Chrobry bez większych problemów uporał się z Wisłą Kraków. W meczu padł wynik 3-2, ale gdyby było 6-2, to nikt z krakowian nie mógłby czuć się poszkodowany.
Jedni grali, drudzy strzelili
Jeśli na meczu w Głogowie znalazła się osoba, która jest pierwszy raz na stadionie i wie tylko, że gra zespół aspirujący do awansu z drużyną z dołu tabeli, to z całą pewnością wskazałby Chrobrego jako tych lepszych. Gospodarze pokazali więcej konkretów, mieli więcej sytuacji (szczególnie poprzeczka po strzale Jakuba Kuzdry), ale piłka nie zawsze bywa sprawiedliwa. Tuż przed przerwą to niespodziewanie Wisła objęła prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym i zgraniu piłki głową przez Bartosza Jarocha, futbolówkę przejął Szymon Sobczak i płaskim strzałem z bliskiej odległości pokonał Damiana Węglarza.
Co się odwlecze…
Na wstępie drugiej połowy można użyć powiedzenia: co się odwlecze, to nie uciecze. Głogowianie wyszli na drugą połowę mocno podrażnieni, tym co się wydarzyło w doliczonym czasie gry pierwszej. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 48. minucie Chrobry przeprowadził koronkową akcję, którą pięknym strzałem na gola zamienił najbardziej wartościowy gracz w ich szeregach – Szymon Bartlewicz. Chwilę później, fatalny błąd popełnił Jakub Krzyżanowski, który podał do Mikołaja Lebedyński, ten minął Alvaro Ratona, który go sfaulował. Sędzia, co prawda, sprawdzał sytuację na monitorze, ale decyzja mogła być tylko jedna – rzut karny dla Chrobrego. Swojego dziesiątego gola w tym sezonie strzelił sam poszkodowany. Po stracie drugiego gola obraz gry niespecjalnie się zmienił. Wisła nie była w stanie stworzyć żadnej konkretnej sytuacji. Wymiana kilku podań, to było tego dnia coś nie do przeskoczenia dla krakowian. W 74. minucie odbył się kolejny akt egzekucji, która miała miejsce dzisiaj w Głogowie. Piękną wrzutką Kacpra Tabisia na gola zamienił Albert Zarówny. Było po zawodach. W doliczonym czasie gry Wisła strzeliła na 3-2 za sprawą Alana Urygi i ruszyła do przodu, ale 4. minuty przewagi w ciągu całego meczu to trochę za mało.
Gorzki smak śniadania
Są święta, czas rodzinny, dlatego nie będziemy się specjalnie pastwić nad Wisłą. Samo obejrzenie tego widowiska było wystarczającą karą dla ich fanów. Pisaliśmy w zapowiedzi, że Choroby to zespół nieprzewidywalny, ale różnica jakości była dzisiaj aż nadto widoczna na korzyść gospodarzy. Wygrał zespół zdecydowanie lepszy. Wisła nie pokazała kompletnie nic. Jutrzejsze świąteczne śniadanie spożywane przez piłkarzy spod Wawelu nie powinno specjalnie smakować. Miejsca, umożliwiające bezpośredni awans są ten moment czymś nieosiągalnym dla Białej Gwiazdy.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
Chrobry Głogów – Wisła Kraków 3:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Sobczak 45+4′, 1:1 Bartlewicz 48′, 2:1 Lebedyński 57′, 3:1 Zarówny 74, 3:2 Uryga 90+5′
Chrobry: Węglarz – Lewkot, Bougaidis, Zarówny – Kuzdra (69 Tupaj), Mandrysz, Mucha (89 Michalec), Hanc – Bartlewicz (70 Tabiś), Biel (46 Ozimek) – Lebedyński (69 Szczutowski)
Wisła: Raton – Jaroch, Uryga, Colley, Krzyżanowski (57 Szot) – Duda, Carbo (83 Omrani) – Alfaro, Goku (66 Villar), Bregu (66 Żyro) – Sobczak
Sędziował: Marcin Kochanek (Opole)
Żółte kartki: Mucha, Michalec – Jaroch, Raton, Uryga, Colley, Sobczak
Widzów: 2122







