W meczu 29. kolejki Fortuna I ligi po obrzydliwym spotkaniu Resovia zremisowała z Wisłą Kraków 1-1.
Stadion w Rzeszowie, co prawda nie pękał w szwach, ale przed rozpoczęciem dzisiejszego widowiska, został zaprezentowany pokaz świateł. Można było przez chwilę pomyśleć, czy to przypadkiem nie awaria oświetlenia, ale okazało, że się wszystko jest w porządku i sędzia Daniel Stefański mógł zagwizdać po raz pierwszy. W bój poszła Resovia z Rzeszowa i Wisła Kraków.
Pękły oczy – sędzia zabierz im piłkę!
Czy mecz będzie w stanie przebić ten świetlny pokaz? Można mieć pewne wątpliwości. W porównaniu do spotkania ze Zniczem w składzie Wisły doszło do trzech korekt. W miejsce Alana Urygi, Dawida Szota i Szymona Sobczaka, wskoczyli Bartosz Jaroch, David Junca i Dejvi Bregu.

Trener Rafał Ulatowski desygnował na plac następującą gromadę:

Mecz ledwo się zaczął, a komentator Tomasz Lach wyprawił piękna laurkę na temat lewego obrońcy Wisły, nazywając go najlepszym obrońcą w lidze. Wystarczy zagrać dobre 45 minut z magikami z Pruszkowa, żeby być wnoszonym na piedestał, ciekawe zjawisko.
Pierwsza połowa minęła błyskawicznie. Nie było to jednak przyjemne 45 minut pełne szybkich wymian z obu stron. Gdyby rozjemca dzisiejszych zawodów, Daniel Stefański zabrał w którymś momencie futbolówkę, byłoby to z korzyścią dla wszystkich. Na słowa uznania zasłużył Kelechukwu Ibe-Torti. Chłopak ładnie się nazywa i ma wygląd piłkarza. Takie podsumowanie tego widowiska do przerwy, bo nie działo się w nim totalnie nic. 0 strzałów na bramkę, 0 emocji, nota za efekty wizualne: 0.

Gorzej być nie mogło
Wisła, w drugiej połowie ruszyła odważniej do przodu, nawet miała jakieś sytuacje, ale nie ma to większego znaczenia. Jedną z ciekawostek, która padła z ust komentatora, była informacja, że Gracjan Jaroch z Resovii to kuzyn Bartosza Jarocha z Wisły. Patrząc na perfekcyjną fryzurę Gracjana, możemy być pewni, że odwiedził dzisiaj któryś z rzeszowskich zakładów fryzjerskich. Ten rodzinny pojedynek mógł być ozdobą tego wątpliwego widowiska. Tak się nie stało. Na boisku przez 90 minut nie wydarzyło się nic, co było wartego zapamiętania.
Ale uwaga…

W doliczonym czasie gry jakimś cudem obie ekipy dały sobie po razie i mecz zakończył się remisem 1-1, co nie zmienia faktu, że piłka w tym spotkaniu przeszkadzała dosłownie wszystkim jego uczestnikom.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
23.04.2024 r. godzina 20:30, Stadion Miejski w Rzeszowie
Resovia Rzeszów – Wisła Kraków 1:1 (0:0)
Bramki: Górski 90+2 – Rodado 90+1
Resovia: Pindroch – Bondarenko, Mikulec, Wasiluk (Łamach 46′) Ibe-Torti, Górski, Łyszczarz (Ciepiela 78′), Urynowicz, Tomal, Eizenchart (Jaroch 66′), Bukhal.
Wisła: Raton – Junca (Krzyżanowski 66′), Colley, Łasicki, Jaroch, Carbo (Sapała 81′), Duda, Bregu (Gogół 46′), Alfaro (Żyro 73′), Villar (Baena 46′) Rodado.
Żółte kartki: Wasiluk, Eizenchart, Tomal, Ciepiela – Carbo, Żyro
Sędziował: Daniel Stefański z Bydgoszczy
Widzów: bardzo mało







