Już dzisiaj o godzinie 20.30 na Allianz Arena w Wiedniu, miejscowy Rapid podejmie Wisłę Kraków. Będzie to mecz rewanżowy 2. rundy eliminacji Ligi Europy. W pierwszym spotkaniu lepszy był zespół z Austrii, który wygrał 2-1.
Wiślacy przylecieli do Wiednia wczoraj do południa.
O 18 odbył się trening zamknięty dla mediów.

Miała też miejsce konferencje prasowa, na której trener Kazimierz Moskal powiedział co nieco na temat przewidywanego scenariusza na to spotkanie:
Myślę, że podobnego jak w Krakowie, chciałbym, żeby taki był – otwarty, szybki, w którym będą sytuacje. Taka jest też moja filozofia. Chciałbym, żeby te mecze, które rozgrywa moja drużyna były atrakcyjne, żeby dostarczać wrażeń, ale oczywiście celem nadrzędnym jest to, żeby wygrać. To się liczy najbardziej.
Wisła rozegrała w lipcu cztery oficjalne mecze i najlepszy w jej wykonaniu był właśnie ten przegrany. Zeszły sezon pokazał, że „Biała Gwiazda” gra najlepiej w pucharach. Mimo że na razie mamy małą próbkę meczów, to ten schemat jest również zachowany. Przed momentem oglądaliśmy straszny paździerz z „Czarnymi Koszulami” z Warszawy. Zatem jest duże prawdopodobieństwo, że dzisiaj ujrzymy znowu zespół walczący, grający ambitnie i ładnie dla oka. W tym wszystkim powinien pomóc brak Mateusza Młyńskiego, który nie poleciał do Wiednia ze względu na zatrucie pokarmowe. Patrząc na to, co popularny „Młynek” wyczynia w na początku sezonu, ile irytacji przysparza wszystkim oglądając, może to być bez wątpienia bardzo istotny detal przed dzisiejszym bojem.
Rapid w Krakowie nie pokazał się z wybitniej strony. Wisła potrafiła wykreować kilka sytuacji stuprocentowych, gdzie obrona Austriaków wyglądała na mocno dziurawą. Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że u siebie zobaczymy nieco inny obraz gry ze strony „Die Rekordmaister”. Tak czy inaczej, podopieczni Kazimierza Moskala nie mogą być schowani za podwójną gardą, tylko trzeba spróbować wywrzeć presję i zagrać na fantazji.
Inne ważne wydarzenie odbyło się w poniedziałek wieczorem, kiedy to został ogłoszony briefing prasowy, podczas którego miało zostać ogłoszonego coś kluczowego. Faktycznie, tak się stało.
Kamień z serca spadł wielu wiślackim kibicom. Kontrakt z klubem przedłużył w końcu najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu – Angel Rodado. Mimo wielu zagranicznych ofert, hiszpański napastnik musiał poczuć spory sentyment do „Białej Gwiazdy”, decydując się na ten krok. Jesteśmy też w stanie sobie wyobrazić, że sowita podwyżka i obietnica, że za rok klub nie będzie robił problemu z odejściem, były ważnymi argumentami w tej dyskusji nt. pozostania pod Wawelem. Tak czy inaczej, Rodado zostaje i postara się pomóc w trzecim podejściu pt. „powrót do bram ekstraklasy”.
Kontrakt klubem przedłużył także Jakub Krzyżanowski, który po złożeniu parafki na umowie, udał się na wypożyczenie do FC Torino.
Ten ruch jest trochę mniej logiczny z perspektywy „Białej Gwiazdy”. Zespół traci młodzieżowca, z którym obecnie jest ogromny problem. Krzyżanowski pod Wawelem nie pokazał do tej pory zbyt wiele, poza krótkimi momentami przebłysków. Póki co, najważniejsze słowo w dyskusji o nim to potencjał. Zeszły sezon był rozczarowujący w jego wykonaniu. Ciężko nam sobie wyobrazić, żeby nagle wskoczył „z buta” do Serie A i poradził sobie w innym świecie, kiedy nie wyróżniał się na tle Zagłębia Sosnowiec czy Znicza Pruszków. Oczywiście, pożyjemy, zobaczymy. Trzymamy mocno kciuki za chłopaka.
Kciuki trzymamy także przede wszystkim za Michała Bierzało, który musi zmierzyć się z nowotworem mózgu. Ten mecz jest oczywiście jak najbardziej do wygrania, nie ma w tym przypadku innej możliwości. Stoper rezerw „Białej Gwiazdy” jest już po operacji, która została przeprowadzona chwilę po diagnozie.
W takich sytuacjach rewanż z Rapidem, czy przejście do Torino nie mają żadnego znaczenia. Są to sprawy błahe i mało istotne. My, podobnie, jak pierwszy zespół, czekamy na powrót Michała na zieloną murawę!
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
01.08.2024 r. Allianz Arena, Wiedeń 20.30
Rapid Wiedeń – Wisła Kraków







