Wszystko wskazuje na to, że przepis o młodzieżowcu, który został wprowadzony jeszcze za czasów Zbigniewa Bońka w sezonie 2019/2020 – wygaśnie całkowicie. Na samym początku brzmiał tak, że w każdym meczu Ekstraklasy i Pucharu Polski musiał występować co najmniej jeden młodzieżowiec. Potem przepis ten oczywiście modyfikowano, dzisiaj wydaje się, że to kres tego pomysłu i zginie on śmiercią naturalną.
Grasz – źle, nie grasz – jeszcze gorzej
Oczywiście jak każda wprowadzana zmiana będzie miała ona swoich przeciwników i zwolenników. Dokładnie tak było w sezonie 2019/2020, kiedy to za czasów Zbigniewa Bońka powołano do życia przepis o młodzieżowcu. Przeciwnicy podnosili larum i twierdzili, że to niesprawiedliwe, bo o tym kto gra powinna decydować jedynie forma i umiejętności, a wiek nie powinien mieć nic do tego. Trudno z taką tezą się nie zgodzić. Larum podnoszono również argumentem, że taki przepis rozleniwia, bo wcale nie trzeba się mocno starać i rozwijać, gdyż jakiś młokos i tak grać będzie musiał. I też trudno się z tym nie zgodzić, choć trzeba by to mocno rozebrać na czynniki pierwsze. Zwolennicy przepisu o młodzieżowcu, górnolotnie twierdzili, że tak otwiera się drzwi dla przyszłości polskiej piłki. Młodzież dostanie minuty, przez co jej rozwój będzie zdecydowanie szybszy i pewniejszy. I znów trudno nie przytaknąć, ale zawsze przecież są jakieś ale. Na zasadzie grasz młodym – źle, nie grasz młodym jeszcze gorzej.
Idzie nowe
W połowie grudnia, minionego już roku w Jachrance zebrali się przedstawiciele klubów Ekstraklasy, I ligi i prominentni działacze PZPN. Debetowano o szkoleniach, a nawet i też się szkolono. Poruszano tematy marketingu, transferów i skautingu. Dyskutowano również o agentach bez licencji i ustalono bezwzględny zakaz współpracy z takimi osobami. To wszystko jednak najmniej obchodzi zwykłego kibica. Na sam koniec na bęben wrzucono temat młodzieżowca no i się zaczęło. Oficjalnego głosowania w tej sprawie jednak nie było, ale każdy klub mógł zająć w tej sprawie swoje stanowisko. Wszystko wskazuje na to, że idzie kres tego przepisu, gdyż aż 16 klubów opowiedziało się za jego zniesieniem, a tylko dwa kluby deklarowały pozostawienie go w mocy – to poznański Lech i niepołomicka Puszcza.
Co w zamian?
Decyzje jeszcze oczywiście nie zapadły, ale ten czas się zbliża. Co jednak w zamian? PZPN nie znosi nudy i uwielbia reformy. Mniejsza już o to, czy w ostatecznym rozrachunku są one dobre, ważne żeby reformować i może nawet tym samym szukać sposobu na podniesienie jakości naszej piłki, a w szczególności tych profesjonalnych rozgrywek. Zamysł jest taki, żeby wprowadzić taryfikator według którego im młodszy piłkarz w składzie, tym większe uposażenie pieniężne dla klubu.
Także szykuje się kolejna reforma w słynnym już systemie Pro Junior. Dla klubów biedniejszych bardziej będzie się opłacało wystawiać młodzieżowców 16-letnich niż np. 20-latków. To oczywiście póki co jeszcze tylko mrzonki, do których powoli zaczynają robić się przymiarki. Pewne jest jedno – coś wisi w powietrzu, a kluby znów będą musiały lawirować i dywagować. Bo fajnie grać młodymi, ale trzeba mieć umiar i przypadkiem nie spaść, bo wtedy wszystko weźmie w łeb. Czy to jest dobre? Ciężko powiedzieć, ale wiadomo, że głosów za i przeciw takiemu rozwiązaniu – będzie mnóstwo. Polska piłką żyje, a każdy w niej ma swoje zdanie. Na piłce przecież wszyscy znamy się najlepiej.







