Za nami ostatnia kolejka eliminacji do przyszłorocznych Mistrzostw Europy, które odbędą się w Niemczech. Nasza kadra, po fatalnych dla nas eliminacjach, straciła szansę na bezpośredni awans po remisie z Czechami. Inne reprezentacje do samego końca walczyły o bilety na Euro 2024. Jednym na drodze stanęli sędziowie i VAR, który właśnie w takich sytuacjach powinien być niezawodny. Zawiódł i nie bardzo wiadomo dlaczego.
W Grupie C, o drugie miejsce dające prawo do gry w Mistrzostwach Europy walczyły Włochy oraz Ukraina. Właśnie te dwie drużyny grały ze sobą w ostatniej kolejce fazy eliminacyjnej.
Przed spotkaniem obie ekipy miały po 13.punktów na swoim koncie. Jednak to gracze z Półwyspu Apenińskiego wyprzedzali naszych wschodnich sąsiadów. We wrześniu w Mediolanie na San Siro, Italia pokonała Ukrainę 2-1.
Spotkanie na BayArenie w Leverkusen, gdzie Ukraina rozgrywała ten mecz w roli gospodarza zdecydowanie przebiegało pod dyktando „Squadra Azzurra”. Jednak jak wiadomo, nie zawsze w piłce czy też w sporcie, wygrywa lepszy. Mecz jako sędzia główny prowadził arbiter z Hiszpanii – Jesus Gil Manzano.
39-latek od 2012 roku jest sędzią Premiera Division, a więc najwyższej klasy rozgrywkowej
w Hiszpanii. Od sezonu 2018/2019 dumnie dzierży miano sędziego międzynarodowego.
Zawody Ukrainy z Włochami prowadził bez zarzutu, w całym meczu pokazał zaledwie 2 żółte kartki. W doliczonym czasie gry, a dokładnie w 3.minucie doliczonego czasu gry wydarzyła się sytuacja, o której później mówił cały piłkarski świat.
Wtedy to w polu karnym Włochów doszło do starcia Mudryka oraz Cristante. To właśnie ten pierwszy otrzymał piłkę od współpartnera z prawej strony boiska. Przyjął piłkę, która odskoczyła mu rzeczywiście dość daleko, jednak tuż po jej zagraniu został ewidentnie trafiony w stopę przez włoskiego obrońcę.

Przewinienie było na tyle ewidentne, że powinien zauważyć je sędzia Manzano. Należało wskazać na “wapno” i zapomnieć. Jednak jak wiadomo – każdemu w tej profesji zdarzają się pomyłki. Nie inaczej było w tym przypadku. Hiszpan tego nie zauważył, ale przecież mamy jeszcze VAR.
No właśnie mamy VAR… . Jednak zarządzający tego dnia systemem VAR rodak Juan Martinez Munuera, nie zawołał kolegi po fachu do monitora. Dziwne to bo miał powtórki, zbliżenia i możliwość pochylenia się nad całym zdarzeniem w zwolnionym tempie i z różnych ujęć.
Powtórki ewidentnie pokazały, że zawodnik z Ukrainy został sfaulowany przez przeciwnika i w tej sytuacji jedyną słuszną decyzją, jaką należało podjąć – było odgwizdanie “jedenastki” dla gospodarzy. Żółta kartka w tej sytuacji nie może być pokazana za przerwanie korzystnej akcji. Zdarzenie miało miejsce w polu karnym obrońcy, a sam faulujący walczył o piłkę z przeciwnikiem. Zgodnie z najnowszymi interpretacjami Przepisów Gry, w takiej sytuacji sędziowie odstępują od napomnienia dla osoby, która dopuściła się faulu.
I gdyby tak zachował się sędzia – nie byłoby pokrzywdzonych, a wszystko odbyło się zgodnie z Przepisami Gry w Piłkę Nożną. Tak się jednak nie stało, co jest o tyle skandaliczne, że decyzja, która powinna zostać skorygowana przez system VAR nie wiedzieć czemu została odpuszczona. Na tym poziomie takiego „kwasu” jeszcze w erze VAR-u nie było.
2 minuty później sędzia Manzano zakończył spotkanie w Leverkusen. Bezbramkowy remis, do nieba zabrał zawodników Italii i dał im pewny awans na przyszłoroczne Euro. Squada Azzurra będą bronić tytułu zdobytego przed dwoma laty (Euro 2020 zostało rozegrane w roku 2021 z powodu pandemii COVID-19).
Sytuacja ta, stała się niewątpliwie największą kontrowersją sędziowską ostatniej kolejki eliminacji Mistrzostw Europy, a biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, być może i największą w historii piłki nożnej doby VAR.






