Niemożliwe nie istnieje. Drapieżne Sowy walczą o życie

Był taki baraż, że wszystko w nim już było pozamiatane. Drapieżne Sowy pokazały, że zwłaszcza w piłce nożnej nie ma rzeczy niemożliwych. Na przekór wszystkim odwróciły losy dwumeczu, który po pierwszym spotkaniu był misją niemożliwą. Sowy to drapieżne ptaki, zazwyczaj polują nocą. Dopadają ofiarę i rozszarpują, a potem połykają bez litości. Potrafią też głowę obracać o 270 stopni. Dobrze widzą kto jest za nimi, ale i kto przed nimi w tabeli. Sheffield Wednesday to właśnie modelowy przykład tych ptaków.

Skoro już zdemaskowałem się jako kibic Sheffield Wednesday, to wypada coś napisać o bieżących losach tej drużyny. Zacznę od sezonu 2020/2021. W tym czasie Sowy rywalizowały w Championship, ale w końcowej tabeli zajęły ostatnie miejsce i spadły do League One (dla przypomnienia 3 poziom rozgrywkowy). Choć gdyby wygrały ostatni mecz wyjazdowy z Derby to prolongowałyby występy w tej klasie rozgrywkowej. Jednak mecz zakończył się wynikiem 3:3.

W sezonie 2021/2022 drużyna zajęła 4.miejsce w ligowej tabeli i miała szansę zagrać w dwustopniowych barażach o awans. Ale już w pierwszym barażu lepsza okazała się drużyna Sunderlandu, która po skromnym zwycięstwie na własnym stadionie 1:0, w drugim meczu w 93.minucie zdobyła bramkę na 1:1.

Do kolejnego sezonu, Sowy przystąpiły z mocnym postanowieniem walki o awans i był taki moment w sezonie, że prowadziły zdecydowanie w tabeli, jednakże skończyło się tylko 3 miejscem, a do bezpośredniego awansu zabrakło dwóch punktów. Pozostała walka w barażach z solidną i niewygodną dla Sheffield drużyną Peterborough.

Cóż może powiedzieć kibic tej drużyny po pierwszym barażu przegranym 0:4 na boisku przeciwnika? Pewnie wypada odłożyć oczekiwania na lepsze jutro i na następny sezon, ale trener Sów przed meczem, zapowiedział mimo wszystko walkę nie tylko o zwycięstwo, ale i o awans. Chore powiedziałby Polak. Ale chyba do końca i kibice w powodzenie tej misji nie wierzyli bo wypełnili Hillsborough tylko w liczbie 31835 przy pojemności stadionu 39732.

W tym miejscu mała dygresja, a propos tego stadionu. Na pewno nie każdy czytelnik tego portalu wie, że jest to miejsce największej katastrofy stadionowej w Anglii. Na skutek niewłaściwej organizacji meczu półfinałowego o Puchar Anglii pomiędzy Liverpoolem a Nottingham Forest spotęgowanego złym zachowaniem policji 15.04.1989 zginęło 97 kibiców. Wszyscy oni byli kibicami drużyny Liverpool FC.

Wracając do pamiętnego dla Sów barażu – do przerwy 2:0, i nadzieje kibiców nabierały coraz bardziej realnych kształtów. W 71.minucie Sowy podwyższają wynik na 3:0, a wyobraźcie sobie co się dzieje na stadionie w ósmej minucie doliczonego czasu gry, gdy miejscowi podwyższają wynik na 4:0. Sędzia zarządza dogrywkę. W 105.minucie goście zdobywają bramkę na 4:1, a w 112.minucie Sowy strzelają na 5:1. Do końca dogrywki wynik nie ulega zmianie i o wszystkim decydują rzuty karne. W nich Sheffield jest lepsze wygrywając serię 5:3 po strzale w poprzeczkę zawodnika Boro. Awans Sów do finału baraży rozgrywanego tradycyjnie na londyńskim Wembley. Angielskie media określiły ten wyczyn największym powrotem w historii angielskich play-offów.

29 maja 2023 roku, w sercu angielskiego piłkarstwa zasiadło ponad 72 tysiące kibiców, którym w regulaminowym czasie gry (poza czerwoną kartką dla zawodnika Barnsley) nie dane było zobaczyć bramek. Arbiter zmuszony był zarządzić najbardziej nielubianą przez sędziów piłkarskich część zawodów. Szczęście połączone z grą przez ponad 70 minut z przewagą jednego zawodnika pozwoliło drużynie Sheffield na strzelenie bramki w 123.minucie, gdy w zasadzie wszyscy już szykowali się do oglądania rzutów karnych.

Ogromna radość 44 tysięcy kibiców, którzy przybyli do Londynu z oddalonego ponad 250 km Sheffield. Ambicje kibiców zostały rozbudzone i wydawało się, że następny sezon będzie ograniem się w tej klasie rozgrywkowej, aby móc zaatakować bramy Premier League.

Rzeczywistość bieżącego sezonu okazała się jednak brutalna i po 13.kolejkach z dorobkiem trzech remisów i 10 porażek drużyna była na totalnym dnie tabeli. Promyczkiem nadziei było zwycięstwo 2:0 nad słabym Rotherhamem w 14.kolejce. Trzy kolejne porażki i po 17.kolejkach dalej na koncie 6 punków i oczywiście ostatnia pozycja.

Przełamaniem jest 18.kolejka i remis na własnym boisku z niedawnym mistrzem Anglii Leicesterem. Następnie drużyna notuje dwa zwycięstwa (z Blackburn 3:1 i Stoke 1:0). 13 punktów to już nie jest totalna tragedia. Następnie wyjazdowa porażka z Norwich 1:3, domowe zwycięstwo z QPR 2:1. Kolejno następują dwie porażki ale 25 i 26.kolejka to dwa zwycięstwa. Zostało do końca sezonu 20 kolejek i 3 punktowy deficyt do bezpiecznego Huddersfieldu, w którym gra nasz rodak Michał Helik.

Jako kibic z kraju nad Wisłą jestem ostrożnym optymistą, co do powodzenia misji „utrzymanie”. Jak pokazały niedawne losy tej drużyny – wiara czyni cuda. Pokora połączona z cierpliwością i poparta pracą potrafi zdziałać wiele. Oczywiście jak wykazałem opisując niedawne losy tej drużyny, potrzebne jest we wszystkim szczęście.

I tej pokory połączonej z cierpliwością, a okraszonej szczęściem – życzę wszystkim w roku 2024.

Z Piłką w Sercu (MS)

***

Wczoraj, kiedy tekst był już gotowy – Sowy pokonały 4-0 Cardif, w 1/32 finału Pucharu Anglii. Spotkanie obejrzało 11 tysięcy wiernych Sowom kibiców.

MS
MS