, że warto zacząć od jednego. To ważne. Doskonale pamiętamy zeszły sezon, kiedy Wisła nie potrafiła złapać serii dwóch zwycięstw, co przyczyniło się do zakończenia sezonu na najgorszym miejscu w historii występów. Początek obecnej kampanii nie zwiastuje, że w tym roku będzie inaczej.
Niestety, jedyne co słyszymy z ust najważniejszych osób w Wiśle, to wymówki. W ten sposób nie zbuduje się niczego, poza ograniczeniem zaufania i poddaniem pod wątpliwość kolejnego „nowego projektu”, który zmienia się co pół roku. Kibice się niecierpliwią, bo jak miałoby być inaczej. Kluczowe pytania na dzisiaj są dwa – kiedy Wisła nauczy się ligi oraz kiedy zejdzie ta mityczna presja Łukasza Zwoleńskiego?
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
17.09.2024 r., Łódź, 19.30
ŁKS – Wisła Kraków







