Sheffield Wednesday zostaje w lidze. Sowy nie odleciały z Championship

Tradycyjnie w sobotnie wczesne popołudnie zapadły ostateczne rozstrzygnięcia w fazie zasadniczej rozgrywek angielskiej Championship. Wśród spadkowiczów próżno szukać Sheffield Wednesday czyli popularnych Sów, które po wielu heroicznych bojach zostają na tym poziomie rozgrywkowym.

Dobrego złe początki

Do rozegrania zostały już wyłącznie baraże o awans do Premier League, w których wystąpią Leeds, Southampton, West Bromwich oraz Norwich. Faworytem baraży jest Leeds, który w końcówce sezonu oddał bezpośredni awans beniaminkowi i rewelacji rozgrywek Ipswich Town.

Z mojego punktu widzenia najważniejsze i najciekawsze działo się na dole tabeli. Ostatni mój wpis miał miejsce na 9 kolejek przed końcem sezonu po bezpośredniej konfrontacji Sheffield Wednesday z Leeds zakończonej wynikiem 0:2. Sytuacja w tabeli dla Sów była trudna: przedostatnie miejsce choć tylko z jednym punktem straty do bezpiecznej lokaty.

Następnym meczem Sów był wyjazd do wspomnianego przeze mnie Ipswich zakończony laniem przez obecnego już uczestnika Premier League w stosunku 6:0. Kolejny mecz u siebie i tylko remis ze Swansea 1:1, a po wyjeździe do Middlesbrough zakończonym porażką 0:2, humory były jeszcze gorsze. Zostało już tylko 6 meczów, konkurencja punktuje i wypada złapać się porządnie za…skrzydła.

fot. Sheffield Wednesday FC / Twitter

Wstań, do góry głowę wznieś

I wreszcie pojawia się światełko w tunelu po wygranej 2:0 na boisku bezpośredniego rywala czyli Queens Park Rangers. Następny przystanek to mecz z obecnym uczestnikiem baraży o awans czyli Norwich. Wynik do przerwy 0:2. W drugiej połowie Sowy „wyciągają” wynik na 2:2 po bramkach w 78 i 85 minucie. Na więcej zabrakło czasu i pewnie też umiejętności. Ale remis z mocnym zespołem nie jest zły.

Następny mieliśmy mecz o przysłowiowe 6 punktów u siebie z niedużo wyżej sklasyfikowanym Stoke City. Pomimo przewagi w całym meczu kolejny remis 1:1. Zostały tylko 3 mecze. I w zasadzie trzeba wszystkie wygrać, a przynajmniej zdobyć 7 punktów i liczyć na szczęśliwy zbieg okoliczności jak w naszej ekstraklasie walcząc o mistrza. Pierwszy cel to bezpośredni rywal Blackburn Rovers i wizyta ma Ewood Park. Choć do przerwy 1:1 to na koniec robi się 3:1 dla Sheffield. Choć ostatnia bramka to kabaret w wykonaniu bramkarza miejscowych.

Zostały 2 mecze, a sytuacja w tabeli w zasadzie bez zmian bo prawie wszyscy „z dołu” punktują. Ale grać i walczyć trzeba do końca. Na pierwszy ogień do Sheffield przyjeżdża West Bromwich szykujące się do baraży o ekstraklasę angielską. Widać w Anglii również obowiązuje hasło, że ten któremu pali się grunt pod nogami — może więcej. Może i przede wszystkim chce. Z tego chciejstwa wykluł się wynik 3:0 dla Sów. I w zasadzie utrzymanie jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wygrać ostatni mecz w Sunderland.

fot. Sheffield Wednesday / fb

A skoro trzeba w sytuacji, gdy gospodarz nic nie musi, to tak jest. Sowy po raz kolejny zwycięskie, a wynik 2:0 pieczętuje ich pozostanie na zapleczu Premier League. Końcówka sezonu naprawdę imponująca: 6 meczów — 14 punktów bramki 13:4. Oby to przełożyć na następny sezon, bo Sowy to naprawdę fajny klub.

Z Piłką w Sercu (MS)

MS
MS