Kibice w Kołobrzegu na taki sukces czekali od 1946 roku. Wtedy do życia powołany został Klub Sportowy Kolejarz-Bałtyk. Międzyczasie nazwa zmieniła się na Barkę, a potem na Budowlanych. Od 1958 roku oficjalnie w nazwie dumnie stoi – Kotwica, a od dzisiejszego wieczora jest to Kotwica pierwszoligowa. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza pogonili na własnym obiekcie Hutnik Kraków i uzyskali historyczny awans do Fortuna 1.Ligi. To największy sukces w historii klubu.
Całą Polskę musiała przejechać ekipa Hutnika Kraków, żeby uczestniczyć w nadmorskim, piłkarskim balu, który odbył się na stadionie przy ul. Śliwińskiego w Kołobrzegu. Mecz historyczny, bo dający miejscowym upragniony awans na drugi szczebel rozgrywek w Polsce. Popularna „Kotwa” jeszcze nigdy w tej lidze nie tańczyła, ale już za chwilę weźmie pod depo poważnych przeciwników i ruszy w piłkarskie tany.

Możemy napisać, że Kotwica w meczu z Hutnikiem od początku do końca kontrolowała to co dzieje się na zielonej murawie. Możemy pisać, że Hutnik próbował gry z kontrataku, a Kotwica starała się grać atakiem pozycyjnym, ale tak naprawę nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się tylko suchy wynik, a ten jest taki, że już najbliższej jesieni zobaczymy piłkarzy z Kołobrzegu w starciu z takimi rywalami jak ŁKS Łódź, Wisła Kraków czy Ruch Chorzów.
Hutnik próbował tańczyć z Kotwicą, ale często mylił kroki i uciekała mu noga. Kotwica taniec prowadziła pewnie i bez pomyłki. Nadawała ton, robiła obroty, skłony i piruety, a najlepszy tego dnia tancerz rodem z Brazylii w wypastowanych lakierkach obcasami wystukiwał rytm samby. Pierwszy takt załomotał obcasem już w 1. minucie meczu i nic to, że fatalny błąd popełnił Dorian Frątczak. Perełka z Copacabany dopadła do futbolówki i wślizgiem wturlała okrągły kawałek skóry do sieci ubranego w czarne trykoty Hutnika.

Drugi rytmy Jonathan Junior zastukał wypastowaną ciżemką w 53.minucie. I jasne stało się, że tańcom w Kołobrzegu przynajmniej tej nocy nie będzie końca.
Potwierdziły to trybuny, które zapłonęły od rac. Sędzia musiał na kilka minut przerwać spotkanie, ale nawet ta chwila kiedy ustała muzyka, nie wybiła tancerzy z Kołobrzegu z rytmu. „Kotwa” na dużym spokoju poruszała się po parkiecie radośnie przeskakując z nóżki na nóżkę. Hutnik szarpał ile mógł, ale na niewiele się to zdało. Wynik mimo 10 doliczonych minut już nie drgnął.

19 maja 2024 roku już na zawsze wrył się złotymi zgłoskami w historię tego uroczego klubu z nad morza. Kotwica otworzyła bramę na drugi szczebel rozgrywkowy w kraju. Szczebel na którym nie było jej nigdy. Mewy skrzeczą radośnie, fale walą o brzeg inaczej niż zwykle. Kołobrzeg spać dzisiaj nie pójdzie!
Z Piłką w Sercu (ST)
***
eWinner 2 liga 19.05.2024r. godzina 20:15, Kołobrzeg
Kotwica Kołobrzeg – Hutnik Kraków 2:0 (1:0)
Bramki: Jonathan Junior (Perła z Brazylii) 1′, 53′.
Kotwica: Kozioł – Dampc, Witasik, Kozajda, Pytlewski (72′ Madembo), Cywiński, Murawski (63′ Kort), Kosakiewicz, Kreković (90′ Kozłowski), Jonathan, Bykowski.
Hutnik: Frątczak, – Kieliś, Głogowski K., Hoyo-Kowalski, Marcinkowski, Chmiel (56′ Głogowski M.), Urbańczyk, Zawadzki, Drąg (90+6 Szablowski), Rakels, Lelek.
Żółte kartki: Kreković – Głogowski.
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa)






