Przemyślenia z tramwaju linii nr 50 – poznaliśmy komplet ćwierćfinalistów w „lidze bogaczy”

Ostatnie dwa wolne miejsca uprawniające do gry w fazie 1/4 LM zarezerwowały ekipy Borussii Dortmund oraz Atletico Madryt. Zatem dołączyły do zespołów: Manchesteru City, Realu Madryt, PSG, Bayernu, Barcelony oraz Arenalu. Trzeba przyznać, że skład ósemki jest galowy. Niemal każda kombinacja par ćwierćfinałowych będzie hitem.

Wyrównany bój na Signal Iduna Park

Borussia przystępowała do meczu z PSV jako minimalny faworyt (1-1 w Eindhoven) i nie mogła zacząć lepiej wczorajszego spotkania. Już w 3. minucie precyzyjnym strzałem z dystansu popisał się Jadon Sancho, który próbuje w dolinie Westfalii przywrócić swoją karierę na odpowiednie tory. Było 1-0 dla BVB i sytuacja wyjściowa Holendrów momentalnie osłabła. Mimo utraconego gola futbol prezentowany przez PSV mógł się podobać. Duża liczba wymienionych podań, gra skrzydłami – to charakterystyka stylu podopiecznych Petera Bosza, który jak wiadomo doskonale zna drużynę BVB. Najlepszą szansę, a jednoczenie piłkę meczową dla Holendrów miał na nodze Luuk De Jong. Doświadczony napastnik zmarnował „setkę” w doliczonym czasie gry drugiej połowy. Chwilę później dortmundczycy wyprowadzili kontrę, którą na gola zamienił Marco Reus. Sędzia Orsato mógł kończyć zawody. Ponad 80. tysięcy ludzi na Signal Iduna Park mogło zacząć marsz do ćwierćfinału.

Mecz, w którym było wszystko

Patrząc na obecną formę obu drużyn, faworytem tego pojedynku był bez wątpienia Inter. Zespół z Półwyspu Apenińskiego wygrał w tym roku wszystkie rozegrane mecze, a było ich 14. W marcu poznaliśmy już przyszłego mistrza Włoch, bo 16. punktów przewagi nad drugim w tabeli Milanem, jest na tym etapie sezonu nie do odrobienia.

Na przeciwnym biegunie znajduje się Atletico, grające w kratkę. Piłkarze ze stolicy Hiszpanii od początku lutego schodzili z boiska w roli zwycięzców zaledwie dwa razy. Jednak to liga mistrzów, każda drużyna ma czystą kartkę, bez porysowanych brzegów czy plam po kawie z meczów ligowych. Na stadionie Wanda Metropolitano miał miejsce pasjonujący spektakl na pełnym dystansie czasowym. W tym meczu nie brakowało niczego. Dramaturgia, zwroty akcji, wiele wymian bokserskich cios za cios. W to wszystko było opakowane to spotkanie.

Inter przystEpował do tego boju zaledwie z jednobramkową zaliczką. Ta przewaga powinna być o wiele bardziej okazała, gdyż mediolańczycy zmarnowali niezliczoną liczbę szans bramkowych na stadionie im. Giuseppe Meazzy. Sam Marco Arntautovic powinien skompletować hat-tricka. Wczorajszy mecz lepiej zaczęli przyjezdni z Mediolanu. Wynik spotkania otworzył bardzo aktywny w pierwszej części tego spotkania – Federico Dimarco. Chwilę później Atletico odpowiedziało trafieniem Griezmanna i pozostawało nadal w grze. Była 35. minuta. Dalsza część spotkania nie obfitowała w wiele klarownych sytuacji, jednak tempo gry było zawrotne. Atletico próbowało bez skutku, zaś Inter nie był w stanie postawić kropki nad i. Im bliżej końca meczu, to do głosu zaczęli częściej dochodzić gospodarze. Te starania udało się sfinalizować w 87. minucie – pięknym strzałem popisał się rezerwowy – Memphis Depay. Sommer był bez szans. Stadion Wanda Metropolito eksplodował. Rozpędzona ekipa Los Colchoneros poszła za ciosem. Doskonałą szansę na gola dającego awans, w ostatniej akcji tego meczu zaprzepaścił Rodrigo Riquelme. Trener Simeone już zaczynał swój charakterystyczny bieg zwycięzcy w kierunku trybun, lecz musiał się zatrzymać i błagalnie paść na kolana. Mieliśmy dodatkowe 30. minut tego widowiska.

W samej dogrywce nie było konkretów, występowało dużo zmęczenia w szykach obu drużyn. W końcówce przycisnął jeszcze Inter, ale żaden gol już nie padł. Sędzia Marciniak zagwizdał po raz ostatni. Seria rzutów karnych nie będzie miło wspominana przez trenera Simone Inzaghiego i jego podopiecznych, którzy wykonywali jedenastki fatalnie. Pudła zaliczyli zawodnicy, który zostali wprowadzeni w trakcie dogrywki na decydujący konkurs, czyli po stronie Atleti – Saul, wśród gości – Alexis i Klaassen. W ostatniej serii rzutów karnych pomylił się jeszcze kapitan Nerazzuri – Lautaro Martinez, co okazało się zwieńczeniem i zarazem podsumowaniem tej katastrofy, mającej miejsce chwilę przed północą. Było po wszystkim. Triumfował Jan Oblak, którego możemy nazwać MVP tego dwumeczu. Atletico wygrało ten konkurs 3-2 i zajęło ostatnie dostępne miejsce w najlepszej ósemce Europy.

Już jutro o godzinie 12.00 w szwajcarskim Nyonie obędzie się ceremonia losowania par ćwierćfinałów oraz możliwych półfinałowych Ligi Mistrzów 2023/2024. Mecze 1/4 zaplanowano na kwiecień. Pierwsze spotkania odbędą się w terminach: 9 i 10, rewanże 16 i 17. Przypomnijmy, że finał tej edycji będzie miał miejsce 1 czerwca w Londynie.

Z Piłkąw Sercu (Kowal)

kowal
kowal