Stadion to nie tylko miejsce rozgrywania piłkarskich spotkań. To przede wszystkim drugi dom dla sympatyków danych drużyn. Oczywiście na stadion przychodzimy żeby obejrzeć piłkarskie widowisko i wspomóc swoją ukochaną drużynę. Kiedy stadion jest piękny i do tego pięknie położony – mamy wszystko. Na świecie jest wiele pięknych obiektów, które czarują magią nasze oczy. Na jednym z nich na wiosnę zagra Legia. Tak, zazdrościmy kibicom FK Molde. Tak położonych obiektów w Polsce nie ma.
Jest kameralny i zaledwie niespełna 12-tysięczny. Ale nie ma to żadnego znaczenia. Okolica w jakiej się znajduje – jest magiczna. Nic tylko na nim grać, albo po prostu siedzieć, patrzeć i oddychać. Widok wokół Aker Stadium zapiera dech w piersiach.

Molde to norweskie miasto i zarazem gmina leżąca w okręgu Romsdal. W średniowieczu miasteczko uchodziło za mieścinę głównie handlową, co zresztą w 1614 roku otrzymało na papierze. Prawa miejskie tej urokliwej miejscowości przyznano w 1742 roku.
Od 1911 roku, a dokładnie od 19 czerwca w Molde „ciupie się w gałę”. Wtedy to do życia powołano klub Molde FK. Dzisiaj to już pięciokrotny mistrz Norwegii, którego kibice z ostatniego triumfu w najwyższej klasie rozgrywkowej cieszyli się przed rokiem.
Na wiosnę z wizytą do tego ślicznego miasteczka wpadnie ekipa warszawskiej Legii. Piłkarze ze stolicy Polski zagrają o tu. Coś pięknego!

Stadion FK Molde zwany Aker Stadium, położony jest przy samej linii brzegowej Morza Norweskiego, a jedna z jego trybun przylega niemalże to tego akwenu. Na morzu malownicze wysepki, a za morzem, piękne widoki ośnieżonych gór. Piłkarska idylla.
Stadion oddano do użytku w 1998 roku, a dokładnie 18 kwietnia. Wyjściowo nazywany po prostu nowym stadionem Molde. Obiekt w 2006 roku przejął nazwę firmy Aker, również należącej do właściciela klubu. Jego silna rola w powstaniu obiektu sprawiła, że obiekt otrzymał przydomek Røkkeløkka, od nazwiska biznesmena.
Pole gry otoczone jest ze wszystkich stron dwupoziomowymi zadaszonymi trybunami, które są zdobione granitem, szkłem i aluminium. Dobrze, że nie ma jak w Zabrzu, tylko trzech trybun, bo biada temu kto musiałby szukać piłki, gdyby ta wpadła gdzieś do wody. A z drugiej strony – jednak chyba źle, bo czy może być coś piękniejszego niż siedzieć na trybunie, oglądać mecz i mieć widok na morze?







