Francja, Basha i Portugalia!

Poniedziałek w piłce nożnej przyniósł nam awans Francji i Portugalii do ćwierćfinałów Mistrzostw Europy. Le Blues po paskudnym meczu pokonali w Düsseldorfie reprezentację Belgii 1-0. We Frankfurcie spektakl zaś był zgoła inny – ciekawa gra z obu stron i festiwal rzutów karnych, w których lepsi od Słoweńców okazali się Portugalczycy. Poniedziałek przyniósł też krakowskiej Wiśle nowego dyrektora sportowego. Al i wszystkie możliwe parametry wskazały, że najlepszym nabytkiem gabinetu Białej Gwiazdy będzie sympatyczny turysta rodem z Albanii, a więc nasz ulubiony Vullnet Basha… .

Francja i Belgia w swoich meczach grupowych niczym nie zachwyciły. Obie reprezentacje grały futbol siermiężny, a ich liderzy Kylian Mbappe i Romelu Lukaku to piłkarskie potwory, które w tym turnieju jeszcze się nie obudziły. Ten drugi szansy na przebudzenie już miał nie będzie, bo reprezentacja Czerwonych Diabłów spakowała się i odjechała do domu.

Mecz był nudny jak ostatnie odcinki Klanu i to te, o których wcześniej przeczytaliśmy w tygodniku „Świat Seriali”. Typowa orka na ugorze lub jak kto woli – flaki z olejem. W zasadzie nie działo się nic. Męczenie buły przez 90 minut z tym, że w samej końcówce Trójkolorowi trafili do sieci. W zasadzie zrobił to za nich Vertonghen, od którego odbił się kawałek skóry po strzale Kolo Muaniego i zmylił interweniującego Koena Castelssa.

fot. French Team/Twitter/X

Francja przebrnęła kolejny szczebelek na Euro 2024, ale absolutnie nie zasłużyła na żadne pochwały. Sposób w jaki ślizga się w tym turnieju przyprawia o mdłości.

Mecz Francji z Belgią i Portugalii ze Słowenią przedzieliła wesoła nowina z Krakowa. Obowiązki dyrektora sportowego w 13-krtonym Mistrzu Polski przejął Albańczyk – Vullnet Basha.

fot. Piotr Lubaszka

Tak, ten sam, który ostatnie miesiące udawał piłkarza. Jak widać sztuczna inteligencja analizując wszystkie możliwe zmienne wypluła tego sympatycznego chłopaka i to on teraz będzie budował pion sportowy klubu, który coraz bardziej pogrąża się w marazmie piłkarskim i organizacyjnym.

Jarosław Królewski co rusz zmienia koncepcję, ale póki co jeszcze z tego nic dobrego dla klubu nie wyniknęło, a od przejęcia Wisły Kraków przez popularnego „Królika” minęło już sporo czasu. Czy teraz będzie lepiej – nie wiemy, ale na pewno będzie wesoło, szkoda tylko, że do śmiechu nie jest kibicom Białej Gwiazdy, który w dosadny sposób swoje zdanie na temat tego ruchu wyrazili w mediach społecznościowych.

Karton, w którym znalazły się „korkotrampki”, jakieś getry, może ręcznik i kilka maści – już spakowany. Teraz czas rozgościć się w gabinecie, a tam tego typu atrybuty się nie przydadzą. Czasu jak zwykle nie ma, bo klub pełną parą szykuje się do wygrania obecnej edycji Ligi Europy. Pierwszy mecz już za pasem.

Za nami za to rywalizacja Portugalii i Słowenii. Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego po ciężkich bojach rozprawiła się w serii rzutów karnych z kolegami Erika Janży, który w tym pojedynku nie wystąpił, bo z konieczności pauzować musiał za żółte kartki.

Warto podkreślić, że w obronie niczym młody Bóg brylował 41-letni Pepe, który z placu boju zszedł dopiero w dogrywce. Trudy spotkania bez problemu wytrzymał 39-letni Cristiano Ronaldo, który wyglądem coraz bardziej przypomina partnera lalki Barbie – Kena.

Portugalia temat mogła rozstrzygnąć w dogrywce, ale rzutu karnego nie wykorzystał CR7, którego perfekcyjnie wyłapał Jasiu Oblak.

W serii rzutów karnych niesamowity występ zaliczył Diogo Costa, który obronił trzy jedenastki egzekwowane przez rywali i tym samym wprowadził popularnych Seleção das Quinas do ćwierćfinału.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST